Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. To artykuł drugi obowiązującej konstytucji naszego państwa. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. A to artykuł pierwszy. Po co przytaczam te zapisy z ustawy zasadniczej? W cieniu afery taśmowej, całkiem niesłusznie zresztą, bo żadnej afery przecież nie ma, toczy się w mediach dyskusja o zakresie obowiązywania w środowisku lekarskim tak zwanej klauzuli sumienia. Czyli w sprawie sensu stricto światopoglądowej. A w tej dyskusji pada stwierdzenie, wypowiadane głównie przez lidera pewnego ugrupowania parlamentarnego i jego towarzyszy, iż Polska jest państwem świeckim. A ustrój państwa określa konstytucja właśnie. Stąd powyższe cytaty. Wynika z nich jednoznacznie zaprzeczenie powyżej przytoczonego stwierdzenia. Polska nie jest państwem świeckim i, co więcej, państwem takim być nie może! Z dokładnie tego samego powodu, dla którego nie może być państwem wyznaniowym!
Z takiego mianowicie, że na terytorium Rzeczpospolitej żyją w znacznej liczbie obywatele, którzy wyznają światopogląd religijny. W przeważającej mierze katolicki, nie da się ukryć. Oraz obywatele, też stanowiący liczną grupę, deklarujący przekonania przeciwne, areligijne. Rzeczpospolita zaś, zgodnie z artykułem pierwszym konstytucji, jest dobrem wspólnym dla obu tych grup. Co więcej, w artykule 25, ustęp 2 konstytucji zapisano, iż władze publiczne… zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Nie da się w żaden sposób powyższych zapisów pogodzić z takim oto stanowiskiem, że państwo ma się w swoim działaniu kierować poglądami i zasadami wyznawanymi przez jedną z obecnych na scenie publicznej grup, a mianowicie ateistów. A to dokładnie oznacza stwierdzenie, iż Polska jest państwem świeckim! Jest dobrem wspólnym! Jak zatem pogodzić sprzeczne interesy zamieszkujących jej terytorium grup o dokładnie odmiennych światopoglądach? Nie chcę podawać gotowych recept, rozwiązań nie podlegających dyskusji. W każdym razie potrzebny jest konsensus. Wiem, niełatwy… Ale trzeba się pogodzić z taką oto sytuacją, że w uroczystościach państwowych obok dygnitarza partyjnego czy rządowego pojawi się biskup, który po przemówieniu tego pierwszego dokona poświęcenia czegoś tam. Oczywiście nie wszyscy uczestnicy uroczystości muszą w tym momencie wykonać znak krzyża…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze