Reklama

Felieton – Nasze standardy

18/04/2017 10:47

„Ładny chłopiec młody” miał być zapewne na długo twarzą Ministerstwa Obrony Narodowej, oczywiście zgodnie z najlepszymi „naszymi standardami”, jak tłumaczył poseł Suski. I byłby, bo młodość przecież nie jest żadną winą, gdyby miał kompetencje wyższe niż praktyka w aptece i potrafił się odpowiednio do zajmowanego stanowiska prowadzić, a nie szlajać nocami po dyskotekach. Trzeba było oglądać filmy w domu albo transmisje z nocnych obrad Sejmu, dla których też nie znalazła się inna pora zgodnie z „naszymi standardami”. Standardy więc jakieś są, a przynajmniej wierzą w ich istnienie członkowie partii, rządu i parlamentu. My dostrzegamy natomiast jakąś dziwną rozbieżność pomiędzy standardami wymarzonymi i realizowanymi. No bo zamiast chłoptysiowi za jego prowadzenie się tyłek złoić, to go awansowano na jakieś niepotrzebne, naprędce tylko dla niego sklecone stanowisko za niebotyczne dla przeciętnego Kowalskiego wynagrodzenie w Polskiej Grupie Zbrojeniowej – „co prawda nie za 50 tys. zł, ale za dość wysoką pensję” – objaśniał mechanizm funkcjonowania „naszych standardów” poseł Suski, przepraszając „wszystkich Państwa, że taki wypadek miał miejsce”.
Prawo i Sprawiedliwość oczywiście od dawna ośmieszało się przyzwoleniem na trwające miesiącami gierki ministra Macierewicza z udziałem aptekarskiego praktykanta, którego minister za wszelką cenę chciał, a może z jakichś powodów musiał umieścić na jakimś wysokim stanowisku. I gdyby nie społeczny opór, oznaki niezadowolenia ze strony „Suwerena”, którego wola jest dla partii święta, aptekarz zapewne piastowałby wysokie funkcje w Ministerstwie Obrony Narodowej lub w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Mocną pozycję ma w partii Antoni Macierewicz, że narzuconemu przez siebie rozwiązaniu, aby o wizerunku ministerstwa decydowali „ładni chłopcy młodzi” bez kompetencji, bez wykształcenia, ulegają wszyscy – i Prezydent, i Pani Premier, i kierownictwo partii, i całe rzesze jej szeregowych członków. Zresztą, jak jeszcze niektórzy pamiętają, pierworodne kłamstwo, od którego partia rozpoczęła rządzenie Polską, też wiąże się z osobą pana ministra. Zaklinanie w kampanii wyborczej, że nie będzie pełnił późniejszej funkcji, zostało złamane zaraz po wygranych wyborach. I fakt ten przeszedł bez jakiegokolwiek oporu wewnątrz partii, a także nie znalazł ani jednego głosu sprzeciwu w popierającym partię środowisku kościelnym. Łgarstwo zostało uświęcone mianem „standardu”, dziatki szkolne otrzymały czytelny sygnał, co w obecnych czasach będzie uchodzić za cnotę.
Tak się hartowały „nasze standardy”, które potem zaskutkowały bezpardonową i skuteczną nocną szarżą na Trybunał Konstytucyjny. Czerpanie wzorów do uprawiania polityki nie z Ewangelii czy Arystotelesa (że o św. Tomaszu nie wspomnę!), a ze znienawidzonego przez Kościół Machiavellego zostało jakimś cudem zaakceptowane przez hierarchię i podniesione do rangi „naszych standardów” przez partię. Skoro najwyżsi luminarze partii uchwalili, a biskupi pobłogosławili, to muszą to być chyba dobre „standardy”. Widzimy wszem i wobec, że rozróżnienie na prawdę i kłamstwo przestało mieć znaczenie dla wielu przeciętnych ludzi i to już za bardzo nie dziwi, ale że przestało mieć znaczenie dla duchownych, co najmniej zastanawia i rodzi pytanie, dokąd zmierzamy w asyście takich „standardów“

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości