Stało się! Odpadliśmy z Euro… Szkoda, bo wiele lat my, kibice czekaliśmy na przełamanie złej passy. Albo nas na wielkich turniejach nie było, albo kończyliśmy występy w fazie grupowej meczami „o wszystko” i „o honor”. Tym razem do ostatniego strzału Portugalczyka z rzutu karnego graliśmy o… Tak, tak! O złoto! Nie udało się. Tak jak w siedemdziesiątym czwartym i osiemdziesiątym drugim. Wtedy kibice przeklinali pecha i rozważali bez końca co by było, gdyby przed meczem z Niemcami nie doszło do oberwania chmury, a przed półfinałem z Włochami Boniek nie dostał najgłupszej pod słońcem żółtej kartki… Teraz takie rozważania, a jest ich mnóstwo, nie mają sensu. Co z tego, że awansował zespół, który nie wygrał żadnego meczu w normalnym czasie, a odpadł ten, który żadnego nie przegrał? Pech? Niesprawiedliwość? Cóż, sprawiedliwość to w sądzie, a szczęście w totolotku. W piłce wygrywa ten, kto strzeli więcej bramek. A te rozważania przypominają tłumaczenia byłego selekcjonera naszej reprezentacji, że wprawdzie jego zespół przegrał mecz, ale… wygrał drugą połowę! Nasz wynik na tym turnieju, to „Miś na miarę naszych możliwości”. Potęgą europejską jeszcze nie jesteśmy. Trafiliśmy na sprzyjający układ (najsilniejsze ekipy w drugiej połówce „drabinki”) i w części ten uśmiech fortuny wykorzystaliśmy. To tyle…
Wracamy do naszych… To znaczy do polityki w wymiarze krajowym. A tu od kilku dni dominuje temat reformy w oświacie. A dokładniej mówiąc, zarysu wizji tej reformy. Tematu „szkoła” staram się na tym miejscu nie poruszać i tłumaczyłem już kiedyś dlaczego, ale jako że moment jest w jakimś sensie przełomowy, pozwolę sobie na kilka refleksji. Przyznam, że nie odczuwam w związku z tymi zmianami jakichś szczególnych emocji. Przede wszystkim dlatego, że to co już wiemy, to w zasadzie kosmetyka. Przynajmniej dla najważniejszego podmiotu w systemie oświaty, czyli ucznia. On bowiem będzie w dalszym ciągu poddawany „obróbce edukacyjnej” przez dwanaście – trzynaście lat. A czy to będzie „cztery razy trzy”, czy też „trzy razy cztery”, to właśnie kosmetyka… Mnożenie jest przemienne, jak by powiedział matematyk. Kosmetyka jest oczywiście ważna, zwłaszcza w pewnym wieku, ale naprawdę istotne jest wnętrze. Czyli to, jaką treścią wypełnimy te okresy. Ale tego właśnie nie wiemy… Będą też problemy. Nauczyciele, budynki… Przy reformie Handkego też były. I zostały rozwiązane. Ktoś zyskał, ktoś stracił… Teraz też tak będzie. Zyskają specjaliści od nauczania wczesnoszkolnego i nauczyciele szkół średnich, stracą być może gimnazjalni… Rząd obiecuje, że ten problem zostanie pozytywnie rozwiązany…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze