A to się porobiło! Nasz Pan Premier znienacka (kiedy pisałem poprzedni tekst, panowała kompletna cisza w „tym temacie”) został unioprezydentem! Jak wytłumaczyć ten nagły zwrot? Jeszcze nie tak dawno słyszeliśmy z ust Pana Premiera, że do Brukseli się nie wybiera… Jest co najmniej kilka opcji. Pierwsza, najbardziej prawdopodobna, co tu kryć, to ewakuacja z tonącego okrętu. Mało chwalebna, ale cóż… Takie czasy! Choćby przykład kapitana wycieczkowca Costa Concordia… Oczywiście to sytuacje o innym ciężarze gatunkowym. Tam toczyła się walka o życie, u nas idzie tyko o, za przeproszeniem, dostęp do koryta… Decyzja tym łatwiejsza, że chodzi o zamianę na zasobnik znacznie obficiej zaopatrzony! Z doniesień medialnych wynika, że uposażenie za dwa i pół roku na owej posadzie to mniej więcej równowartość przeciętnego wynagrodzenia w naszym pięknym kraju za osiemdziesiąt lat pracy! O odprawie, emeryturze i innych profitach nie wspominając. I to jest drugi powód. Kasa misiu, kasa – jak mawiał były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski! Jest wreszcie opcja trzecia. Że o dobro Ojczyzny idzie! Prestiż na arenie międzynarodowej, zabieganie o polskie interesy i takie tam… Ten lekceważący ton nie wynika z tego, iżbym nie wierzył w bezinteresowność i gotowość ponoszenia wyrzeczeń dla kraju u naszych polityków, ale… Przyznają Państwo sami, że wobec argumentów przytoczonych wyżej ten ostatni wygląda jakoś blado…
Jak tam było, tak tam było, jak mawiał dzielny wojak Szwejk. Faktem jest, że krajowa scena polityczna mocno się zatrzęsła! Czym to się skończy? Takie osłabienie partii rządzącej wobec jej obecnych kłopotów wygląda na przysłowiowy gwóźdź do trumny… To jak odejście Leo Messiego z Barcelony, albo Cristiano Ronaldo z Realu! Albo jeszcze gorzej… Tymczasem pierwsze sondaże po wyborze pokazują znaczący wzrost poparcia dla osłabionej formacji. Czyżby… Czyżby chodziło o czwarty argument? Nie ucieczka, kasa ani dobro kraju, ale poświęcenie dla Partii czy też, jak mówią niektórzy, sitwy? Po prostu wymiana szyldu. Albo, jeśli ktoś woli, wyrzucenie za burtę zbędnego obciążenia. Być może wśród szefostwa partii zwyciężył pogląd, że przywódca nie jest już lokomotywą wyborczą, ale kopcącą ciuchcią, którą należy odstawić na boczny tor… Oczywiście sam zainteresowany musiałby to stanowisko w pełni podzielać, bo jego pozycja w owym towarzystwie jest nadal dostatecznie mocna, by można było przeprowadzić taką operację przy użyciu siły. Takich „kozaków” w tym gronie raczej nie ma…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze