Reklama

Do Turzy Małej, Rembielina i Rokicia

30/11/2011 13:18
Dziś zapraszam na dalszą podróż po powiecie płockim – tym bardziej że ostatnie dni, mimo że chłodne, zachęcają do spacerów słoneczną, suchą aurą. W ostatnim naszym spotkaniu zwiedzaliśmy Bądkowo Kościelne i Sobowo, leżące w gminie Brudzeń.
Będąc w Bądkowie Kościelnym, warto pojechać dalej trasą na Lipno i wstąpić do leżącej niedaleko Turzy Małej. Można tam obejrzeć działający do dziś młyn. Początkowo – pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1876 roku – był to młyn wodny, dla którego stworzono sztuczny zalew na strudze Bobrownicy, która później wpada do Skrwy. Wraz z postępem technicznym oraz powtarzającymi się okresowymi brakami wody, które narażały na straty właściciela, zmieniał się sposób napędu młyna. W latach 30. XX wieku został zakupiony kocioł parowy za olbrzymią kwotę 12 tys. zł. Wraz z nadejściem elektryczności młyn został zelektryfikowany.
W młynie, jak wieść gminna niesie, pojawia się duch Ignaca Raciborskiego, syna przedwojennego właściciela. Po wysiedleniu podczas II wojny światowej Raciborskich z domu i majątku, młyn przejął Niemiec o nazwisku Harmel, który zmuszał do pracy Ignacego. W wyniku nieostrożności w młynie został zaprószony ogień, a Ignaca oskarżono o jego podłożenie. Młody Raciborski został pogryziony przez psy i następnie wywieziony do Królewca, gdzie został stracony przez ścięcie głowy – taka pokazowa egzekucja miała w zamyśle Niemców odstraszyć następnych potencjalnych sabotażystów. Jak mówią niektórzy, do dnia dzisiejszego przechodząc w ciche noce w pobliżu młyna można usłyszeć krzątającego się syna dawnego właściciela młyna… Przed wojną w gminie Brudzeń było aż dziewięć młynów wodnych i około siedmiu wiatraków, tak zwanych koźlaków.
Po krótkim odpoczynku zapraszam w dalszą podróż w kierunku Sobowa. Po drodze mijamy Strupczewo, które kiedyś było własnością szlachty zagrodowej, następnie Sobowo (o którym pisałem we wcześniejszym artykule w Tygodniku Płockim), przekraczamy granicę województwa mazowieckiego i kujawsko-pomorskiego. Po drodze możemy podziwiać malowniczą polską jesień i piękne słońce, które opromienia łąki, pola i przydrożne zagajniki, mieniące się feerią barw od ciemnej zieleni przez żółcie, pomarańcze, ostre czerwienie aż do rdzawych brązów…
Niedaleko Michałkowa – które, mimo że znajduje się w województwie kujawsko-pomorskim, należy do parafii w Sobowie – skręcamy na Kamienicę w stronę Płocka. Będziemy jechać jedną z piękniejszych dróg w pobliżu Płocka, wzdłuż Wisły, więc myślę, że każdy turysta znajdzie tu widoki, które go zachwycą i oczarują.
Pierwszą miejscowością, którą odwiedzimy, jest Rembielin. Początki tej wsi giną w mrokach dziejów. Jednak na podstawie odkryć grobów z epoki brązu, jakie dokonano w 1876, można sądzić, że osadnictwo na tym terenie istniało od bardzo dawna. Co do wsi wiadomo, że w 1564 roku funkcjonowała nazwa Rembielino, a wieś należała do parafii Rokicze (obecnie Rokicie). Wieś liczyła wówczas 6 domów i prawdopodobnie miała aż 4 właścicieli. Co na Mazowszu, gdzie było bardzo dużo szlachty przyzagrodowej, nie było w tamtych czasach niczym zaskakującym. We wsi był folwark i wiatrak. W 1885 roku folwark Rembielin liczył 320 mórg, w tym 275 stanowiły grunty orne i ogrody, 38 łąki, a 7 nieużytki.
Mierzył jak umiał
Warto się na chwilę zatrzymać przy jednostkach powierzchni, gdyż jest to moim zdaniem ciekawy temat. Kiedyś w Polsce istniało kilka miar powierzchni, które mając podobną lub tę samą nazwę miały różne wielkości. Były więc łany, gdzie łan królewski liczył około 4 włóki i 120 morg, a łan kmiecy mniejszy miał 12 morg, ale jeszcze oprócz tych były łany wójtowskie. Mniejszą jednostką była włóka, w której było 30 morg, z tym że morgi były też różne. Początkowo morga oznaczała obszar, jaki można było zaorać lub skosić przez jednego człowieka jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego (dokładnie: od rana do południa), a jej wielkość wynosiła – zależnie od jakości gleby, zaprzęgu i narzędzi w Europie 0,33-1,07 hektara. 1 morga chełmińska liczyła około 0,56 ha, 1 morga pruska mała (zwana też morgą magdeburską) – 0,2553 ha. Były też morgi gospodarskie mniejsze i większe, a i one dzieliły się na wężowiska i pręty. Dodać należy, że i mierzyć nie potrafiono, jak wspomina „Geometria gospodarcza” ks. Bystrzyckiego z 1757 roku: „każdy mierzył jak umiał i mu rozumu starczało a i oszustwa zdarzały się często”. Obecnie podstawową jednostką miary w rolnictwie jest 1 ha, który liczy 100 arów, czyli 10 tysięcy metrów kwadratowych.
W połowie XIX wieku w Rembielinie już zapewne istniał, oprócz folwarku, także park. Niestety, nie wiadomo, jak on wyglądał i z tego okresu zachowały się pojedyncze dęby i grab. Niewątpliwie istniał dwór, być może drewniany, który później najprawdopodobniej uległ przebudowie pod koniec XIX wieku. Od 1877 do 1940 roku folwark należał do rodziny Goćkowskich, W 1882 roku majątek kupił Wojciech Ludwik Goćkowski i on zapewne postanowił wprowadzić zmiany w dworku oraz folwarku. Zakończenie prac budowlanych nastąpiło najprawdopodobniej w 1895 roku, co zostało uwiecznione na wybudowanej w tamtym czasie kapliczce Matki Boskiej. Kapliczka ta, tak jak w większości dworów, zlokalizowana była przy głównym wjeździe do majątku, który prowadził od strony Gorzechowa i kościoła parafialnego w Rokiciu. Sam dwór został zbudowany na planie prostokąta. Jest on murowany, podpiwniczony, przykryty dwuspadowym dachem o niewielkim nachyleniu. Pośrodku elewacji znajduje się portyk z czterema kolumnami i taras z żeliwną balustradą. Od strony północnej jest wejście do piwnic, a od zachodniej jeszcze do lat 70. istniała dobudówka z wejściem gospodarczym. Elewacja frontowa ozdobiona była fryzem nadokiennym – obecnie budynek jest pozbawiony tynków. Niewiele także pozostało z charakterystycznych ozdób dachowych. W 1940 roku majątek został skonfiskowany przez komisarza Rzeszy Niemieckiej, a 14 marca 1941 roku utworzono z majątku wschodnioniemieckie gospodarstwo rolne. W 1947 roku na mocy reformy rolnej majątek został rozparcelowany, a w samym dworku mieściły się mieszkania, świetlica, sklep i poczta. W 1997 roku dwór został sprzedany prywatnemu właścicielowi i niestety dalej niszczeje. Będąc w Rembielinie, miałem okazję przyjrzeć się dworkowi i otaczającemu go parkowi. Obecnie znajdują się w opłakanym stanie i obawiam się, że dworek może się już nie nadawać do remontu… Park jest zarośnięty młodymi drzewkami, chwastami, a i dwór, mimo że widać zabezpieczenia przed pogodą, robi smutne wrażenie. Całości dopełnia głęboki rów, jaki został wykopany wzdłuż frontu ogrodzenia…
Po obejrzeniu pozostałości po folwarku zapraszam na dalszą podróż w stronę Płocka szosą wijącą się po malowniczej skarpie wiślanej. Po drodze mijamy pojedyncze zabudowania rolnicze, zagajniki, pola, a w oddali przy odrobinie szczęścia możemy zauważyć mieniącą się srebrzystą smugą królową polskich rzek Wisłę. Niespiesznie podróżując skręcamy z głównej drogi w stronę Myśliborzyc. Znajduje się tam dwór pobudowany na początku XX wieku dla Jadwigi i Michała Gorzechowskich. Dwór jest murowany, otynkowany, charakterystycznie boniowany na narożach.
Przypomnę, że boniowanie to dekoracyjne opracowanie krawędzi oraz lica ciosu kamieni podkreślające ich układ. Technika była znana i stosowana w okresie starożytnego Rzymu, w okresie renesansu nastąpił jej rozwój. W tynku naśladowano wygląd muru z kamienia, przez wykonywanie profilowania naśladującego układ kamieni w murze, przy pomocy boni. Bonia to spoina podkreślająca układ kamieni lub rowek w tynku nadający elewacji monumentalny charakter. Boniowane mogły być całe elewacje albo tylko cokoły, naroża ścian, filary, itp.
Dwór wybudowany został na planie prostokąta, parterowy, z mieszkalnym poddaszem, podpiwniczony. Dach dwuspadowy, kryty blachą. Jeszcze do niedawna posiadał ganek z dwoma czworobocznymi filarami, a na wysokości piętra taras poprzedzony facjatą z półkolumnami toskańskimi i trójkątnym szczytem.
Skarby Rokicia
Jednak najciekawszym miejscem, o którym dziś chciałbym czytelnikom opowiedzieć i zaprosić do zwiedzania, jest kościół znajdujący się we wsi Rokicie. XIII-wieczny kościół św. Piotra i Pawła to najstarsza ceglana świątynia Mazowsza. Kościółek stojący na skarpie wiślanej, otoczony wysokimi drzewami, jest bardzo mały – ma tylko 18 metrów długości. Jego budowę w duchu romańskiej świątyni zapoczątkował prawdopodobnie Wydźdza, kasztelan płocki z lat 1240-1243, a następnie sędzia płocki z lat 1250-1253. Świątynia ta, według legendy, powstała na wzgórzu, na którym zbierały się na popas stada dzikich koni. Uznano to za znak; konie wyłapano, a za pieniądze uzyskane z transakcji wybudowano kościół. Był on wielokrotnie remontowany i przebudowywany. Początkowo miał sklepione prezbiterium i drewniany sufit w nawie. Konsekrowany był w 1597 r., w środku znajdowały się dwa boczne ołtarze poświęcone św. Wojciechowi i św. Annie. W 1817 r. w ołtarzu głównym był obraz MB Częstochowskiej. Gruntowny remont kościół przechodził w latach 1783, 1846 i 1896. W czasie okupacji od 1941 r., po aresztowaniu proboszcza ks. Władysława Bromirskiego, kościół był zamknięty. Prace renowacyjne, które po wojnie prowadził ks. Jan Dęgowski, pozwoliły wydobyć dawny styl świątyni.
Na wypalanych cegłach tej pięknej w swej prostocie budowli znajdują się liczne wgłębienia i znaki, których ilość wyklucza działanie przypadku i erozji. Dziury, rysunki pługa, ryby, słońca – to raczej rzadko spotykana ozdoba polskich świątyń. Są to niemi świadkowie naszych przodków, którzy odeszli z tego świata, nagrobne inskrypcje czytelne dla ludzi niepiśmiennych. Umarł rolnik – rysowano pług lub motykę, leśnik – drzewo, rybak – rybę. Proste ,,znakowanie” przemawiało do ludzi niewykształconych lepiej niż łaciński alfabet. Prócz wielu rysunków znajdziemy też i wyryte przez wiernych tradycji mieszkańców wsi w cegle nazwiska zmarłych pochodzące z nieodległych czasów. Według legendy wgłębienia na ścianie miałyby być pozostałością po odpalaniu od ścian ogni sobótkowych, choć są i tacy, którzy mówią, że to znaki po kopytach diabelskich, które chciały zniszczyć kościółek, lub też świadkowie pokuty. Będąc w Rokiciu warto też zajrzeć na znajdujący się na skarpie wiślanej malowniczy maleńki cmentarz. Z wielu tablic nagrobnych wyczytać można historię tej ziemi.
Piotr Michalik
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości