Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

02/12/2014 11:35

PKW uporała się z liczeniem głosów, nastał czas podsumowań (drugą turę można sobie darować, bo dla kształtu sceny ogólnopolskiej nie ma większego znaczenia). Jak zatem wygląda krajobraz powyborczy? Na początek warto odnotować wydarzenie, które wielu obserwatorów zaskoczyło. Mowa oczywiście o spotkaniu liderów dwóch partii opozycyjnych, którzy raczej gotowi byli dotąd, jak głosi znany slogan, odmrozić sobie uszy, niż zrobić coś razem „dla kraju”. I proszę! Uściski rąk, uśmiechy, wspólny komentarz… No, nie! Tak daleko sprawy nie zaszły. Przed dziennikarzami wystąpili osobno! Ale pierwsze koty za płoty… I dobrze! Proszę dalej w tym kierunku. Tak jest! Uważam, że dla czytelności sceny politycznej oba te ugrupowania powinny się połączyć! Bo co ich w gruncie rzeczy różni? Historia i stosunek do religii. Ale czy to są bariery nie do pokonania? Naturalny elektorat SLD wymiera… „Elektorat zastępczy” po doświadczeniu z ugrupowaniem filozofa z Biłgoraja stawia raczej na partię poważną, która od lat „trzyma władzę”… Czas się przesunąć trochę w prawo. I tu napotykamy ścianę w postaci głównej partii opozycyjnej. Ale czym się różnią, poza wymienionymi wyżej elementami, te ugrupowania? Wizją państwa czy gospodarki? Nie żartujmy! Obie preferują demokrację parlamentarną w polityce i biurokratyczny socjalizm w gospodarce. Z nieśmiało wprowadzaną domieszką liberalizmu czasami (podatek liniowy dla firm Millera czy obniżka składki rentowej Gilowskiej). Wprawdzie jedni nastawieni są bardziej „pragmatycznie”, a drudzy „ideologicznie”, ale w ten sposób świetnie się uzupełniają… Wystarczy odwołać się do przykładu byłego lidera lewicy i prezydenta RP, który ochoczo wskakiwał do papamobile, złożyć razem kwiaty na grobie byłej posłanki, która popełniła samobójstwo podczas przeszukania domu przez agentów CBA…
To jedna strona medalu. Po drugiej też mały wstrząs! „Koalicjant” przybrał na wadze i zapewne, o ile tendencja ta potwierdzi się za rok, zażyczy sobie potraktowania na zasadach partnerskich, a może i zechce sam rozdawać karty… Słowem: koniec układu dwubiegunowego! Jeśli ten scenariusz się ziści, to marzenia o władzy obecna opozycja może spokojnie odłożyć ad acta na długie lata… Jedyną metodą będzie przeciągnięcie na drugą stronę barykady jednego z graczy obozu władzy. Oczywiście trzeba za to zapłacić odpowiednio wysoką cenę. Ale by takie posunięcie w ogóle wchodziło w grę, niezbędna jest zmiana „imidżu” wiadomego ugrupowania (inaczej „elektorat” mógłby się zdenerwować nieco). I opisany wyżej mariaż byłby z tego punktu widzenia bardzo dobrym posunięciem…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości