Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

24/05/2016 10:09

Sprawy jawne i zakryte

Resort oświaty gra na zwłokę i zapowiada, że dopiero w czerwcu (raczej pod koniec) ogłosi pomysły na naprawę edukacji. Trochę późno, zważywszy, że zaraz potem zaczną się wakacje. Kto zresztą wie, czy późno, przecież do tego czasu może się okazać, po długiej i wyczerpującej debacie, która właśnie trwa, że wcale tak dużo w tej oświacie nie trzeba będzie zmieniać. Wystarczy może tylko to i owo poprawić, głównie to, czego nie widać gołym okiem. Co prawda parę miesięcy temu ktoś tam na górze się zagalopował i ogłosił, że do naprawienia jest aż 200 spraw. Aż tylu spraw to gołym okiem nie widać, nie sądzę też, by w pierwszej kolejności trzeba było naprawiać akurat te, które widać gołym okiem. Dlatego pewnie pani minister Zalewska w sprawozdaniu przed Najwyższym Parlamentem nie mówiła o tym, co widać gołym okiem (spadek jakości kształcenia wymuszony przez czynniki rządzące), tylko skupiła się na sprawach zakrytych.
Pani minister tak barwnie o nich opowiadała, że społeczeństwo na pewno zapamięta dwie. Kluczowa będzie dla reformy polskiej edukacji rezygnacja z zewnętrznego i kosztownego doradztwa przy zakupie dywanów dla ministerstwa oraz rezygnacja z odśnieżania dwóch dziedzińców ministerstwa quadem za 47 tysięcy złotych. Wydaje się, że akurat te sprawy uda się rozwiązać bez zbytniej zwłoki. Zostanie jeszcze 198 i nie wszystkie proste. Na przykład uwolnienie edukacji od zmory ewaluacji (czy ktoś wie, co to jest?) będzie musiało rozłożyć się w czasie, co oczywiście wszyscy zrozumiemy. Pani Zalewska zapowiedziała, że odbiurokratyzuje szkołę, ale dopiero po roku 2021, bo do tego czasu muszą być zrealizowane rozpoczęte projekty.
No pewnie, przecież nie zmienia się reguł gry w czasie meczu, nawet jeżeli wypaczają jego wynik. To wiemy z telewizji. Trzymanie się tej zasady z pewnością pomoże zreformować edukację i nie pozwoli kogokolwiek skrzywdzić. Czy to jednak sprawi, że dzieci skutecznie nauczą się w szkole matematyki, fizyki, chemii, biologii, historii, języków obcych, a nawet przyswoją sobie na dłużej wiedzę o osiągnięciach polskiej kultury (to na języku polskim)? Na dłużej, bo obecnie coś sprawia, że dzieci wszystko, czego się uczą, od razu zapominają. Trzeba koniecznie zrobić audyt, żeby się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Ja pamiętam, że moje pokolenie umiało przed maturą wszystkie wzory z matematyki na pamięć, wszystkie kluczowe daty, sporo wierszy i cytatów z prozy. To było potrzebne do zdania egzaminów. Nikt nie podkładał nam ściąg w postaci tematów z fragmentami tekstów ani tablic matematycznych. Wtedy jednak wiedziano bez audytów, że ćwiczenie pamięci jest kluczową zdolnością, którą warto kształcić w szkole. Wiedziano też, ile na to trzeba przeznaczyć czasu i że dwa poziomy kształcenia – podstawowy i średni – w zupełności do tego wystarczą. Mieliśmy też przyzwoite podręczniki, których nie pozbywaliśmy się po roku edukacji, bo wiedzieliśmy, że przydadzą się do egzaminów. No i nie wiedzieliśmy, kto zajmuje się i za ile wystrojem wnętrz ministerstwa edukacji oraz jak odbywa się odśnieżanie dziedzińców, a nie było jeszcze ocieplenia klimatu. No ale wtedy nie było też wolności, trzeba było wszystko robić jak należy, teraz mamy wolność, więc wszystko można robić byle jak.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości