Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

22/07/2014 10:13

Wygląda na to, że coraz większą rolę w dziejach odgrywać będą coraz mniejsze podmioty. A nawet jednostki. Oczywiście jednostka zawsze miała wpływ na bieg historii i tylko toczył się spór o to, jak wielki? Czy na przykład komunizm obalił pewien elektryk skokiem przez plot, czy też zawalił się on sam wskutek niewydolności ekonomicznej? Nota bene, w drugim przypadku niepoślednią rolę odegrała jednostka – prezydent konkurencyjnego mocarstwa, fundując „imperium zła” morderczy wyścig zbrojeń. Jak tam było, tak tam było, jak mawiał dzielny wojak Szwejk. Nie da się rozstrzygnąć naukowo tego dylematu, bo nie sposób przeprowadzić odpowiedniego eksperymentu. Trzeba by wrócić do sytuacji wyjściowej i elektryka jakoś zatrzymać na płocie (w motorówce – niepotrzebne skreślić)… Ale zostawmy ten temat. Nie o taki wpływ tym razem chodzi.

Nad terytorium Ukrainy zestrzelono samolot pasażerski z trzystoma osobami na pokładzie. Wszyscy zginęli… Według aktualnej wiedzy, rakietę wystrzelili chłopcy, którzy zabawiają się w wojnę na wschodzie tego kraju. Wiem, że w obliczu takiego dramatu ten frywolny nieco ton może razić. Ale to nie brak szacunku dla ofiar, ale sposób na podkreślenie stanu rzeczy zasygnalizowanego na początku niniejszego tekstu. Otóż mamy takie czasy, że zestrzelanie wielkiego samolotu, lecącego na wysokości paru kilometrów jest w pewnych rejonach świata niemal tak łatwe, jak rozbicie kamieniem szyby w oknie sąsiada. Wejście w posiadanie odpowiedniego narzędzia przez jakąś grupkę, czy wręcz jednostkę, nie stanowi większego problemu! Kto miałby temu zapobiec? Oczywiście państwo! Taka odpowiedź się narzuca. Ale przecież rzecz miała miejsce na terytorium państwa! Państwa ukraińskiego konkretnie. I co? Na terenie państwa Izrael jakiś nawiedzony osobnik obwieszony ładunkami wybuchowymi wchodzi do autobusu czy restauracji i wysadza się w powietrze wraz z dziesiątkami ludzi, którzy na taki eksperyment wcale nie mieli ochoty. W Afganistanie inny nawiedzony podkłada minę i ginie iluś – tam uzbrojonych po zęby żołnierzy…

Co może zrobić państwo? Jak powstrzymać tych ludzi? Nie widać zadowalającej recepty. A to jest sytuacja o tyle niebezpieczna, że bezradność w jednym obszarze osłabia skuteczność w innych. Rodzi brak respektu u tych, co mają potrzebę naruszania ładu, którego państwo jest zobowiązane strzec. Trudno dziś przewidzieć konsekwencje tego zjawiska, ale z pewnością są powody do niepokoju…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości