Charyzmatyczna religijność
Ojciec John Bashobora, czarnoskóry, charyzmatyczny ksiądz pochodzący z Ugandy, znowu odwiedził Polskę, gromadząc w ubiegłym tygodniu na swoich spotkaniach – mszach świętych i rekolekcjach – od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób. W sanktuarium w Licheniu przez tydzień kapłan prowadził warsztaty dla liderów i członków wspólnot Odnowy w Duchu Świętym. W południowych mszach z modlitwą o uzdrowienie można było uczestniczyć za pośrednictwem internetowej telewizji Dobre Media. Rok temu w całodziennym spotkaniu rekolekcyjnym z afrykańskim księdzem na Stadionie Narodowym w Warszawie wzięło udział 50 tysięcy ludzi. Spotkaniom modlitewnym z ojcem Bashoborą towarzyszą liczne cuda uzdrowień fizycznych i duchowych oraz często jawnie zauważalne manifestacje demoniczne (poprzez krzyk, ryk, nienaturalne zachowanie osób). Sporo do zrobienia mają w czasie takich spotkań księża egzorcyści. W świecie coraz bardziej obumierającej religijności, zanikającej wiary w rzeczywistość nadnaturalną tego typu spotkania noszą znamiona jakby wybuchu nowego typu religijności – żywej, spontanicznej, pogłębionej, rodzącej pozytywne skutki także w sferze moralności.
Ten typ spontanicznej religijności wpisuje się w rozkwitający w Kościele ruch różnorodnych wspólnot religijnych, spośród których Odnowa w Duchu Świętym zdaje się zdobywać w tej chwili coraz wyraźniejszą przewagę. Pojawiają się nowe wspólnoty, a spotkania adoracyjne połączone z modlitwą o uzdrowienie są manifestacją wiary w Boga, który nie jest tylko jakimś abstrakcyjnym pojęciem, ale doświadczany jest jako żywy i obecny w świecie, w naszym życiu w sposób jak najbardziej realny i konkretny. Wspólnota „Miłość i Miłosierdzie Jezusa” z Czatachowy gromadzi po kilka tysięcy osób na spotkaniach charyzmatycznych w każdą drugą i trzecią sobotę miesiąca w godzinach wieczornych. Każdy może w nich uczestniczyć za sprawą transmisji radiowych lub telewizyjnych przez Internet. Ludzie składają świadectwa na temat uzdrowień fizycznych i duchowych, których doświadczają uczestniczący, także tylko przez Internet.
Tego typu zjawiska mają też swoich krytyków. Pamiętam pełne złośliwości artykuły w gazetach na temat afrykańskiego księdza przed spotkaniem na stadionie. Nie każdemu odpowiada też spontaniczna gestykulacja podczas spotkań liturgicznych połączona z elementami tańca przy muzyce gitarowej. Zdziwienie może budzić głośny, wyzwalający płacz czy uszczęśliwiający śmiech oraz bardzo częste tzw. „spoczynki” lub „zaśnięcia” w Duchu Świętym. Zdarzają się oskarżenia o szamanizm czy brak szacunku dla sacrum w miejscu, gdzie znajduje się Najświętszy Sakrament. Mimo tych wszystkich negatywnych opinii należy zauważyć, że mamy do czynienia z nowym, ożywczym ruchem religijnym, który rzeczywistość wiary stawia przed nami w nowy sposób – nie skostniały, rutynowy, martwy, ale żywy, spontaniczny, prawdziwy. Dzięki ruchowi charyzmatycznemu budzi się w Kościele autentyczna wiosna wiary, która, miejmy nadzieję, nie pozwoli tak łatwo oddać Polski na pastwę postępowych, liberalnych zjawisk, którymi usiłuje się przeorać mentalność naszego społeczeństwa w dobie transformacji. Ta żywa religijność przy coraz bardziej pustoszejących Kościołach jest prawdziwym znakiem nadziei.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze