Reklama

Felieton - Jerzy Ogonowski

21/10/2014 09:55

W niedzielny poranek obudziliśmy się w nowym, lepszym świecie! Wielu z nas zapewne z niedowierzaniem szczypało się w policzek, sprawdzając czy to aby nie sen… Ale nie! To była najprawdziwsza prawda. Do wtorku… Wówczas to nastąpił powrót w stare, utarte koleiny. Wprawdzie niektórzy dostrzegają pewną zmianę jakościową. Coś podobno drgnęło w mentalności i tak dalej… Nie podzielam tego optymizmu. Niemcy przeżywają mały kryzys, nasi ten moment wykorzystali i chwała im za to! Ale to wszystko, co można z pewnością powiedzieć. Reszta to zwykłe spekulacje, żeby nie powiedzieć, pobożne życzenia, czy też chciejstwo (w wersji dla ateistów). Zbyt długo interesuję się sportem, a piłką nożną szczególnie, by wydawać jakiekolwiek oceny po trzech kolejkach jakichkolwiek rozgrywek. Realny zysk z opisywanych wydarzeń to niespodziewane trzy punkty. Mogą mieć niebagatelne znaczenie w przyszłości, kiedy sytuacja wróci do normy i nasi zachodni sąsiedzi na chwile słabości tradycyjnie sobie pozwalać nie będą. Reszta, łącznie z zapisaniem się w historii to tylko efekt psychologiczny. Ilu kibiców, zwłaszcza młodych, pamięta kiedy wygraliśmy po raz pierwszy z Włochami, Brazylią czy Anglią?
Tak przy okazji, trwała zmiana musi mieć solidne fundamenty. Co się zmieniło w naszej piłce od strony organizacyjnej, finansowej, czy wreszcie szkoleniowej, byśmy mogli wierzyć w trwały postęp? Nawet kiedy pojawiła się szansa, by mistrz kraju po latach wszedł do „lepszego towarzystwa”, a w perspektywie może i zagościł tam na stałe, to została zmarnowana z powodu kompletnej amatorszczyzny w sferze organizacyjnej właśnie. A szkolenie? Jak to możliwe na przykład, że od lat nie da się znaleźć i wyszkolić kilku choćby graczy lewonożnych tak, by obsadzić dwie pozycje w reprezentacji ludźmi prezentującymi przyzwoity choćby poziom? W kraju, w którym przestrzeń publiczna zdominowana jest przez ideologię o lewicowej proweniencji… Z finansami też nie lepiej. Wiadomo, że futbol profesjonalny kosztuje. I trzeba naprawdę sztuki, by na tym biznesie zarobić. Takich artystów u nas jakby brak. Za to można podać mnóstwo przypadków, kiedy próby „wejścia w ten interes” kończyły się katastrofą dla klubów. ŁKS i Pogoń pod rządami Ptaka, Polonia Wojciechowskiego i Króla, Widzew Szymańskiego i Cacka… Nawet los Wisły Cupiała wydaje się coraz bardziej niepewny! Widać z tej wyliczanki, że zabawa w te klocki wymaga specyficznych umiejętności, które rodzimi biznesmeni muszą sobie dopiero przyswoić. Nie widać wielkich postępów w „tym temacie”. Ale innej drogi nie ma. Powrót do „futbolowego socjalizmu” na dużą skalę to lekarstwo gorsze od choroby. Trzeba czasu. Cóż, kibic jest cierpliwy…

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości