Papież Franciszek idzie w zaparte, odpierając zarzuty dziesiątków biskupów z całego świata, szczególnie z Afryki, jakoby jego dokument „Fiducia supplicans” o zgodzie na błogosławienie par homoseksualnych głosił herezję i promował grzech. Prostota rozumowania papieża zwala z nóg. Mówi, jakby sądził, że kieruje swe słowa do idiotów, którzy nie rozumieją znaczeń słów ani sensu zawartego w większych konstrukcjach składniowych. Przyznaje przy tym, że sam błogosławi tego typu pary i uzasadnia to tak: „Nie błogosławię małżeństwa homoseksualnego, błogosławię dwoje ludzi, którzy się kochają, a także proszę ich o modlitwę za mnie”. Tu nie ma nic do rzeczy „małżeństwo homoseksualne”, bo grzech tkwi nie w „małżeństwie”, tylko w praktykowanych przez te „pary”, choćby tylko okazjonalnych, grzesznych, bo niezgodnych z naturą człowieka stosunkach homoseksualnych. Błogosławieństwo wobec tego tych „par” jest zgodą na te stosunki, czyli jest akceptacją grzechu, pełni funkcję propagandową, można rzec – polityczną. I tego nie rozumie papież, że w ten sposób promuje się zachowania grzeszne, zgodne z duchem tego świata (no nie całego jeszcze świata, co także przemawia przeciwko Franciszkowi), który z legalizacji tych stosunków uczynił jedną z zasad nowej, pogańskiej cywilizacji, jaka wyrasta na miejscu cywilizacji chrześcijańskiej. Papież Świętego Kościoła Rzymskiego wspiera budowanie tej strasznej, bo wznoszonej na nieracjonalnych podstawach cywilizacji. Zgroza!
To, jak szkodzi Kościołowi papież Franciszek, a przez to nam wszystkim, także fundamentom kultury, na których organizujemy życie społeczne, widać choćby w takiej jego wypowiedzi, w której odpiera zarzuty pod swoim adresem: „Nikt nie jest zszokowany, jeśli błogosławię przedsiębiorcę, który być może wykorzystuje ludzi, a to jest bardzo poważny grzech”. „Natomiast są zgorszeni, jeśli udzielę go homoseksualiście… To jest hipokryzja!”. Nie, drogi niedouczony Papieżu, to nie jest hipokryzja, to jest logika. Biskupi mówią o „parach”, a papież mówi w tym miejscu o osobie. To jest perfidne przekłamanie, to jest manipulacja, podparta jeszcze oskarżeniem o hipokryzję. Obrzydliwe! Nikt papieżowi nie stawia zarzutu z powodu błogosławienia pojedynczych homoseksualistów. W takim błogosławieństwie nie ma nic złego. Może ci się wydaje naiwnie, Franciszku, że jesteśmy za głupi, aby to zrozumieć? Nie, doskonale to rozumiemy. Czyni Ci się zarzut z błogosławienia „par” tego rodzaju (a to zmienia postać rzeczy), a poprzez błogosławienie „par” wspieranie tej szalonej lewackiej dekonstrukcji fundamentów cywilizacji, podwaliny której założył Zbawiciel swoim nauczaniem i swoją Męką. Przynajmniej Mękę byś uszanował, Franciszku.
Jak skończy się ta zataczająca coraz szersze kręgi hierarchów awantura w Kościele? Stawką w tych starciach jest prawda. My wierni chcemy wiedzieć, jak jest naprawdę z praktyką homoseksualizmu. Jaka jest moralna ocena tego zjawiska? Co na ten temat mówią nie tylko politycy, aktywiści, współcześni doktrynerzy, niesuwerenni uczeni, ale przede wszystkim, co na ten temat mówi Objawienie Boże? I od tego chyba jest papież, by tych spraw nie zaciemniać, tylko je rozjaśniać. Czy nie? Tymczasem Franciszek lekceważy zdanie biskupów (a miało być już tak pięknie i synodalnie!), unika powoływania się na głos Objawienia, kroczy drogą litościwego duszpasterstwa, którego nie chce budować na fundamencie prawdy objawionej, tylko na poprawnych politycznie oczekiwaniach postępowych ruchów lewicowych. W ten sposób znika nam z pola widzenia prawdziwa istota Kościoła, celowość, do jakiej jest powołany, a z nim również my. Nie wygląda to dobrze. Zamiast zażegnywać kryzys, Franciszek go pogłębia. Z nieświadomości czy z wyrachowania?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze