Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

02/07/2014 11:23

Jak oni pięknie przeklinają

„Gazeta Wyborcza” opublikowała wywiad z pisarką brytyjską Zadie Smith, działającą w Nowym Jorku, która zwierza się, że nowojorczycy potrafią pięknie przeklinać: „Przeklinanie jest w Nowym Jorku cudowne! Ludzie przeklinają z takim wdziękiem. Każdy tu przeklina, 85-letnia babcia, ksiądz, wszyscy”. Mniej więcej w tym samym czasie swoje możliwości w dziedzinie przeklinania ujawniła rządząca u nas klasa polityczna. Klnie ona tak dobrze, że pan premier musiał z tego powodu zabiegać w parlamencie o wotum zaufania dla swoich podwładnych. Można by sądzić, że Polacy chyba nie są jeszcze tak wyrozumiali dla przeklinania jak mieszkańcy znad rzeki Hudson, ale i to się szybko zmienia. Może nawet pod wpływem tego wywiadu koalicyjni parlamentarzyści w stu procentach poparli wniosek pana premiera i skompromitowani przeklinaniem ministrowie szybko zostali awansowani do cieszących się pełnym zaufaniem władzy sprawującej kontrolę nad rządem. To zdecydowane działanie pana premiera („oby żył wiecznie”, jak marzy się ministrowi Sikorskiemu!) przyniosło tak bardzo potrzebne oczyszczenie w skomplikowanej aferze podsłuchowej. Polska została ocalona, „pucz odparty, brutalny atak powstrzymany, przestępstwo zdemaskowane”. Znerwicowany poseł Niesiołowski może już spać spokojnie.

Świetne taktyczne zagranie premiera z wnioskiem o wotum zaufania dla rządu musiało też sprawić wielką ulgę prezydentowi, bo zaczął wcześniej biadolić, że w tej trudnej sprawie nic nie może zrobić. A szanujący siebie i państwo polskie obywatele jednak czegoś konkretnego od prezydenta oczekiwali, bo do jego konstytucyjnych zadań należy „stanie na straży godności Narodu”, naruszonej tak bardzo przez pogardliwe wyrażenia konstytucyjnych ministrów, dla których, jak się okazuje, jesteśmy czymś w rodzaju „murzyńskiego syfu”, od którego trzeba na pewnym etapie kariery politycznej „spie…ć na Zachód”. Niech Państwo sami ocenią, czy w tym przeklinaniu jest wdzięk, tak zachwalany przez panią Smith. Nie chciałbym być nienowoczesny i pochopnie twierdzić, że jest w nim tylko zwykłe chamstwo.
Pan premier zdaje się podzielać opinię pisarki na temat przeklinania. W związku z czym zapowiedział, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec swoich podwładnych, „których grzechem są jedynie niecenzuralne słowa podczas prywatnej rozmowy”. Niby to „grzech”, ale znowu nie taki ciężki. Czyli jednym słowem, drobiazg. My tu, proszę Państwa, staramy się przyzwoicie wychować dzieci, wybijając im z głowy wszelkie przeklinanie, a okazuje się, że niepotrzebnie. Bo i artystka widzi w nim wdzięk, a i premier rządu, któremu podlega resort wychowania, nie ma zastrzeżeń. Przeciętnemu Polakowi na skutek takich enuncjacji musi się robić mętlik w głowie. „Oni” tym pełnym „wdzięcznych” przekleństw językiem, w którym jest pogarda dla nas, rozmawiają o wygraniu kolejnych wyborów naszymi „murzyńskimi” głosami. Zanim się z tego syfu wydostaną, muszą się nim żywić. Oni się tu naprawdę strasznie męczą i dlatego pewnie tak okropnie przeklinają. Piszę „okropnie”, bo jakoś nie dostrzegam w tym przeklinaniu żadnego wdzięku, w tym akurat, bo nie twierdzę, że nie można przeklinać zabawnie i z wdziękiem. Ale do tego służy chyba inny zestaw słów. Ja ich w przeklinaniu polskich politycznych chamów na razie nie dostrzegam.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości