Najlepszymi linowymi łowiskami są wody stojące. Dorodne sztuki łowi się w płytkich jeziorach i starorzeczach. Liny występują również w głębszych jeziorach, np. typu sielawowego, jeżeli przybrzeżne partie dna porasta zanurzona roślinność. Nie jest bowiem tajemnicą, że ryby te lubią zarośnięte połacie dna. Chętnie przebywają w miejscach, gdzie bujnie rośnie moczarka kanadyjska, tworząc na dnie zbiornika podwodne łąki – dywany wysokie na 10–15 centymetrów. Nie stronią także od rozłożystych liści grążeli, pod którymi szukają schronienia. Wędkując w takim miejscu trzeba pamiętać o tym, że lin nie weźmie, jeżeli położymy przynętę na dnie pośród rozłożystej moczarki. Najlepiej, jeśli ułoży się ona na roślinach lub kilka centymetrów wyżej. Niełatwo jest wyholować lina z gąszczów podwodnej roślinności, zacięty zazwyczaj ucieka w grążele i plącze żyłkę. Żeby temu zapobiec, trzeba rybę przytrzymać w łowisku, a do tego potrzebny jest odpowiedni sprzęt. Do łowienia linów wędkarz powinien wyposażyć się w wędkę z przelotkami i kołowrotkiem. Wędzisko powinno mieć przynajmniej długość 3,60 m. Nie mniej ważnym elementem zestawu będzie odpowiednia żyłka. O ile w metodzie odległościowej stosujemy żyłki tonące, to w tym przypadku odradzałbym ich używanie, ponieważ zestaw od razu zaplącze się w podwodną roślinność. Najlepsza więc będzie niezatapialna żyłka, np. o średnicy 0,18 mm.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze