I znowu cyrk! Wyborczy tym razem. Zawiódł system. W wyniku sławnej „transformacji ustrojowej” doszło do zasadniczego przewartościowania. Przedtem system był OK, tylko ludzie czasem zawodzili. Teraz jest, jak widać, odwrotnie! Zdarza się. Nie tylko u nas. Wystarczy przypomnieć wybory prezydenckie w Stanach w dwutysięcznym roku… Tyle, że u nas sprawy zaszły dalej. Zawiódł nie tylko system, ale i „elektorat”. Ludziska dotknięci jakąś bliżej nieznaną chorobą stawiali krzyżyki na potęgę! Zachęceni, nawiasem mówiąc, spotem Państwowej Komisji Wyborczej, który do takiego właśnie zachowania namawiał. Błąd, czy celowa robota? Nie wiem, to pytanie do odpowiednich służb. Niemniej ta sytuacja skłania niektórych polityków do żądania powtórzenia wyborów! Naczelny argument jest taki, że liczba głosów nieważnych z powodu niezrozumienia przez wyborców zasad głosowania jest horrendalnie wysoka. Wykładając kawę na ławę, mnóstwo głosujących nie było w stanie pojąć, ile krzyżyków i na jakich kartach należy postawić. I to ma być powód do powtórzenia głosowania! Należy najpierw wyborców odpowiednio douczyć, a potem jeszcze raz do urn… Paranoja! Jeśli jakieś głosy są nieważne z tego powodu, że wyborca nie był w stanie ogarnąć myślą lotną tak prostej rzeczy, jak liczba krzyżyków, to chwała Bogu! Zastanówmy się! Czy ten sam człowiek rozumie niepomiernie bardziej skomplikowane reguły rządzenia gminą czy miastem? Czy zatem jest w stanie ocenić to, co mają do zaoferowania kandydaci do władzy? A w konsekwencji dokonać rzeczywiście świadomego wyboru ludzi odpowiednich do wypełnienia tego zadania? Nie żartujmy… Jeśli zatem mamy nad czymś ubolewać po tych wydarzeniach, to nie nad procedurą wyborczą, ale nad stanem polskiej edukacji (patrz felietony poniżej)… Wymaga pilnej naprawy. Dobre wzorce są. Na wsi. Wstępne wyniki wyborów do sejmików wskazują, że peeselowski „elektorat” się nie mylił…
Na koniec kilka zdań z naszego podwórka. Przede wszystkim marne wyniki komitetów niepartyjnych… Cztery lata temu dwa takie komitety zdobyły trzy mandaty. Teraz żaden z czterech startujących nie przekroczył progu wyborczego, a dwa były od sukcesu zdecydowanie odległe! Przyczyny? Trudno powiedzieć, trzeba by sięgnąć do list sprzed czterech lat… Na przykład znacząca rozbieżność między wynikiem byłego prezydenta, a osiągnięciami jego komitetu zdaje się sugerować, że zabrakło na listach nazwisk zdolnych do przyciągania „elektoratu”. Z wyjątkiem jednego, który uzyskał kosmiczną, w porównaniu z wynikami pozostałych kandydatów z tegoż komitetu, liczbę głosów. Ale ten przypadek pozwolę sobie pozostawić bez komentarza…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze