Wśród „tematów tygodnia” poczesne miejsce zajmuje raport organizacji C40 Cities opracowany przez naukowców z Leeds. Według autorów dziesięć procent gazów cieplarnianych jest emitowane przez same miasta. Aby przeciwdziałać zmianom klimatu, należy ograniczyć tę liczbę o połowę do roku 2030.
Jak? Media karmią nas (niemal dosłownie) tą wiedzą od kilku dni, ale przypomnę. Postulują (ci naukowcy) przyjęcie celów dwojakiego rodzaju.
Progresywne - przejściowe, prowadzące do ambitnych. Tutaj członkowie organizacji C40 Cities proponują 16 kg mięsa i 90 kg nabiału rocznie na osobę oraz 8 sztuk ubrań. W dziedzinie transportu prywatnego 190 aut na 1000 mieszkańców oraz jeden lot samolotem raz na dwa lata (do 1500 km) na każdą osobę,
Ambitne - określane jako docelowe, czyli ostateczne. Wśród nich mamy całkowite wyeliminowanie mięsa i nabiału z diety, maksimum 3 sztuki ubrań przypadające na jedną osobę. To także całkowita likwidacja prywatnego transportu drogowego i pozwolenie na jeden lot samolotem raz na 3 lata dla każdego obywatela.
Pośród innych ograniczeń znajdują się: dopuszczalna ilość kalorii oraz rzadsze korzystanie z urządzeń elektronicznych. Dla mężczyzn przewidziano dwa i pół tysiąca kcal dziennie, a dla kobiet dwa tysiące kcal na dzień. W przypadku użytkowania telefonów czy laptopów twórcy raportu postulują zwiększenie okresu przydatności tych urządzeń do 7 lat, w przypadku aut byłoby to 20 lat.
Dlaczego wspominam wyżej o karmieniu „niemal dosłownym”? A widzieli Szanowni Czytelnicy serwowaną przez media ofertę kulinarną zapewniającą zaspokojenie zapotrzebowania organizmów ludzkich na białko? Te apetyczne dania na bazie świerszczy i innych robaków?
A po co o tym w ogóle piszę, jeśli wiadomo, że to pomysły na tyle absurdalne, że nikt przy zdrowych zmysłach nawet nie spróbuje wprowadzić ich w czyn? Czyżby? To przypomnę, bo młodsi Czytelnicy zapewne nie słyszeli, a starsi nie pamiętają, prawo Lityńskiego. Jana Lityńskiego, zmarłego niedawno przy próbie ratowania tonącego psa. „Przestańcie, bo jak oni to usłyszą to zaraz to zrobią”. Tak ostrzegał kolegów z opozycji przed powtarzaniem dla żartu rozmaitych absurdalnych pomysłów na rozwiązanie problemów minionego słusznie ustroju. I właśnie ci koledzy nadali jego przestrogom rangę prawa. W języku nauki brzmi ono następująco. Nie istnieje taki absurd, którego władza nie byłaby w stanie wprowadzić w życie.
Mieli co prawda na myśli władzę ówczesną, ale myślę, że można śmiało rozszerzyć jego zastosowanie na tych, którzy z takim samozaparciem walczą o uratowanie naszej planety przed zmianami klimatu, którą to zmianę beztroskim podejściem do problemu staramy się przyspieszyć. I na koniec: socjalizm polega na bohaterskim pokonywaniu trudności, których nie ma w żadnym innym ustroju (Kisiel).
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze