Ręka w nocniku
Rozmontowywanie Polski trwa. Dwa, może nawet trzy miliony młodych Polaków wypchnięto na Zachód, żeby zrobić miejsce dla imigrantów ze Wschodu i Południa. A wydawało się, że wyjechali z nadmiaru rąk do pracy. Tymczasem zakomunikowano parę dni temu, że trzeba nam sprowadzać rocznie 140 tysięcy ludzi nie tylko gotowych pracować za jeszcze mniejszą kwotę niż pracuje Polak-niewolnik, ale i dla ratowania nas przed widmem katastrofy demograficznej (czyli emerytalnej). Jest tylko pytanie, czy rodacy są już na tyle zmodernizowani, żeby przyjąć docelowo nawet do trzech milionów przybyszów? “Gazeta Wyborcza” zaciera ręce i rzuca hasło “Polska nie tylko dla Polaków”. Od początku transformacji o to właśnie chyba chodziło, by rozluźnić więź wspólnotową między nami, nasączyć umysły naszych dzieci bredniami w rodzaju Halloween, badziewnym kinem amerykańskim, antypolską edukacją, rozrywkową szmirą w telewizjach. To przynosi owoce. Młodzi dobrowolnie wynoszą się stąd, a my zaczynamy przygotowywać się do przyjęcia na ich miejsce cudzoziemców.
Tośmy doczekali wesołych czasów. Konsulat RP w Tel Avivie nikomu, kto składa wniosek, nie odmawia polskiego obywatelstwa, a wniosków przybywa lawinowo. Kancelaria Jaśnie Pana Prezydenta, którego tak kochają Polacy, nie pracuje nad mądrą polityką zatrudnieniową i prorodzinną dla rodaków, tylko nad “nową polityką imigracyjną”, czyli nad przygotowaniem wygód w szkołach, szpitalach i na rynku pracy dla obcokrajowców. I kto się w tym połapie? Nie ma szans na godne życie w kraju dla milionów polskich emigrantów ani dla rzesz deportowanych przymusowo w czasach komunistycznych, a są szanse, by takie warunki stworzyć obcym. Nie mogę sobie wyobrazić bardziej haniebnej polityki władz polskich w stosunku do własnych obywateli, władz wybranych głosami tychże obywateli, polityki prowadzonej zresztą przez partie z tytułami “obywatelskiej” i “ludowej”, chyba że “obywatelskość” i “ludowość” oznacza dziś wysługiwanie się obcemu kapitałowi za stołki w Brukseli.
Pierwsze sondażowe komunikaty na ten temat opublikowane właśnie na łamach “Gazety Wyborczej” rozsierdziły internautów. Padły chyba rozsądne propozycje. Jeśli imigracja, to w pierwszej kolejności dla oczekujących na repatriację, w drugiej dla “obcych”, ale tylko z terenów objętych granicami Pierwszej RP, a przede wszystkim stworzenie warunków dla młodzieży, aby przestała wyjeżdżać. Ludzie nie są w ciemię bici, czują, że coś jest nie tak. Rodaków trzyma się na przymusowej diecie, nasze dzieci wypycha się na Zachód, a ci, którzy się do tego najbardziej przysłużyli, dostają nagrody w postaci intratnych stanowisk w instytucjach Unii Europejskiej. Tak wyglądała dotąd kolonizacja Polski, teraz zacznie się jej drugi etap, czyli powolne jej przekształcanie w multikulturowy kocioł na wzór tego, jaki mają dzisiaj kraje zachodnie. Tam powoli budzą się z ręką w nocniku, nam tę rękę nadal do nocnika się wpycha. A my będziemy milczeć i udawać, że nam się to podoba?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze