Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

01/03/2017 14:36

Milczenie

Dla wielu spośród nas film Martina Scorsese pt. „Milczenie” będzie z pewnością sporym zaskoczeniem, a może i zgorszeniem. Na pewno wypełni lukę w naszej wiedzy o chrystianizacji Japonii, o czym przecież nie uczono nas w szkołach. Akcja tego niezwykłego filmu rozgrywa się w połowie XVII wieku, czyli w sto lat po tym, jak św. Franciszek Ksawery powołał pierwsze misje w Kraju Kwitnącej Wiśni, już w okresie, kiedy skala prześladowań wobec rodaków przyjmujących chrzest była w Japonii ogromna. Te prześladowania realizowane sukcesywnie od lat 80. poprzedniego stulecia miały na celu powstrzymanie apostazji rdzennej ludności na obcą kulturze japońskiej religię, ale były też efektem niezbyt chlubnych rozgrywek pomiędzy kupcami protestanckimi i misjonarzami katolickimi, na których najwięcej ucierpieli ci ostatni oraz nawróceni na chrześcijaństwo Japończycy. Budzi przerażenie skala i rodzaj zbrodni popełnianych na misjonarzach oraz na ludności japońskiej przez władze szogunatu z Edo, ówczesnej stolicy Japonii. Nie sposób uniknąć porównywania tego filmu ze wstrząsającym „Wołyniem” Wojciecha Smarzowskiego.
Ale film poza tą bardzo interesującą warstwą historyczną ma też dużo głębszy wymiar, aktualny także dla nas. Ukazuje w bardzo przejmujący sposób dwie sprawy. Przede wszystkim wielką siłę młodego, rodzącego się Kościoła. Może ona być dla nas, letnich chrześcijan początku XXI wieku, sporym zaskoczeniem i niemałym wyzwaniem. Żarliwość wiary, heroiczna gotowość oddania życia za wiarę w świeżo nawróconych Japończykach dla człowieka konsumpcyjnej cywilizacji Zachodu może być już czymś niezrozumiałym, ale też wielce pouczającym. My żyjemy w cywilizacji, w której postępuje proces odwrotny do ukazanego w filmie. Również u nas dokonuje się on powoli, ale sukcesywnie, szczególnie w młodym pokoleniu, które, nawet ochrzczone, dokonuje praktycznej apostazji przez wybór achrześcijańskiej postawy, manifestującej się całkowicie świeckim stylem życia mimo metrykalnej przynależności do Kościoła. Dla takich ludzi zdarzenia ukazane w filmie mogą okazać się sporym wyzwaniem intelektualnym, zmuszającym do odpowiedzi na wiele kluczowych pytań dotyczących wiary.
Jest w filmie jeszcze jedna kwestia, związana z tytułowym słowem. To jeden z filmowych bohaterów, jezuickich misjonarzy, tocząc wewnętrzną walkę z pokusą zwątpienia, wielokrotnie przywołuje to słowo, odnosząc je oczywiście do Boga i Jego „milczenia” wobec zdarzeń, których jesteśmy świadkami. Pytanie o milczenie Boga wobec problemu zła także w naszych czasach zaprząta uwagę wielu ludzi i staje się przeszkodą w wierze, a nieraz krokiem popychającym do porzucenia religijnego życia. Film pokazuje w głęboki i poważny sposób zmagania człowieka z ciężarem tego problemu. Nie daje też łatwych odpowiedzi, ale pokazuje wielką, wewnętrzną walkę o ocalenie wiary w sobie. Nawet jeżeli ta walka wydaje się przegrana, choć może wcale tak nie jest, to budzi szacunek styl tej porażki. To tylko nasze czasy z jakąś godną podziwu łatwością i lekkomyślnością usiłują pokazać, że jest to problem łatwy i błahy, a decyzję o wyborze lub porzuceniu religii zrównują z decyzją o wyborze między podobnymi w swym wyglądzie towarami w supermarkecie.


Wiesław Kopeć

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości