Demografia w dzisiejszym świecie odgrywa rolę zasadniczą. Zwłaszcza w obliczu konfrontacji, z każdym dniem przybierającej na sile, dwóch wielkich cywilizacji. Muzułmanów którzy, tu pozwolę sobie zacytować świeżą (w sensie czasowym) myśl Klasyka, mnożą się jak króliki, oraz chrześcijan i ich kulturowych spadkobierców, dla których obyczaje prokreacyjne tych sympatycznych zwierzątek są głęboko obce. Zachowania wyznawców Proroka zostawmy w spokoju. Żaden ze mnie ekspert „w tym temacie”, a i bezpieczny on za bardzo nie jest… Pozostaję zatem na rodzimym podwórku. Dwa tematy zdominowały ostatnio debatę publiczną. Przytoczona powyżej myśl Głowy Kościoła i pigułka „dzień po”. I od tej drugiej sprawy rozpocznę, proponując spojrzenie nieco odmienne od powszechnie obowiązującego. Przede wszystkim zostawmy w spokoju argumenty medyczne. To, po pierwsze, temat dla lekarzy, a po wtóre, nie o medycynę przecież tak naprawdę w tym sporze chodzi…
Zatem na początek spostrzeżenie banalne, nawet dla osobników o inteligencji pantofelka (o której, zdaje się nauka współczesna nic pewnego nie może powiedzieć). Otóż z „zarodka” który, jak głoszą wyznawcy światopoglądu postępowego, opartego na najnowszych zdobyczach nauki, nie jest człowiekiem, ów człowiek z pewnością powstanie. O ile potencjalna matka nie zastosuje wcześniej rzeczonej pigułki, albo w inny sposób nie skorzysta z prawa do „decydowania o zawartości własnego brzucha’. I teraz wielka polityka. Jak powinien się w tej sytuacji zachować polityk, choćby i „postępowy”, mając na względzie dobro kraju i narodu, które zostało w jego ręce złożone przez „elektorat”? Czy nie powinien okazać najwyższej troski o każdą, choćby i „potencjalną” istotę, która potencjał demograficzny kraju powiększy, żeby nie powiedzieć, wzbogaci? Skupić wszystkie siły, wzorem przedstawicieli, konkurencyjnej cywilizacji, na wzmacnianiu i wspieraniu postaw przysparzających ojczyźnie nowych obywateli, zamiast utrwalania myślenia z tym celem zasadniczo sprzecznego? Co do środków i metod, to rzecz do dyskusji. Chodzi o to, by „kierunek był słuszny”!
A tak przy okazji. Konia z rzędem temu, kto jest w stanie ogarnąć meandry „postępowego” myślenia. Ot, choćby „w naszym temacie”… Jak mowa o dostępie do pigułki „dzień po” i innych „rozwiązaniach” tego rodzaju, to z obozu „postępu” słychać histeryczne wrzaski o „prawie kobiet do decydowania o zawartości własnego brzucha” i tym podobnych, a jak mowa o zjawisku określanym ostatnio eleganckim terminem „mnożyć się jak króliki”, to już o prawach kobiety do … itd. głucha cisza…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze