Szwedzi po siedmiu latach przywracają obowiązkową służbę wojskową! Na początek pobór obejmie osiem tysięcy rekrutów na okres od dziewięciu do dwunastu miesięcy. Kobiet i mężczyzn, jak to w czasach rozbuchanego postępu w jednym z najbardziej zaawansowanych w tym procesie krajów Europy. Po co przywołuję ten „njus”? Bo uważam, że jest to znak czasu. Trochę go upłynęło od momentu ogłoszenia końca „zimnej wojny” i pojawiły się okoliczności zakłócające błogie poczucie bezpieczeństwa w naszej części świata. Wymagające nowego spojrzenia na problem gotowości do odparcia ewentualnej agresji.
Nie można powiedzieć, iż u nas w kraju takiego myślenia nie ma. I pomysłów idących w podobnym kierunku – wzmocnienia profesjonalistów ochotnikami. Najpierw Narodowe Siły Rezerwowe, teraz Wojska Obrony Terytorialnej… Nie da się ukryć, że są to rozwiązania wzbudzające liczne kontrowersje. I rzeczywiście, jest temat do dyskusji, którą wypada rozpocząć pytaniem o skuteczność. Wbrew „besserwisserom” odpowiedź nie jest oczywista. Przede wszystkim dlatego, że nie wiemy jak współczesny konflikt zbrojny w Europie miałby wyglądać. Wiadomo, że użycie wszystkich posiadanych przez potencjalne strony środków, z zapasami broni masowego rażenia włącznie, spowoduje natychmiastowe spełnienie proroctwa Fukuyamy o końcu historii. Jeśli jednak uda się zachować u „decydentów” resztki rozsądku i do rozwiązań ekstremalnych nie dojdzie, to historia współczesnych konfliktów, od wojny koreańskiej i wietnamskiej, przez konflikt w Afganistanie po działalność „Państwa Islamskiego” nakazuje daleko idącą powściągliwość w lekceważeniu „amatorów” wyszkolonych w posługiwaniu się bronią tradycyjną…
Jeśli przy tym potencjalny agresor zachowa choćby elementarne zasady przypisywane rodzajowi ludzkiemu, powstrzyma się od barbarzyńskich zachowań wobec ludności cywilnej, nie biorącej udziału w „zabawie”, to opanowanie i utrzymanie terytorium obcego państwa przez dłuższy czas może się okazać na tyle kosztowne, że wycofanie się z awantury stanie się jedynym rozsądnym wyjściem. Ale taki wariant wymaga, by obywatele byli przygotowani do podjęcia w każdej chwili zadań przypisanych żołnierzom. Wszyscy obywatele zdolni do noszenia broni! Nasza stutysięczna armia, z czego większość to „wojacy zza biurka”, z pewnością nie wystarczy do skutecznego przeciwstawienia się potencjalnej agresji…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze