O czytaniu „Trylogii” i nie tylko
Roman Pawłowski na łamach “Gazety Wyborczej” wytacza ciężkie armaty przeciwko “Trylogii” Henryka Sienkiewicza, odkurzonej przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego w ramach akcji “Narodowego Czytania”. Polacy mało czytają, dorośli nie dają przykładu dzieciom i młodzieży, więc Prezydent słusznie próbuje obudzić w rodakach miłość do polskich książek. Przecież nie będzie popularyzował, na litość boską, “Gry o tron”, którą dziennikarz “Wyborczej” proponuje zamiast “Trylogii”. Rok temu czytany był Fredro, teraz przyszła kolej na Sienkiewicza. Dziennikarz GW wzywa jednak ostentacyjnie: “Nie czytajcie Sienkiewicza” – bo źródło wszelkiego zła toczącego Polskę tkwi w sześciu tomach “Trylogii”. To duża przesada, by winić Sienkiewicza nawet za brawurę na polskich drogach, która kosztuje rocznie życie paru tysięcy rodaków, i za pijaństwo, i za “ksenofobię i zaściankowość, mitomanię i megalomanię”…
Trylogia” bowiem to “piekielna mieszanka”, “jad, zatruwający życie publiczne i zbiorową wyobraźnię”, “fatalne dziedzictwo”, które zagnieździło się w umysłach naszych polityków. W jaki sposób, skoro od dziesiątków lat nikt już tego nie czyta, nie wiem, ale pan Pawłowski bije na larum i przestrzega przed zgubnym wpływem książek Sienkiewicza na młodzież. Być może naszą zbiorową wyobraźnię powinien kształtować ulubieniec “Wyborczej” Piotr Najsztub, który proponuje “nagie opalanie się rodziców z dziećmi”. Stąd nic dziwnego, że nie o rozwijanie ducha patriotycznego w polskiej młodzieży chodzi dziennikarzom z Czerskiej, tylko o rozwijanie ducha erotomańskiego i poszukiwanie “11 tysięcy orgazmów”.
Tymczasem akcja Narodowego Czytania “Trylogii” w Płocku wypadła naprawdę pięknie. Książnica Płocka postarała się o wybór najlepszych fragmentów z trzytomowego “Potopu”, które odczytywali przy pomniku Ludwika Krzywickiego dorośli oraz dzieci i młodzież z płockich szkół. W tym wspólnym czytaniu było naprawdę coś budującego. I wcale nie brzmią jak komunały słowa Prezydenta, że “Trylogia” była i jest “kroniką naszych militarnych oraz duchowych zwycięstw”, że jest jak “mityczna historia o poszukiwaniu prawdy, o potrzebie duchowej przemiany, o poświęceniu i honorze”. Można żywić nadzieję, że w kolejnych latach przyjdzie czas na czytanie znakomitego Prusa, nie powinno zabraknąć miejsca dla Iwaszkiewicza, Dąbrowskiej, Żeromskiego, Bunscha. Ktoś musi w końcu w nas obudzić poczucie polskości po 20 latach kapitalistycznego eksperymentu, który wypłukuje z naszych umysłów wszelką tkankę narodową, patriotyczną, polską. Następne Narodowe Czytanie za rok, ale przecież płocki MDK zaprasza co miesiąc w każdy trzeci czwartek na “Głośne czytanie nocą”. A tam usłyszymy polskich pisarzy, historyków literatury, klasyków historiografii, sztuki. To czytanie nie ma tylko charakteru symbolicznego, niezmiennie od wielu lat odbywa się w tym samym miejscu o tej samej porze dla wszystkich zainteresowanych formowaniem postaw humanistycznych w młodzieży. Czy znajdzie się w tym mieście “10 sprawiedliwych” – nauczycieli, inteligentów katolickich, księży, nauczycieli, dziennikarzy, prawników, lekarzy, pracowników kultury, którzy raczyliby zaszczycić to wydarzenie i napić się z kielicha polskości? Najbliższa okazja już 25 września. Bohaterem czytania będzie tajemnicza dość postać – Ferdynand Hoesick.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze