Świńska polityka
Wielka awantura wokół Trybunału Konstytucyjnego, jaką raczą nas od kilku miesięcy dwa nienawidzące się i zwalczające w każdy możliwy sposób plemiona polityczne, rozwija się w najlepsze. Najpierw Platforma podłożyła „świnię” PiS-owi, uchwalając pod koniec maja ubiegłego roku „częściowo niekonstytucyjną”, jak się później okazało, ustawę o Trybunale, a następnie na jej podstawie wybrała bezprawnie „nadwyżkę” dwóch sędziów do tegoż Trybunału. Ten fakt, że to jest jawna „świnia” podłożona przyszłym zwycięzcom wyborczym, pogwałcenie zasad demokracji przez obłudnych jej zwolenników, naplucie demokratycznemu społeczeństwu obywatelskiemu w twarz, nie przeszkadzał ani wybranym w ten sposób sędziom, ani żadnym innym sędziom, ani wysokim, czy szeregowym działaczom tej partii. Ten fakt umknął uwadze wszystkich, a przede wszystkim umknął uwadze miłośnikom demokracji, którzy potem zaczną się organizować pod nazwą KOD.
Z kolei po wyborach zwycięski PiS, zamiast pokazać, że można mimo wszystko uprawiać politykę w uczciwy i zgodny z prawem sposób, na „świnię” Platformy i PSL-u odpowiedział swoją „świnią”, uchwalając „częściowo niekonstytucyjną”, jak się później okazało, ustawę o Trybunale i wybrał swoich sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, dublując sędziów poprawnie wybranych przez poprzedni Sejm w sposób absolutnie bezprawny. Ten fakt także nie przeszkadzał wybranym sędziom (tyle wart jest dziś ten zawód), ani wysokim czy szeregowym działaczom tej partii. W ten sposób Prawo i Sprawiedliwość udowodniło, że niczym nie różni się od swoich poprzedników, a jego polityka jest tak samo hochsztaplerska, jak polityka Platformy, a prezydent Duda wart jest tyle samo co prezydent Komorowski.
Dzięki tym obustronnym poczynaniom nasza polityka wewnętrzna zamieniła się w politykę „świńską”. Na „świnię” jednej strony druga strona odpowiada „świnią”, a ultrakatolicki Prezydent nie ma ani siły, ani odwagi, aby się tej „świńskiej” polityce przeciwstawić i całym swym autorytetem tę „świńską” politykę sankcjonuje. Nie wiadomo tylko, czy postępuje tak na skutek własnej woli, czy na skutek jakiegoś tajemniczego przymusu zewnętrznego. W wyniku tej wielkiej grandy i strona rządowa, i strona opozycyjna, i Prezydent w oczach wielu obserwatorów całkowicie stracili twarz. Oczywiście nie w oczach wszystkich, bo zawsze znajdzie się jakaś część społeczeństwa, która nie dostrzeże „świń” podkładanych przez swoją stronę, a zawsze dostrzeże „świnie” podkładane przez stronę przeciwną. Walka na „świnie” może więc trwać w najlepsze i może ludziom mieszać w głowach w nieskończoność. Zainspirowany takim typem polityki rodzący się ruch obrony demokracji także podrzuca reszcie społeczeństwa „świnię”, bo broni je przed „świniami” obecnie rządzących, a całkowicie pomija „świnie” zostawione przez poprzednio sprawujących władzę. Stąd nawet najszczersze poczynania obrońców demokracji, trącące „świńską” obłudą, przez znaczną część społeczeństwa traktowane są z należną im rezerwą, niezależnie od tego, czy wyjdzie ich na ulice 50 czy 500 tysięcy. Tak więc osiągnęliśmy całkowity polityczny pat, a z pata, jak wiadomo, wyjścia nie ma. Trzeba po prostu zakończyć grę. Co by to miało w tym przypadku oznaczać?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze