Reklama

Felieton – Jerzy Ogonowski

21/03/2017 10:24

To, co robi Jarosław Kaczyński, przynosi skutki odwrotne od zamierzonych” i „sukces Kaczyńskiego i PiS-u był skutkiem pasma szczęśliwych przypadków”. To cytaty z wypowiedzi byłego wicepremiera i szefa jednej z kluczowych ongiś w naszym systemie politycznym partii, którego nazwisko już na zawsze kojarzyć się będzie z planem realizowanym na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Mowa oczywiście o „planie Balcerowicza”. Cudzysłów wynika z faktu, iż plan ów ma jeszcze jednego „ojca”, amerykańskiego ekonomistę Jeffreya Sachsa. Cytat jak cytat, w dzisiejszych czasach, kiedy każdy celebryta uważa się za eksperta od wszystkiego, komentarz byłego polityka do aktualnych wydarzeń w tej dziedzinie nie jest niczym niezwykłym.
Nie zamierzam też polemizować z przytoczonymi na początku stwierdzeniami. Ale nie potrafię się powstrzymać od zadania oklepanego pytania: i kto to mówi? Facet, który jako szef wspomnianej powyżej partii, wspierany przez armię „autorytetów moralnych i intelektualnych” skupionych wokół „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju”, dziennika pełniącego w zasadzie funkcję organu prasowego rzeczonej partii, żywcem przypominającą peerelowską „Trybunę Ludu”, w krótkim czasie doprowadził tę formacje do całkowitego upadku! Od ponad trzynastu procent głosów i sześćdziesięciu mandatów w Sejmie w roku dziewięćdziesiątym siódmym do trzech procent i pożegnania z parlamentem w dwa tysiące pierwszym! Wprawdzie nasz „bohater” opuścił fotel przewodniczącego kilka miesięcy wcześniej i „sukces wyborczy” skonsumował jego następca, inny „guru” tegoż środowiska politycznego, o którym krążyło powiedzenie, że kiedy idzie po schodach to nie wiadomo czy schodzi, czy wchodzi, ale przez te parę miesięcy mógł zaledwie dołożyć skromną cegiełkę do „dorobku” poprzednika…
Po co przywołuję tę opowieść? Cóż, historia lubi się powtarzać, jest uważana prze wielu za „nauczycielkę życia”… Z kolei inni znawcy tematu twierdzą, że z historii nikt się jeszcze niczego nie nauczył, a powtarza się co najwyżej jako farsa! Jak jest naprawdę? Skłonny jestem przychylić się do tej drugiej opinii. Powód? Otóż to samo środowisko, wręcz ci sami ludzie dokonują podobnego „wyczynu” kilkanaście lat później. Ba, mając jeszcze więcej atutów, poparcie praktycznie wszystkich mediów, telewizji, stacji radiowych, gazet, rozmaitych „autorytetów”, celebrytów, i doświadczenia poprzedników, sromotnie przegrywają wybory z facetem zepchniętym przez lata na margines polityki. Cóż można powiedzieć o kwalifikacjach intelektualnych tych „fachowców”?

Jerzy Ogonowski

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości