Reklama

Felieton JO

29/10/2014 11:53

Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do naszej „klasy politycznej”, to pojawiła się okazja, by choć częściowo się ich pozbył. Oto dwóch prominentnych (jeden nawet bardzo…) jej reprezentantów „popisało się zachowaniami charakterystycznymi dla piaskownicy raczej niż dla sceny politycznej w dużym kraju leżącym „w Europie” (cudzysłów ma podkreślić postępowy sens tej nazwy, która dziś oznacza twór biurokratyczny — Unię Europejską). Najpierw minister rolnictwa bez żadnych oporów obrzuca „epitetami” grupę obywateli, których ma zaszczyt być najważniejszym przedstawicielem we władzach państwa. Na miesiąc przed wyborami dla swojego ugrupowania absolutnie priorytetowymi. I co, liczy na rekordowe poparcie „frajerów głupszych od swoich niemieckich kolegów”? Podobno chciał dobrze…
Nie minęło wiele czasu i mamy kolejny popis kompetencji, tym razem w wykonaniu byłego szefa dyplomacji, a dziś „drugiej osoby w państwie”, cokolwiek to określenie miałoby znaczyć… Jak mamy czuć się jako obywatele kraju, w którym za politykę zagraniczną, jeden z najważniejszych instrumentów decydujących o bezpieczeństwie państwa, odpowiada facet mający kłopoty z pamięcią („sorry, pamięć mnie zawiodła…”) oraz zwyczajnym trzymaniem języka za zębami? Odpowiadał… Teraz kieruje pracami instytucji tworzącej prawo. Od efektów tej działalności zależy, w jakim państwie będzie dane nam żyć! Dotychczas prawo powstawało na cmentarzach i stacjach benzynowych. Teraz proces legislacyjny przeniesie się do restauracji i na portale internetowe. Znaczący postęp….
Ale wróćmy do wątku głównego. Bo to nie koniec „popisów” naszych „mężów” i „dam” stanu. Oto szefowa rządu beszta publicznie „drugą osobę w państwie”, pokrzykując przed kamerami, że „nie będzie tolerować takich zachowań”. W domyśle: żeby mi to było ostatni raz! Inaczej szlaban na komputer, Twittera i hamburgery z frytkami! A były premier po kilku dniach milczenia decyduje się zabrać głos i potwierdzić, iż eks-szef dyplomacji ma szereg niewątpliwie cennych u polityka zalet i z pewnością przed nim świetlana przyszłość w tej branży, niemniej jednak opowieści, którymi uraczył amerykańskiego dziennikarza to… bujda na resorach! Żadnych propozycji tego rodzaju w rozmowach z Rosjanami nie było.
Podsumowując nie sposób oprzeć się refleksji, że ta cała polityka w wykonaniu naszych postępowych i europejskich elit to jakiś magiel. Kompletna żenada i amatorszczyzna. Pytanie, czy w „Europie” na pewno jest lepiej…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości