Reklama

„Dobra” czy „zła” szkoła?

22/02/2017 14:46

Polską szkołę reformuje się permanentnie od 20 lat. Kolejna odsłona tego procesu właśnie staje się faktem. Samorządy pracują nad nową siecią szkół, a szefowa MEN-u właśnie podpisała nową podstawę programową do 8-letniej szkoły podstawowej, nie ma jeszcze „podstawy” do przyszłego liceum i technikum. Na stronie MEN-u opublikowano także projekt ramowych planów nauczania, czyli ilości godzin przeznaczonych na poszczególne przedmioty. I tu niestety szału nie ma. Przykładowo w przyszłym liceum będzie tylko o jedną godzinę więcej języka ojczystego od zajęć z wychowania fizycznego w proporcjach 4:3. To jakieś wielkie nieporozumienie. Już w tej chwili od wielu lat jest taka sytuacja. Skutkuje ona tym, że język polski, który powinien być wciąż ważnym przedmiotem, ponieważ kształci kompetencje przydatne w zdobywaniu wiedzy z każdego przedmiotu, także na kolejnych etapach kształcenia, spychany jest do kategorii przedmiotów podrzędnych, a na wykształcenie zapisanych w podstawie umiejętności po prostu brakuje czasu.
Bo polonista musi nauczyć i pisać, i mówić, i zapoznać z dziejami kultury, i ćwiczyć różne formy pisarskie, doskonalić umiejętność czytania ze zrozumieniem, wprowadzić w podstawowe arkana sztuki komunikacji i doskonalić kompetencje ucznia w zakresie wiedzy o języku polskim. Na to wszystko cztery godziny dotąd to było strasznie mało. W efekcie doświadczenie nieustannego pośpiechu stało na przeszkodzie, aby w ramach przedmiotu prowadzić rzetelne doskonalenie zaprojektowanych do osiągnięcia celów, najczęściej kosztem wiedzy językowej oraz kosztem kształcenia wypowiedzi ustnej. To, że szkoła współczesna pod rządami Platformy, a obecnie PiS-u, kształci „wielkiego niemowę”, jest faktem, ale że ma to nadal robić rzekomo „dobra szkoła” przyszłości, budzi przerażenie.
Czy rzeczywiście będzie więcej matematyki, jak się zapowiada? W tej chwili na naukę tego przedmiotu przeznacza się w liceum 3-4 godziny tygodniowo i tyle samo ma być w przyszłej szkole. Tyle samo też będzie godzin języków obcych – 3 godziny angielskiego i 2 godziny drugiego języka. Wydłuża się tylko o rok nauka i w tym nadzieja na spokojniejszy tok pracy. Natomiast cieszy powrót do nauczania przez cały cykl kształcenia historii, geografii, fizyki, chemii i biologii. To, co zrobiono z tymi przedmiotami, komasując je w tak zwaną „przyrodę” albo „historię i społeczeństwo” woła o pomstę do nieba. Prowadziło to do niebywałej infantylizacji nauczania i pozbawiało ucznia klasy III liceum możliwości przekwalifikowania się w ostatnim momencie na zdawanie innych przedmiotów niż realizowane rozszerzenia. Bo mimo realizacji pewnych rozszerzeń trzy czwarte młodzieży do końca zazwyczaj nie wie, jaką drogę kształcenia obrać po „liceum ogólnokształcącym”, które już dawno przestało być „ogólnokształcące”. Czy takim się stanie na powrót w nowej „dobrej” szkole? Miejmy nadzieję, warto jednak pamiętać, że szkoła nie stanie się dobrą przez samą reorganizację strukturalną, ani przez uchwalanie najlepszych nawet „podstaw programowych”. Potrzebnych jest wiele innych dobrze zorganizowanych czynników, jak podręczniki, siatki godzin, reguły egzaminów, które mogą wszystko wypaczyć i oczywiście prawidłowo wykształcony i zmotywowany nauczyciel – nie tylko obawą o utratę pracy, jak to zwykle bywało dotąd! A czy szkoła stanie się „dobrą”? Niech to ocenią w przyszłości jej absolwenci. Samochwalstwo reformatorów nie jest tu najwłaściwszą postawą.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości