Reklama

Do kominka z lasu najtaniej

05/01/2011 08:49
Co prawda z roku na rok jest to coraz mniejszy problem, ale nadal istnieje. Bo są takie rodziny, które z pokolenia na pokolenie, przede wszystkim z powodu biedy, kradną z lasu drewno. Od kilku lat, kiedy zasadą jest, że każdy budowany dom powinien być wyposażony w kominek, pojawiły się też wyspecjalizowane gangi, dostarczające odbiorcom drzewa kominkowego, ukradzionego w lesie. Bo metr sześcienny takiego drewna kupionego u lokalnego dostawcy kosztuje ponad 170 zł, ale taka ilość nie wystarcza na to, by cieszyć się ciepłem w mieszkaniu przez całą zimę. Tych metrów potrzeba znacznie więcej, a w takiej sytuacji, zamiast wybrać się do sklepu, gdzie kupuje się znacznie mniejsze, ale za to jeszcze droższe paczki, niektórzy korzystają z „ciekawszych” ofert. A jak jest popyt, to oczywiście musi być podaż, stąd kradzież drzewa z lasu.
Problem znany jest od lat i choć wygląda nieco inaczej niż kiedyś, to nadal trudno go rozwiązać. Któż z nas nie kojarzy starowinki idącej ośnieżonymi ścieżkami, niosącej na plecach zebrane w lesie gałęzie, suche konary drzew? Wiadomo, że to, co zebrała w lesie, spali w domowym piecu. Teoretycznie trudno uznać to za kradzież, a jednak nią jest, choć przeznaczone gałęzie na ogrzanie domu raczej nikomu zysku nie przyniosą.
Znacznie więcej szkody przynosi kradzież drewna z gotowego zapasu, bo przecież w przekonaniu wielu ludzi lasy są wspólne, to i drzewa w nich rosnące są za darmo. Przede wszystkim złodzieje kradną drzewo, które później można wykorzystać paląc w kominkach. Właśnie zimą tych kradzieży jest najwięcej, bo wtedy drzewo ma w sobie najmniej wody i szybko wysycha. A do kominka nie można przecież używać drzewa innego, niż dobrze wysuszone. Najlepsze do kominków jest drzewo liściaste, twarde, czyli buk, dąb, jesion, znacznie więcej trzeba go użyć, jeśli będziemy palić brzozą lub topolą. I oczywiście powinno być pocięte na około 40 cm szczapy. Każdej zimy do ogrzania pomieszczenia potrzeba, w zależności od jego wielkości, od 5 do 10 m sześc. drzewa.
Drewno w składach opalowych drożeje z roku na rok, więc złodzieje mają wzięcie. – Scenariusz kradzieży jest zwykle bardzo prosty – mówi komendant posterunku Straży Leśnej Nadleśnictwa Płock Sławomir Lipski. – Podjeżdża samochód dostawczy, drzewo jest albo ścinane, albo zabierane, jeśli zostało wcześniej ścięte przez leśników. Złodzieje najczęściej podjeżdżają drogą i wycinają rosnące przy niej drzewo. Najbardziej zagrożonymi rejonami są: Staroźreby, Szczutowo, okolice Sierpca i Podgórze. Najczęściej tego typu proceder kwitnie zimą, ale drzewo kradzione jest przez cały rok. Zorganizowanym grupom wypowiedzieliśmy wojnę i przynosi ona coraz większe i lepsze wyniki.
W 2009 roku Nadleśnictwo zakupiło dwa urządzenia do monitorowania, które powiadamiają o kradzieży i o miejscu, gdzie drzewo jest składowane. Stąd wykrywalność stale wzrasta i teraz wynosi 65-70%. Złodziej musi być świadom tego, że jeśli kradnie, to zostanie złapany. A jeśli zostanie złapany, to czeka go niemała kara. Zabranie drzewa o wartości do 75 zł to wykroczenie, powyżej tej kwoty to przestępstwo, opisane w „Kodeksie karnym” jako kradzież drewna wyrąbanego lub powalonego w lesie, bez względu na to, czy państwowym, czy prywatnym. Za wyrąb większej ilości drzewa grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, orzekana jest także nawiązka w wysokości dwukrotnej wartości skradzionego drzewa, a to dodatkowa dolegliwość finansowa.
Wszyscy doskonale wiedzą, że najlepsze do opalania pieców w mieszkaniach i do kominków jest drzewo ścięte zimą. Dla złodziei jest to utrudnienie, bo zalegający na leśnych drogach śnieg bardzo utrudnia dojazd do miejsc, gdzie jest ono składowane lub gdzie można je wyciąć. Z drugiej strony ostra, mroźna zima powoduje, że coraz więcej ludzi mieszkających na wsiach, w pobliżu lasu, właśnie tam zaopatruje się w opał. Rozległość terenu powoduje, że złapanie złodzieja na gorącym uczynku jest niemal niemożliwe.
Trzeba jednak sobie zdawać sprawę, że Straż Leśna ma uprawnienia, by skontrolować każdy pojazd, który wyjeżdża z lasu i przeszukać bagażnik lub przyczepę. I co ważne, jeśli wywozimy drzewo z lasu, to strażnicy nie muszą zawiadamiać prokuratury, sami mogą sporządzić akt oskarżenia i złożyć go w sądzie. I choćby ktoś się tłumaczył, że zebrał to leżące na ziemi, grozi mu kara.
Drzewa z lasu z roku na rok ginie coraz mniej, coraz większa jest wykrywalność przestępstw, a i wysoka kara odstrasza. I słusznie, w końcu to jak kogoś stać na kominek, to powinno go też stać na drzewo do jego opalania. A jak ktoś kradnie z biedy, to najpierw powinien zainteresować się, czy leśniczy nie wskaże terenu, gdzie za niewielkie pieniądze można wyciąć drzewo. Można także zgłosić się do opieki społecznej. Tam też mają środki na opał dla najbiedniejszych.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości