Reklama

Dzieci, wnuki i prawnuki z rodu Żółtowskich

15/06/2016 08:12
Kiedy się spotykają, rozmawiają głównie o wspólnych korzeniach swojego rodu. Te rozmowy mogą i, co ważne, lubią toczyć godzinami. Bo to nić łącząca kolejne pokolenia i zawsze można odkryć jakąś rodzinną ciekawostkę. Chętnie opowiadają o dzieciach, sukcesach, wnukach, codziennym życiu i planach na kolejne spotkania, które są nieodłączną częścią życia wszystkich z rodu Żółtowskich. W tym roku spotkali się na jubileuszowym XXV zjeździe.
Jeśli ktoś zapytałby, dlaczego Żółtowscy, dlaczego tu, odpowiedź jest prosta. W Żółtowie, miejscowości pomiędzy Mochowem a Sierpcem, mającej nazwę od nazwiska swoich założycieli, ma swój początek mazowiecka gałąź rodu herbu Ogończyk. Właśnie w tym roku niedaleko, w Skępem, zatrzymali się Żółtowscy z całego świata na rodzinnym XXV zjeździe. Czy był on wyjątkowy? – Każdy zjazd jest wyjątkowy, bo możemy spotkać się w jednym miejscu w tak licznym gronie. Wspominać, opowiadać, i wciąż odkrywać naszą historię, poszukiwać nowych członków naszych rodzin. Bo jest nas niemało na całym świecie – odpowiadali moi rozmówcy.
Podczas czterodniowego zjazdu w sposób szczególny zostali uhonorowani przodkowie. W kościele w Mochowie podczas mszy świętej odsłonięta została pamiątkowa tablica poświęcona Żółtowskim. Pamięć o przodkach, przywiązanie do tradycji i niewymuszony obowiązek do pielęgnowania tych spraw widać na każdym kroku. Tradycją spotkań jest dzielenie się specjalnie pieczonym w piekarni w Głogowie chlebem z herbem rodowym Ogończyk. Każde spotkanie jest dokumentowane. – Wciąż poszukujemy tego, co związane z naszymi przodkami, ale także miejscem, w którym jesteśmy. Są takie osoby w naszym rodzie, które zajmują się historią, jak Andrzej Mieczysław z Warszawy. Tacy, którzy zajmują się genealogią, wiedzą, jakie gałęzie były w Wielkopolsce, jakie na Mazowszu. Michał Żółtowski z Łodzi, którego z nami już nie ma, wydał książki z genealogią rodu. To jest pozycja obowiązkowa w naszych biblioteczkach. Cieszy, że młodzi ludzie, najmłodsi członkowie naszego rodu są z nami. Przyjeżdżamy całymi rodzinami – mówił Rafał Żółtowski z Korycina, honorowy prezes Związku Rodu Żółtowskich.
Wspomnienia zajmują wiele miejsca w rozmowach. rad


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości