Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

13/01/2015 09:24

Przełom roku to tradycyjne problemy pacjentów z dostępem do lekarzy. Ściśle mówiąc, chodzi o dostęp do lekarzy świadczących usługi opłacane z tak zwanej składki zdrowotnej. Placówki prywatne funkcjonują normalnie. Szanowny Czytelnik może w tym miejscu pomyśleć, że uprawiam tu prymitywną dość agitację na rzecz prywatnych usług medycznych. Po części to prawda. Jako liberał uważam, że wycofanie pośrednika między lekarzem a pacjentem, którą to rolę nieudolnie usiłuje pełnić państwo, to znaczy horda urzędników zatrudnionych w sferze usług medycznych, byłoby posunięciem dla tegoż pacjenta korzystnym. Uzasadnienie? Przede wszystkim nie ma darmowych usług zdrowotnych! Każdy uprawniony do korzystania z nich obywatel płaci co miesiąc składkę zdrowotną. Jeśli prowadzi działalność gospodarczą, robi to osobiście. W innych przypadkach może nawet nie zauważyć całej operacji, bo dokonuje jej pracodawca, ZUS czy KRUS, potrącając co miesiąc odpowiednią kwotę z wynagrodzenia. Ile? W uproszczeniu dziewięć procent przychodu pomniejszonego o składki na ubezpieczenie społeczne. Zatem jeśli ktoś zarabia „średnią krajową” (obecnie około czterech tysięcy brutto), płaci co miesiąc na „darmową” służbę zdrowia 310 złotych. W normalnych okolicznościach powinno wystarczyć na prywatne wizyty u lekarza…
Problem zaczyna się w sytuacjach odbiegających od normy. Często bywa tak, że większe kłopoty ze zdrowiem mają ludzie o dochodach niższych od przeciętnej. Choćby emeryci i renciści. Są też choroby bardzo kosztowne w leczeniu, na dodatek wykluczające aktywność zarobkową. I tu zaczynają się schody. Z pewnością równowartość składki zdrowotnej tych kosztów nie pokryje. I co wtedy? No cóż! Wtedy często okazuje się, że państwowa opieka medyczna też nie daje rady. Trzeba uruchomić wszystkie rezerwy, rodzinę, przyjaciół, Owsiaka, „Wiadomości”, różne fundacje… Skoro tak, to chyba warto się zastanowić, czy utrzymywanie obecnego systemu ma sens. A może lepiej przejść na rozwiązania oparte na prywatnych, dobrowolnych ubezpieczeniach wspartych w sytuacjach szczególnie trudnych działaniami opisanymi powyżej? Wtedy i ludzie chętniej pomogą. Dziś wielu jest zdania, że skoro płacimy na państwową opiekę medyczną, to niech państwo leczy… W Ameryce, pomijając eksperymenty obecnego prezydenta, usługi medyczne są prywatne i co? Mamy tam większą śmiertelność noworodków, umieralność na raka i inne paskudne choroby? Jest mniej przeszczepów? Ludzie krócej żyją? Nie żartujmy! Usiądźmy przy piwie czy kawie i spróbujmy sobie wyobrazić system opieki medycznej bez ministra zdrowia, enefzetu i tego całego bałaganu…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości