Reklama

Dwa terrory [FELIETON]

23/10/2018 11:04

Szerokim echem w całej Polsce odbiły się awantury, jakie miały miejsce podczas tzw. „marszu równości” w Lublinie. O ile takie imprezy np. w Poznaniu, Toruniu czy w naszym mieście miałyby szansę na raczej spokojny przebieg, to bardziej konserwatywna „ściana wschodnia” broni się, i wydaje się, że ma prawo się bronić, choć nie w taki sposób, przed natarczywością środowisk liberalno-lewicowych promujących w tak nachalny sposób nowoczesne, ale wciąż kontrowersyjne moralnie idee. Nie popieram ani jednej, ani drugiej agresji. Tak, agresji. Obie formy manifestacji – „za równością” i „przeciw równości” – postrzegam jako przejaw agresji. Nie tylko awantury środowisk narodowych mają taki charakter. Owszem, godny potępienia jest fakt, że używają siły, przemocy, choć zrozumiałe jest dla mnie, dlaczego to robią – ponieważ chcą przeciwstawić się promocji idei niezgodnych nie tylko z fundamentem religii chrześcijańskiej, która w tej części świata stanowi wciąż podstawę do budowania kultury i cywilizacji, ale także ze zdrowym rozsądkiem, który nakazuje inną formę zachowań w sytuacji, kiedy idee te wzbudzają wciąż kontrowersję, a niejednokrotnie stanowią przyczynę zgorszenia dla ludzi myślących inaczej. Oni też zasługują na szacunek.
Za formę agresji, swoistego terroru mentalnego postrzegam także sposób manifestowania swoich przekonań przez tzw. „środowiska równościowe”, w tym w szczególności przez środowiska LGBT. Ulica jest przestrzenią publiczną, w której powinna być zagwarantowana podwójna wolność – zarówno wolność od siłowego zwalczania tych środowisk, jak i wolność od hałaśliwego narzucania przez nie pewnych pojęć i wartości, czy pseudowartości, które oburzają wciąż wielu ludzi, i mają charakter ideologiczny, jak choćby żądanie prawnego zrównania „małżeństw homoseksualnych” z małżeństwami heteroseksualnymi. Jest to żądanie niezgodne nie tylko z porządkiem moralnym, jaki został ukształtowany przez wieki w tej części świata, ale także z porządkiem prawnym obowiązującym w naszym kraju, gdzie konstytucja definiuje małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Jawne, głośne, hałaśliwe, agresywne naruszanie tych porządków, żądanie ich zniesienia, z jednoczesnym obrażaniem przeciwników tych dążeń na niesionych transparentach, jest formą mentalnego terroru. Wolność od obcowania z tego typu postulatami i zachowaniami należy się środowiskom konserwatywnym. Ulica nie jest miejscem debaty, a problem urzeczywistnienia tego typu postulatów powinien najpierw stać się przedmiotem wnikliwej dyskusji osób kompetentnych w różnych dziedzinach – naukowych, wyznaniowych i etycznych – na pewno w innym miejscu niż ulica.
Narzucanie siłą przez uliczną manifestację, czy to w Płocku, czy w Warszawie, czy gdziekolwiek, takich postulatów innym, myślącym inaczej jest terrorem, tak jak terrorem jest siłowe przeciwstawianie się tamtym formom. Można się tylko dziwić, że jedni i drudzy uczestnicy tego sporu są mentalnymi dziećmi i przenoszą w przestrzeń ulicy sprawy, które powinny zostać najpierw poddane rzetelnym badaniom, a następnie dyskusji, w wyniku której można by uzyskać społeczny konsensus. Taki, który uszanowałby godność zwolenników i przeciwników tego rodzaju zachowań. Zmiana porządku prawnego na taki, który uszanuje postulaty jednej tylko strony, nie wróży niczego dobrego. Raczej stanie się zarzewiem nowych niepokojów społecznych.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości