Reklama

Felieton - Wolność bez granic, lekarz bez sumienia

14/03/2017 14:56

W Dzień Kobiet, jak co roku, nie obyło się bez awanturek, znanych bliżej pod nieco wulgarną nazwą „manify”. Jak kraj długi i szeroki, od Bałtyku po Tatry, odbyło się wiele takich dziwacznych „manif”, oczywiście w obronie zagrożonych praw kobiet. Rzecz jasna nie w obronie wszystkich kobiet, ani wszystkich praw kobiet, tylko głównie tych związanych z życiem seksualnym, które, jak wiadomo, w naszych czasach jest najważniejsze. Udane życie to przecież prawie wyłącznie życie seksualne. A to, żeby było udane, musi być bezpieczne, czyli wolne od zagrożenia zwanego ciążą, która przecież jest straszną przeszkodą do tego, żeby cieszyć się tym jakże ważnym aspektem życia. Stąd też panie słabo zainteresowane życiem wiecznym, do którego prowadzi odpowiedzialne i powściągliwe życie doczesne, od dłuższego już czasu domagają się ustanowienia w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej różnorodnych udogodnień, które czerpanie przyjemności z życia seksualnego uczyniłyby jak najmniej stresującym. A ponieważ okolicznością wciąż wielce stresującą w tej dziedzinie jest możliwość pojawienia się skutków ubocznych pod postacią „płodu”, czyli ciała obcego w organizmie kobiety, które na pewno człowiekiem nie jest, dlatego można, a nawet trzeba się go z organizmu pozbyć, gdy tylko usiłuje zatruć radość z życia seksualnego.
Ale ponieważ jeszcze nie wszyscy w zaściankowym społeczeństwie nadwiślańskim akceptują fakt, że można to uczynić bezproblemowo, dlatego wciąż są potrzebne takie krzykliwe marychy… pardon… manify, które by rozwiały wątpliwości skrupulantów, przebąkujących jeszcze o odpowiedzialności przed Bogiem i sumieniem. Z Bogiem pójdzie łatwo, bo już mało kto sobie zaprząta Nim głowę, trudniej będzie rozprawić się z sumieniem, bo rozum nie jest głupi i wciąż zgłasza wątpliwości. Stąd na czele haseł tegorocznej „manify” z całą pewnością wysuwa się slogan: „Szukam lekarza bez sumienia”. Tak, to nie jest jeszcze łatwe, żeby każda kobieta bez sumienia znalazła w swoim otoczeniu lekarza bez sumienia do przeprowadzenia zabiegu, dla którego sumienie jest przeszkodą. Więc walka o lekarzy bez sumienia musi się toczyć nadal. Do tej walki włączyła się aktorka Krystyna Janda, która na warszawskiej „manifie” krzyczała najgłośniej właśnie o tego lekarza, którego widocznie jeszcze nie znalazła.

Żeby tylko panie się nie zawiodły na takim lekarzu, bo wiadomo, do czego taki lekarz jest zdolny? Ponoć ostatnio jeden lekarz molestował panią w gabinecie, a nawet potem zgwałcił. Chyba nie można mieć do niego o to pretensji, skoro jest to właśnie ten najbardziej poszukiwany przez kobiety lekarz bez sumienia. Trudno przecież oczekiwać, żeby postąpił inaczej, skoro nie ma sumienia. A sumienie to przecież taka podpowiedź trzeźwego umysłu, że jakieś zachowanie jest niewłaściwe. Co to by się działo, gdyby wszyscy lekarze spełnili życzenie postępowych pań i wyzbyli się sumienia, czyli rozumu. Był już kiedyś taki lekarz, nazywał się Josef Mengele. Z punktu widzenia świata bez sumienia, do którego tak prą postępowe panie, wykonał kawał dobrej roboty w Auschwitz i Birkenau. No i patrzcie, piekło obozów dawno się skończyło, a lekarze bez sumienia są wciąż poszukiwani. Dokąd zmierza ten świat?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości