Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

07/07/2015 10:17

Pułapki na kierowców

Niedawno na ulicy Kazimierza W. najechałem na głęboką dziurę w jezdni, której w tym miejscu nie powinno być. Coś gruchnęło, samochód znalazł się w warsztacie. Rzadko jeżdżę tą częścią Płocka, stąd nie znam „mapy” ryzykownych miejsc w tej okolicy. Może mógłbym dochodzić rekompensaty za poniesione straty, ale jak udowodnić po kilkunastu dniach związek defektu zawieszenia z tą konkretną dziurą w drodze? Nie pamiętam dokładnie miejsca zdarzenia, a dziurę może już zaklejono. Dlatego wnoszę tylko, by Miejski Zarząd Dróg honorowo wpłacił na Hospicjum Płockie symboliczne 500 zł rekompensaty za straty moje i wielu innych kierowców, których spotkała podobna przykrość. A okazji do tego w naszym mieście nie brakuje. Na przykład ulicą Piłsudskiego od skrzyżowania z Otolińską do wiaduktu od wielu miesięcy nie da się bezpiecznie przejechać. Kierowcy myszkują na środkowym pasie, by uchronić zawieszenie przed nieuchronną katastrofą. Z kolei kto jedzie pasem lewym natyka się na nieckę, po przejechaniu której może poczuć się jak na skoczni narciarskiej, zwłaszcza że dopuszczalna prędkość wynosi tu 70 km/h.
Pisząc o tym, nie mam zamiaru dokładać komukolwiek, ale ponieważ Miasto lubi dbać o bezpieczeństwo swoich mieszkańców, szczególnie Straż Miejska, inkasując mandaty gdzie popadnie za nieprawidłowe parkowanie, a Państwo Polskie właśnie uruchamia nowy system troski o bezpieczeństwo użytkowników dróg w postaci kamer rejestrujących przejazd na czerwonym świetle, to i ja upominam się, by troska o bezpieczeństwo nie kończyła się na ściąganiu haraczu do kasy miejskiej, gminnej czy państwowej. My w Płocku mamy i tak szczęście, chwała Prezydentowi!, bo na wielu skrzyżowaniach są już czasowe wskaźniki długości palenia się świateł, ale już wyjazd poza Płock naraża nas na ryzyko, że staniemy się łupem nowego systemu, którego celem pierwszoplanowym wcale nie musi być troska o nasze bezpieczeństwo.
Zanim jednak ten system ruszy, bardzo proszę o wyregulowanie świateł w całej Polsce tak, aby długość palenia się żółtego światła była znana kierowcom, była taka sama, i by w ogóle żółte światło się paliło, kiedy ma się palić. W tej chwili na wielu sygnalizatorach światło żółte nie zapala się w ogóle (jest to uzasadnione tam, gdzie występują wskaźniki czasowe), albo zapala się na czas krótszy niż jedna sekunda, a na innych pali się nawet parę sekund. Bardzo też proszę, by organizatorzy nowego systemu poprawy bezpieczeństwa na drogach pamiętali o tym, czego uczono na kursach „prawa jazdy” przed potopem, że kto wjeżdża w ostatniej chwili na skrzyżowanie na zielonym lub bardzo krótkim żółtym, siłą rzeczy musi dla bezpieczeństwa innych użytkowników przejechać na czerwonym, w innym razie hamowanie narazi na ryzyko kolizji użytkowników jadących za nim. Czasami sprawne przejechanie na czerwonym jest lepsze od nagłego hamowania. Dlatego mam nadzieję, że nowy system będzie pomyślany z głową, aby wzmocnić bezpieczeństwo, a nie kolejną pułapką służącą zwiększaniu wpływów w kasie gmin czy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, które celują w wyłudzaniu od kierowców mandatów za przekroczenie prędkości o 10-15 km/h na podstawie rejestracji radarowej na prostych, bezpiecznych, niezatłoczonych odcinkach dróg. Jeżeli nowy system ma funkcjonować na tej samej zasadzie, to lepiej, żeby nie funkcjonował w ogóle, a będziemy czuć się bezpieczniej.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości