Zaczyna być naprawdę niebezpiecznie. Jeśli przywódca sąsiedniego mocarstwa, z którym nie łączą nas już tradycyjne więzy przyjaźni, stwierdza publicznie, iż jeśli zechce, to w ciągu dwóch dni może być w Warszawie, i nie chodzi tu o wycieczkę autokarową z tamtejszym biurem podróży, to warto sprawdzić ważność swojego paszportu. Bo strefa Schengen nie daje wystarczających gwarancji – do Berlina czy Wiednia niewiele dalej niż do Warszawy… Na szczęście nowa szefowa rządu (nie wiem jak w języku postępu brzmi „premier” w rodzaju żeńskim) nie lekceważy wspomnianej groźby i wzmacnia nasze zdolności bojowe, wynosząc ministra obrony narodowej do godności wicepremiera! Wydaje się, że ta demonstracja siły woli powinna skutecznie powstrzymać wojownicze zapędy naszego sąsiada! Oraz wytrącić oręż z rąk opozycji, która też ma swoje, oczywiście kompletnie pozbawione realizmu, koncepcje wzmocnienia naszej siły obronnej. Ostatnio na przykład szef największego ugrupowania opozycyjnego proponował zwiększenie liczebności polskiej armii. O sto procent! Niech Szanowny Czytelnik sam oceni oba wyżej wspomniane rozwiązania…
Może jednak nie taki diabeł straszny? Może trzeba brać przykład z naszych siatkarzy, których przedmeczowe pokrzykiwania rywali ze wschodu jakoś nie rzuciły na kolana! A tak przy okazji… Chyba tylko w naszym pięknym kraju mogło się zdarzyć, że najważniejsze w historii wydarzenie w dyscyplinie określanej mianem „sportu narodowego”, w którym występujemy w roli gospodarza, nie jest dostępne w żadnym otwartym kanale telewizyjnym! Jestem liberałem i rozumiem, że biznes to biznes, ale czy naprawdę właścicielowi Polsatu bardziej opłaciło się sprzedać transmisje w systemie pay-per-view stu tysiącom widzów (tyle podobno zdecydowało się na zakup), niż pokazanie w swojej stacji widowiska w odpowiedniej oprawie i otoczce reklamowej dla kilku, a może i kilkunastu milionów? Nie jestem ekspertem od tych spraw, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Takie widowisko musiałoby w znaczący sposób wpłynąć na wizerunek stacji, a zatem na jej pozycję na rynku w przyszłości. Oraz, co dla mojego liberalnego światopoglądu nie jest bez znaczenia, ukrócić zapędy urzędników do rozwiązania problemu w drodze regulacji prawnych. A takie pomysły już są wprowadzane w życie. Skończy się na poszukiwaniu sposobu omijania prawa albo na całkowitym pozbawieniu kibiców możliwości oglądania najciekawszych imprez. Lepiej zostawmy temat rynkowi. Poradzi sobie!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze