Tyle jadu!
Jakie piękne wybory! Nieprawdaż, proszę Państwa? Jakie piękne te wybory samorządowe tego roku, jakie czyste, kryształowe, a jakie sprawne. Sprawne najbardziej! I skąd, proszę Państwa, tyle jadu, tyle pomówień, tyle niesprawiedliwych podejrzeń ze strony ludzi zawistnych i złych na ludzi czystych, kryształowych, uczciwych. Ileż haniebnych posądzeń, że to niby komisje za wolno liczyły, że wyborcy za często się mylili, że nie mylili się tylko wyborcy PSL-u. Ile jadu, ile jadu, niesprawiedliwego na partię czystą, klarowną, z programem pięknym, szlachetnym i polskim. Mylili się, proszę Państwa, wszyscy się mylili, oczywiście, że się mylili. Każdy się mylił, takie czasy, że trudno się nie pomylić. Ale żeby oskarżać, podważać wiarygodność, uczciwość? No nie, proszę Państwa, tak nie można, tak nie wolno. Nawet ja, proszę Państwa, który tutaj równo waliłem przez ostatnie lata w PiS i PO za tę niby-zniszczoną oświatę, za te niby-złe podręczniki, testy, za maturę, nigdy, przenigdy nie waliłem w PSL. Nawet kiedy czcigodny starosta Boszko, wielki humanista, został senatorem, to ja miałem nawet się do niego wybrać, opowiedzieć o tej szkole, o tym, co to ten koalicjant wyprawia, ale ja na szczęście się powstrzymałem, bo nie było przecież potrzeby, bo pan Senator sam z siebie przejrzał te sprawy, sercem je przejrzał i poniósł na tę piękną salę senatorską, gdzie przecież o tych najdonioślejszych sprawach polskich się rozmawia po polsku. Ja nigdy, przenigdy nic złego, ani jednego złego słowa.
Albo, proszę Państwa, czy można tak sobie z nas ludzi poważnych kpić i żartować, i tak od samego rana, przy śniadaniu zatruwać nam atmosferę, sączyć jad w nasze wrażliwe serca. Tak, zatruwać atmosferę. I to czym? Tak, znowu tą nieszczęsną katastrofą smoleńską, o której już dawno wszyscy zapomnieliśmy. Tak, i to kto tym razem zatruwa i jad sączy? TVN! Tak, proszę Państwa, nie pomyliłem się. TVN, nie TRWAM, tylko TVN. I kto to jątrzy? Pan Prokop i pani… nie pamiętam nazwiska… z tego wszystkiego, z tego przejęcia… I kiedy to? Teraz, w takie piękne wybory, i czyste. Teraz, kiedy katastrofa dawno nam się skończyła i rozwiązała. Kiedy przecież wszystko wiemy, że brzoza, że Prezydent kazał, że generał pijany, że późno, że Putin współczuł i płakał. Wszyscy płakali, i pan Prezydent płakał, i pan Premier płakał, razem z panem Putinem płakali. I po co to ludziom teraz w głowach mącić? Taka łatwa to była przecież sprawa! Wszyscy od dawna wiedzą, jak było. A tu nagle w TVN jakiś ruski oszołom, jakiś Iłłarionow, co to po angielsku nawija lepiej niż po rosyjsku, śmie ten Iłłarionow, doradca Putina, takie rzeczy opowiadać. Że to niby samolot z 50 metrów spadł i rozpadł się w drobny mak, a to nigdy, przenigdy wcześniej się nie zdarzyło. I że nikt nie przeżył z 50 metrów, też się nie zdarzyło. I że skrzydło w brzozę… i się złamało… też się nie zdarzyło. Naszym ekspertom, co to w każdym domu pełno ich jest, wszystko się zdarzyło i zgodziło, i skrzydło, i brzoza, i generał pijany, a tu ruski zaprzecza. Co za niegodziwość, co za podłość. I po co tyle jadu. I na kogo? Na pana Putina, którego tak kochaliśmy przez tyle lat, któremu tak wierzyliśmy? Tyle lat miłości do pana Putina, a teraz co? Nienawiść, jad, podejrzliwość. I po co, po co to wszystko?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze