Pierwsze przymrozki, jesienne mgliste wieczory wyzwalają wśród mieszkańców leśnych ostępów miłosny zapał. Gardłowy, niski ryk jeleni ogłasza kniejom potęgę samczej chuci. Jednak z chwilą, gdy tylko on ucichnie, zmysłowo zaczną pochrząkiwać dzikie świnie. Bowiem pod koniec listopada dziki rozpoczynają huczkę. To miłosne ożywienie przerwie, tylko od czasu do czasu, strzał z myśliwskiej broni, choć strzelać nie będzie prawdziwy myśliwy, ale hobbysta. Współczesny, cywilizowany świat wyeliminował prawdziwych łowców, którzy z polowań utrzymywali siebie i swoje rodziny przy życiu. Dzisiaj mięso, w tym i dziczyzna, pochodzi głównie z hodowli. Hodujemy sarny, daniele, a nawet dziki. W wypadku tych ostatnich pomnażanie jest o tyle niesamowite, iż dzika populacja tego gatunku nie mieści się już w lasach (zaczęła przenikać do miast, np. Warszawy, Poznania bądź Sopotu). Jednakowoż, z mojej perspektywy paskudniejsze jest to, że ci ryjący mieszkańcy lasu ostatnio zaczęli gościć się również w moim ogrodzie, choć od lasu dzieli go ponad kilometr. Skoro jednak nie ma już prawdziwych myśliwych, kogóż mają się bać?Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze