Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

13/01/2015 09:23

Episkopacie, wystąp!

Trafiłem w internecie na wywiad z abp. Markiem Jędraszewskim. Zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu nie ukrywa rozczarowania współczesną cywilizacją Zachodu: „W narzucanej nam obecnie kulturze nie ma miejsca na myślenie historyczne, na odniesienia do przeszłości i do przyszłości: liczy się tylko teraźniejszość. Celowo próbuje się nas oderwać od korzeni, ponieważ człowieka wykorzenionego łatwiej ulepić czy też ukształtować zgodnie z pomysłami i wskazaniami dzisiejszych inżynierów życia społecznego – i to w skali globalnej”. Ładnie mówi biskup, ale niedokładnie, mało konkretnie. Chciałbym się dowiedzieć, kto narzuca, kto próbuje oderwać, kto usiłuje ulepić? Kim są ci inżynierowie życia społecznego, z jakiej katedry przemawiają? Tego się nie dowiedziałem. Nie dowiedziałem się i nie dowiem się też z pewnością, jakie mechanizmy zamierzają uruchomić sternicy Kościoła, aby tym zgubnym tendencjom się przeciwstawić. Jak żyję, jeszcze nie słyszałem, by Konferencja Episkopatu zajęła wobec tych zjawisk oficjalne stanowisko, żeby upomniała państwo. Poszczególni biskupi pokrzykują czasem, ale to za mało. Chodzi o spójne stanowisko oficjalne adresowane do władz.
Może ktoś powiedzieć, że niewiele hierarchowie mogą, bo ów niszczący dyktat nowych prądów płynie przede wszystkim przez potężne media, niezależne od wpływu Kościoła. Zgadza się, tu niewiele można zrobić, mimo że prawie wszyscy politycy w polskich partiach są chrześcijanami. Ale jest jeszcze drugi obszar, przez który “urabianie” człowieka na nową modłę się dokonuje. Jest nim oczywiście szkoła. Tak, ta sama polska szkoła, w której odbywa się katecheza, obejmująca prawie 100% populacji dzieci i młodzieży. Ta szkoła, jak wiadomo, jest obecnie zorganizowana na podstawie standardów europejskich, które wymagają zastosowania nowych strategii nauczania i egzaminowania, z taką lubością polecanych od lat przez egzaltowane, bezkrytyczne, spolegliwe wobec państwa metodyczki i ośrodki metodyczne (bo pachną pieniążki brukselskie na te cele przeznaczone). Bez znaczenia jest, czy stymulują one pozytywnie rozwój młodych ludzi, czy nie.
Mam wrażenie, że hierarchowie nie zastanawiają się zbytnio nad tym, jak nowocześnie skonstruowana szkoła wpływa na proces katechezy, który jest w niej realizowany. Funkcjonując z katechezą w szkole, zgodzili się, by była to szkoła bez dobrze nauczanej historii i bez dobrze uformowanej polonistyki. A te dwa przedmioty to absolutny fundament, bez którego wszelka katecheza będzie zawieszona w próżni. Dlatego bezradne rozkładanie rąk przez hierarchów w tej chwili brzmi trochę niepoważnie. Starali się przeżyć te ostatnie lata w symbiozie z liberalnym państwem, to niech nie dziwią się teraz, że takie są tego efekty. Wyrzucili spośród siebie arcybiskupa Wielgusa, filozofa, który potrafił wskazywać zagrożenie jako znawca idei i nie bał się przemawiać odważnie i głośno. Z katedry warszawskiej, z centrum kraju jego głos brzmiałby na pewno wyjątkowo donośnie. Miałki kard. Nycz nic tu nie poradzi, w ogóle go nie słychać. Nie zabiera w tej sprawie głosu także Prymas Polski, milczy Konferencja Episkopatu. Zatem gruntu ułatwiającego “narzucanie nam kultury, w której nie ma miejsca na myślenie historyczne, na powrót do korzeni” w jakimś stopniu strzeże także Kościół biernością swoich hierarchów. Czy to, co tu napisałem, zirytuje wreszcie któregoś z biskupów i poniesie te sprawy na kolejne posiedzenie Konferencji Episkopatu?

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości