Zamach na Europę
Trudno się otrząsnąć po straszliwym akcie terroru, jakim było zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego z blisko 300 osobami na pokładzie nad objętym wojną terytorium Ukrainy. 80 dzieci, 5-osobowa rodzina, 100 lekarzy, uczonych lecących na konferencję poświęconą AIDS do Australii, troje noworodków, głównie Europejczycy, ponad 190 Holendrów, Brytyjczycy, Australijczycy, Indonezyjczycy, Malezyjczycy – to porażający bilans tego potwornego czynu. Jak pokazują przeróżne symulacje tego lotu, samolot już praktycznie opuszczał przestrzeń powietrzną Ukrainy, czyżby zabrakło tylko chwili do szczęścia? Czy zamachu dokonano tylko przez pomyłkę, czy w sposób świadomy i zaplanowany do zrealizowania wykalkulowanych celów politycznych? Do wyboru pozostawał tylko samolot z Warszawy albo właśnie z Amsterdamu. Wybór padł na ten ostatni. Gdyby tak było, wydarzenie to oznaczałoby coś w rodzaju wypowiedzenia wojny całej Europie, a może i całemu zachodniemu światu. Świat ten w zasadzie zna sprawcę tego czynu, okładki gazet wykrzyczały jego nazwisko, opatrzono je dosadnymi epitetami i na tym właściwie oburzenie świata się skończyło.
To i tak coś więcej niż to, jak Europa i świat zareagowały na katastrofę sprzed 4 lat pod Smoleńskiem. Ale tam standard reakcji wyznaczyło zachowanie putinofilskich władz polskich, które dały impuls do prześmiewczego traktowania każdego dążenia zmierzającego do bardziej przenikliwego zbadania sprawy niż uczyniła to instytucja kraju, na terenie którego doszło do katastrofy. Uśmieszki najwyższych przedstawicieli władz przy trumnach i na pobojowisku stanowią do dziś żenujący przykład lekceważenia ofiar tragedii i obywateli przejętych skalą dramatu. Co to za ludzie, którzy „z własnego bólu się śmieją”? Co to za ludzie, którzy potem ponownie wybierają tamtych na najwyższe stanowiska w kraju? Dziś wszyscy wylewają krokodyle łzy nad ofiarami tragedii sprzed paru dni i manifestują oburzenie postawą rosyjskiego przywódcy, ale kto dał mu impuls do takiej śmiałości, buty i arogancji?
Kto naśmiewał się z dążeń do dokładnego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, kto zgodził się, by sędzią we własnej sprawie była instytucja kraju współodpowiedzialnego za katastrofę, kto zgodził się na usankcjonowanie straszliwych zaniedbań, jakich dopuszczono się w śledztwie, jak choćby niszczenie wraku samolotu stanowiącego dowód w sprawie, czy zmienianie zeznań przez rosyjskich kontrolerów lotu, ten przyczynił się do wyhodowania potwora, który dziś z taką bezczelnością poczyna sobie na wschodzie Ukrainy. Tamten samolot, mimo że piloci do końca byli mylnie utwierdzani w przekonaniu, że są „na kursie i na ścieżce”, był daleko od „kursu” i „ścieżki”, dlatego musiał się rozbić. Zabrakło determinacji, także po stronie instytucji międzynarodowych, których członkiem jest Polska, by wyjaśnić, dlaczego tak się stało, dlatego odpowiedzialność za to, co się teraz dzieje, rozlewa się szerokim łukiem po zachodnim świecie, który okazuje coraz większą bezradność wobec wschodniej i islamskiej barbarii.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze