„Jest prawnikiem, znajdzie sobie robotę. Może zostać adwokatem, radcą prawnym, otworzyć biuro pomocy prawnej, ale nie ma miejsca dla człowieka, który się sam zaangażował i robił tak niewyobrażalne w Europie rzeczy, na sali sądowej.
On nie ma i moralnej, i prawnej zdolności do tego, by być sędzią”. No, to sobie „nagrabił” pan profesor prawa i były prezes Trybunału Konstytucyjnego u adwokatów i radców prawnych. I wszystkich prawników poza przedstawicielami „nadzwyczajnej kasty”, z natury rzeczy odznaczającymi się moralną nieskazitelnością. A jeszcze nie tak dawno na Krajowym Zjeździe Adwokatury „adwokaci wiwatami i kilkuminutową owacją na stojąco przywitali prezesa Trybunału Konstytucyjnego”! Oczywiście on chciał dobrze… Wypowiedź jak najbardziej w „głównym nurcie”, piętnująca wyczyny byłego wiceministra sprawiedliwości, bohatera wiadomej afery. Ale jak to w życiu bywa, w zapale rewolucyjnym zwłaszcza, człowiek się zapomina i mówi to co myśli zamiast tego, co w danych „okolicznościach przyrody” należy powiedzieć. Komentarz? Cóż, nasuwa się ludowe powiedzenie „wart Pac pałaca…”! Tam, gdzie mamy prawo oczekiwać powagi, widzimy gierki chłopców w krótkich majteczkach. Jeden się zabawia obrabianiem… wiadomo czego kolegom po fachu przy pomocy najnowszych osiągnięć ludzkiego intelektu, a drugi nie potrafi ukryć pogardy dla tych kolegów z tej samej piaskownicy, co to mają mniej markowe wiaderka i łopatki. „Elita”…
Teraz z innej beczki. A dokładniej: zbiornika. Kiedyś był taki pomysł, najwyraźniej zapomniany, na walkę z zanieczyszczaniem wód w rzekach. Trzeba wprowadzić ustawę nakazującą miastom lokalizację punktów odprowadzania ścieków powyżej punktu poboru wody dla mieszkańców. Gdyby tak się stało i prawo to było przestrzegane, dziś prezydent stolicy nie mógłby w telewizji stwierdzić, że awaria oczyszczalni miejskiej nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców, bo… Jest odwrotnie niż przewidywał wspomniany wyżej projekt. Zatem warszawiacy mogą spokojnie pić wodę z kranu. Pan Prezydent zresztą też ją pije… I fajnie!
Tyle, że wbrew pozorom nasz piękny kraj nie kończy się za rogatkami stolicy. Co z tymi, którzy mają szczęście mieszkać nad Wisłą poniżej Warszawy? Na przykład my? Po obejrzeniu kilku migawek w telewizji nasuwa się pytanie, dlaczego prezydent naszego pięknego grodu powtarza przed kamerami ten sam komunikat. Też pije wodę z kranu… I to ma uspokoić mieszkańców? Fala z „prezentem” ze stolicy wprawdzie jeszcze do nas nie dotarła (kiedy ten tekst trafi do Szanownych Czytelników będzie inaczej), ale czy taki przekaz nie kojarzy się aby z wyżej opisanym przypadkiem byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze