Ohydna licytacja
Przykro jest patrzeć na to, co działo się w tym roku w Narodowe Święto Niepodległości. I tym razem, jak co roku, w dniu 11 listopada dwa środowiska, na które pęknięte jest społeczeństwo, zlicytowały się, kto bardziej kocha Polskę. Jednym, aby tę miłość wyrazić, wydaje się, że wystarczy od święta zorganizować potężny Marsz Niepodległości, a na co dzień systematycznie od 10 lat przymykać oko na destrukcję oświaty i szkolnictwa wyższego, drudzy sądzą, że aby tę miłość wyrazić, wystarczy Marsz ośmieszyć, spacyfikować, nasłać na niego policję, stanąć w obronie gejowskiej “tęczy” na placu Zbawiciela, a na co dzień własnymi rękami pod auspicjami najwyższych władz polską oświatę i szkolnictwo wyższe haratać do miary, jaką wyznaczyły mu instytucje europejskie. Ohyda! Dwa potężne środowiska i jedna Polska. Polska pęknięta, a społeczeństwo rozbite. Jedni organizują Marsz, drudzy czyhają na jego niepowodzenie, jedni szczują na drugich. Dmowskim w Piłsudskiego, Piłsudskim w Dmowskiego, tęczą w Zbawiciela, Zbawicielem w tęczę.
Za plecami tych dwu obozów przykulony, nieśmiały Kościół hierarchiczny, któremu wymyka się z rąk duchowe przewodnictwo nad tym podzielonym, karlejącym z dnia na dzień narodem. Kościół niepewny, co zrobić. Bo z jednej strony pachną pieniążki brukselskie na renowację, modernizację obiektów, a z drugiej straszy brukselska propaganda homoseksualizmu i aborcji, dwu grzechów, których zaakceptować nie można. A brać i krytykować jednocześnie się nie da. Ale czy wystarczy milczeć? Czy naród się nie zorientuje w końcu, że od tego, od kogo powinien otrzymać wsparcie, nic nie otrzymuje? To, że od czasu do czasu odezwie się jakiś biskup-emeryt i coś patriotycznego powie, nic już nie znaczy. My czekamy na głos Episkopatu, na głos instytucjonalny, jasny i potężny, i na stanowisko, za którym pójdzie konsekwentna postawa.
Kiedy przez ostatnie 14 lat eksperymentowano na polskiej młodzieży w polskiej szkole, kierowanej niby przez ministerstwo “oświaty narodowej”, ale zorganizowanej na wzór europejski, z wszechobecnymi testami, nieczytelnymi, chaotycznymi, zohydzającymi wiedzę podręcznikami, z postępującą redukcją literatury polskiej i historii oraz z demoralizującą prezentacją maturalną, te wszystkie kochające Polskę siły jasno się określiły. Jedne wcielały w życie ten niszczący i ogłupiający proces (PiS przez dwa lata, PO już przez siedem), drugie przyzwalały na to (PiS przez siedem lat opozycji, Kościół obojętnością przez cały czas). Nie sztuką jest, jak widać, wyzwolić naród, sztuką jest go powieść drogami wolności tak, aby nie skarlał, nie rozpadł się, nie zgłupiał, nie oddał się na służbę fałszywym bożkom. Dziś, jak w czasach zaborów, jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie. Wtedy polskie umysły starano się unicestwić germanizacją i rusyfikacją, dziś permanentnym medialnym praniem mózgów, wzwyczajaniem do życia łatwego, hedonistycznego, oderwanego od gruntu polskiej kultury, zanurzonego w telewizyjnych miazmatach, podlanych sosem tolerancji dla każdego głupstwa, dla każdej dewiacji. Nie wystarczy przeżywać patriotyzmu w sposób symboliczny, trzeba rzetelnie pracować i płacić podatki, trzeba mówić po polsku i wrastać w polską kulturę, czytać polskie książki i chcieć myśleć po polsku. Skąd powieje ciepły wiatr i ogrzeje polskie serca, rozbudzi polskie dusze do prawdziwego miłowania Polski?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze