Reklama

Felieton - Czekając na (dobrą) zmianę

09/05/2017 08:44

Ruszyły egzaminy maturalne. Od dwóch lat trąbi się o dobrej zmianie w oświacie, a tu ciągle wszystko po staremu. Na maturze z polskiego z uporem maniaka analiza wiersza, której w całej Polsce od kilkunastu lat prawie nikt nie wybiera, a dalej już żadnego wyboru – tylko jeden, jedyny, prosty temat rozprawkowy. 19-latkowie, niczym dzieci, piszą na maturze „prackę” na nieco ponad 250 słów. Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy paskudna komunistyczna władza proponowała abiturientom aż trzy tematy – dwa erudycyjne, wymagające konkretnej wiedzy z historii literatury, i trzeci, tzw. „wolny”, który pozwalał „wypisać się”, a wszystkie dawały możliwość wykazania się umiejętnością refleksji, dojrzałością prezentowanych poglądów. A teraz nuda i schemat. Praca – pasja czy obowiązek? Czego by się nie wybrało i tak będzie dobrze. Można trochę pobajdurzyć w jedną stronę, trochę w drugą, wykorzystać ściągę w postaci dołączonego fragmentu, którą władza od lat już wciska abiturientowi, nie wierząc, że stać by go było na poważniejszy temat i na poważniejszą formę. Gdzie te czasy, kiedy uczniowie zdolniejsi pisali piękne eseje na kilkanaście stron, a słabsi przyzwoite „wypracowania” na kilka stron, a w jednych i drugich trzeba było pokazać, że jest się dojrzałym, oczytanym, myślącym człowiekiem?
Od dwóch lat nowa władza mami, jaką dobrą szkołę nam stworzy, a palcem nie kiwnęła, żeby tę maturalną formę poprawić, zmienić, stworzyć szansę młodzieży na prawdziwy rozwój. Nie ma żadnej „dobrej zmiany” i raczej się na nią nie zanosi. Już wiadomo, że zaliczenie matury po reformie też będzie na 30%, już można oglądać pierwsze podręczniki do szkoły, która ma wystartować od jesieni – takie samo badziewie jak dotychczas. Dużo szumu, dużo mamienia, a efekt ten sam. Nawet Ministerstwo Kultury się nie popisało i na Facebooku życzyło powodzenia nie „maturzystom”, tylko „maturzystą”. Nie wystarczy trąbić o „dobrej zmianie”, trzeba ją jeszcze umieć zrobić, a ocenę pozostawić innym. Na stronie „Gazety Wyborczej” porównanie obecnej matury z przedwojenną wypada zdecydowanie na korzyść tamtej, która sięgała wyżyn uniwersyteckich. Obecnie na maturze z polskiego 19-latkom każe się w teście czytania ze zrozumieniem rozpoznawać rodzaje zdań złożonych, bawić się w skojarzenia, które pytanie będzie pasować do którego akapitu, rozpoznawać, jakie środki językowe nadają tekstowi charakter subiektywny, definiować proste wyrazy i streszczać tekst.
Wszystko są to formy i umiejętności, które można badać parę lat wcześniej, ale nie u człowieka, który ma już prawie 20 lat. Obecna władza robi to samo, co poprzednia – to, co tak rewelacyjnie opisał Witold Gombrowicz w powieści „Ferdydurke” – infantylizuje, zdrabnia, umniejsza, upupia, ogłupia. Zamiast proponować dorosłemu już prawie człowiekowi dyskusję na temat poważnych problemów społecznych, moralnych, filozoficznych czy religijnych, proponuje mu zdziecinniałe zagadnienia. Wyłania się z tego „Jedna Wielka Pupa”. Ani palcem w bucie nikt nie kiwnie, aby zmienić cokolwiek w tym absurdzie zapoczątkowanym reformą z końca lat 90. Wiadomo, nie zmienia się reguł w czasie gry. Na normalność poczekamy zatem jeszcze kilka, kilkanaście lat, a może nie doczekamy się jej nigdy.
 

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości