Kiedy się spotykają, rozmawiają głównie o wspólnych korzeniach swojego rodu. Te rozmowy mogą i, co ważne, lubią toczyć godzinami. Bo to nić łącząca kolejne pokolenia i zawsze można odkryć jakąś rodzinną ciekawostkę. Chętnie opowiadają o dzieciach, sukcesach, wnukach, codziennym życiu i planach na kolejne spotkania, które są nieodłączną częścią życia wszystkich z rodu Żółtowskich. W tym roku spotkali się na jubileuszowym XXV zjeździe. Jeśli ktoś zapytałby, dlaczego Żółtowscy, dlaczego tu, odpowiedź jest prosta. W Żółtowie, miejscowości pomiędzy Mochowem a Sierpcem, mającej nazwę od nazwiska swoich założycieli, ma swój początek mazowiecka gałąź rodu herbu Ogończyk. Właśnie w tym roku niedaleko, w Skępem, zatrzymali się Żółtowscy z całego świata na rodzinnym XXV zjeździe. Czy był on wyjątkowy? – Każdy zjazd jest wyjątkowy, bo możemy spotkać się w jednym miejscu w tak licznym gronie. Wspominać, opowiadać, i wciąż odkrywać naszą historię, poszukiwać nowych członków naszych rodzin. Bo jest nas niemało na całym świecie – odpowiadali moi rozmówcy. Podczas czterodniowego zjazdu w sposób szczególny zostali uhonorowani przodkowie. W kościele w Mochowie podczas mszy świętej odsłonięta została pamiątkowa tablica poświęcona Żółtowskim. Pamięć o przodkach, przywiązanie do tradycji i niewymuszony obowiązek do pielęgnowania tych spraw widać na każdym kroku. Tradycją spotkań jest dzielenie się specjalnie pieczonym w piekarni w Głogowie chlebem z herbem rodowym Ogończyk. Każde spotkanie jest dokumentowane. – Wciąż poszukujemy tego, co związane z naszymi przodkami, ale także miejscem, w którym jesteśmy. Są takie osoby w naszym rodzie, które zajmują się historią, jak Andrzej Mieczysław z Warszawy. Tacy, którzy zajmują się genealogią, wiedzą, jakie gałęzie były w Wielkopolsce, jakie na Mazowszu. Michał Żółtowski z Łodzi, którego z nami już nie ma, wydał książki z genealogią rodu. To jest pozycja obowiązkowa w naszych biblioteczkach. Cieszy, że młodzi ludzie, najmłodsi członkowie naszego rodu są z nami. Przyjeżdżamy całymi rodzinami – mówił Rafał Żółtowski z Korycina, honorowy prezes Związku Rodu Żółtowskich. Wspomnienia zajmują wiele miejsca w rozmowach. rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze