Reklama

Czuję się jak trędowata...

08/04/2020 19:00

Do redakcji przyszedł list. Zwykle ludzie proszą o pomoc w ich własnych sprawach, ale tym razem nasz czytelnik poprosił o interwencję w sprawie osób pracujących w kioskach Ruchu. W sklepach, marketach właściciele dbają o swoich pracowników, ale co ma zrobić kioskarka, którą od klientów nie dzieli żadna bariera?

Czytelnik poprosił o interwencję w sprawie osób pracujących w kioskach Ruchu. – Sprawa dotyczy mojej znajomej, pracującej w kiosku na Podolszycach. Widzę, że nie została ona wyposażona w żadne środki dezynfekcyjne ani nawet gumowe rękawiczki. Pracuje po kilkanaście godzin bez możliwości umycia rąk czy wyjścia do łazienki. W obecnej sytuacji zarówno ta kobieta, także ja, jako osoba korzystająca z usług kiosków, martwimy się o zakażenie koronawirusem przy tak ewidentnym braku podstawowych środków ostrożności. Sprawa była zgłaszana do sanepidu i inspekcji pracy, ale jedni odsyłają do drugich – donosi.
Odwiedziliśmy panią, która od wielu lat pracuje w kiosku Ruchu na osiedlu Podolszyce. Nasza rozmowa miała zupełnie inny przebieg niż się spodziewałam. Oczekiwałam potwierdzenia braku dbałości o pracownika, a tymczasem usłyszałam, że największy problem jest z niektórymi klientami.
Rozmowa zaczęła się od stwierdzenia, że niewiele się zmieniło w pracy kiosku Ruchu od czasu wybuchu epidemii. – Problem nie jest w tym, że firma nas nie wyposażyła w środki dezynfekujące. Jestem uczuleniowcem i mogę korzystać tylko z tych płynów dezynfekujących, które sama przyniosłam. Większym problemem jest zachowanie niektórych klientów, traktujących mnie jak trędowatą – tłumaczy.
Klientów jest mniej, bo ludzie praktycznie nie wychodzą z domów. To widać doskonale po wynikach sprzedaży, ale widać też jak bardzo zmienili swoje zachowanie.
– Boją się, wszyscy się boją, ja też, ale to nie uprawnia mnie do niegrzecznego zachowania się. Podaję klientom gazety, paczki, które u mnie są do odebrania. Najgorzej jest, jak ktoś chce płacić za kupione artykuły. Jestem pouczana, że nie mogę się dotykać do klienta, żebym położyła resztę, a oni sami sobie wezmą. Nieważne, że też płacą gotówką, moja jest na pewno zakażona, a ich zupełnie czyste. Jedna pani wczoraj, moja stała klientka, z drugiego końca ulicy krzyczała do mnie, co mam zrobić. Ja wiem, że każdy się boi, ale momentami to się robi śmieszne – dodaje.
 


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

Reklama

tekst i fot. Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-04-09 06:05:04

    To niech nie kupują, skoro się boją. Litości, ludzie nie dajcie sie zwariowac. Nie rozumiem , skoro tez Pani jest uczulona na płyny to rękawice chyba może nosić i psiukac w celu dezynfekcji rękawice.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-04-10 08:13:40

    Raz miałam okazję odebrać tam paczkę, i nigdy więcej... ta Pani do uprzejmych raczej nie należy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości