Reklama

Dobre chęci...

04/09/2019 10:32

„Jest prawnikiem, znajdzie sobie robotę. Może zostać adwokatem, radcą prawnym, otworzyć biuro pomocy prawnej, ale nie ma miejsca dla człowieka, który się sam zaangażował i robił tak niewyobrażalne w Europie rzeczy, na sali sądowej.

On nie ma i moralnej, i prawnej zdolności do tego, by być sędzią”. No, to sobie „nagrabił” pan profesor prawa i były prezes Trybunału Konstytucyjnego u adwokatów i radców prawnych. I wszystkich prawników poza przedstawicielami „nadzwyczajnej kasty”, z natury rzeczy odznaczającymi się moralną nieskazitelnością. A jeszcze nie tak dawno na Krajowym Zjeździe Adwokatury „adwokaci wiwatami i kilkuminutową owacją na stojąco przywitali prezesa Trybunału Konstytucyjnego”! Oczywiście on chciał dobrze… Wypowiedź jak najbardziej w „głównym nurcie”, piętnująca wyczyny byłego wiceministra sprawiedliwości, bohatera wiadomej afery. Ale jak to w życiu bywa, w zapale rewolucyjnym zwłaszcza, człowiek się zapomina i mówi to co myśli zamiast tego, co w danych „okolicznościach przyrody” należy powiedzieć. Komentarz? Cóż, nasuwa się ludowe powiedzenie „wart Pac pałaca…”! Tam, gdzie mamy prawo oczekiwać powagi, widzimy gierki chłopców w krótkich majteczkach. Jeden się zabawia obrabianiem… wiadomo czego kolegom po fachu przy pomocy najnowszych osiągnięć ludzkiego intelektu, a drugi nie potrafi ukryć pogardy dla tych kolegów z tej samej piaskownicy, co to mają mniej markowe wiaderka i łopatki. „Elita”…
Teraz z innej beczki. A dokładniej: zbiornika. Kiedyś był taki pomysł, najwyraźniej zapomniany, na walkę z zanieczyszczaniem wód w rzekach. Trzeba wprowadzić ustawę nakazującą miastom lokalizację punktów odprowadzania ścieków powyżej punktu poboru wody dla mieszkańców. Gdyby tak się stało i prawo to było przestrzegane, dziś prezydent stolicy nie mógłby w telewizji stwierdzić, że awaria oczyszczalni miejskiej nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców, bo… Jest odwrotnie niż przewidywał wspomniany wyżej projekt. Zatem warszawiacy mogą spokojnie pić wodę z kranu. Pan Prezydent zresztą też ją pije… I fajnie!
Tyle, że wbrew pozorom nasz piękny kraj nie kończy się za rogatkami stolicy. Co z tymi, którzy mają szczęście mieszkać nad Wisłą poniżej Warszawy? Na przykład my? Po obejrzeniu kilku migawek w telewizji nasuwa się pytanie, dlaczego prezydent naszego pięknego grodu powtarza przed kamerami ten sam komunikat. Też pije wodę z kranu… I to ma uspokoić mieszkańców? Fala z „prezentem” ze stolicy wprawdzie jeszcze do nas nie dotarła (kiedy ten tekst trafi do Szanownych Czytelników będzie inaczej), ale czy taki przekaz nie kojarzy się aby z wyżej opisanym przypadkiem byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego?

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości