Z frontu dochodzą coraz mniej optymistyczne wieści. Nawet generała Skrzypczaka, który tę wojnę wygrał dotąd kilka razy, nie widać w internetowych mediach (oficjalnej propagandy z TVP i TVN-u nikt poważny nie słucha). Także pan Jacek Bartosiak, główny nasz prowojenny strateg geopolityczny, nie mówi ostatnio zbyt optymistycznie, a w ostatnim programie Piotra Zychowicza nie pozostawił nawet cienia wątpliwości, że idą smutne, niebezpieczne czasy, a ci, którzy rozgrywają w tej chwili batalię o nowy rozkład sił na świecie rękami Ukraińców, nas użyją jako kolejnego zderzaka strategicznego, gdy wyczerpią się dotychczasowe zasoby ludzkie. I jest tylko kwestią czasu, kiedy pan Biden przywiezie z Waszyngtonu do Warszawy rozkazy werbunkowe (czy stanie się to już tym razem?), żeby było kim dokończyć tę awanturę potrzebną nie nam, tylko światowej finansjerze do zaprowadzenia nowego „porządku”, który naszym rządzącym tak się podoba, czemu dali wyraz na ostatnim szczycie w Davos i pan Prezydent, i pan Premier. Pozostaje tylko otwartym pytanie, czy łykniemy to wszystko bez odrobiny sprzeciwu i zgodzimy się poświęcić nasze dzieci, domy, miasta i wsie, żeby dalej mogły puchnąć portfele tłuściochom w Wall Street.
Na razie nie widać jakichkolwiek oznak sprzeciwu, bo i kto miałby się sprzeciwiać, kiedy oficjalne media spisują się pierwszorzędnie, nakręcając ludzi na prowojenną, patriotyczną nutę tak sprytnie, jak podczas pandemii nakręcały na przyjęcie zbawiennych eliksirów, stworzonych przez „naukę” w ekspresowym tempie kilku miesięcy, kiedy wcześniej było na to tej samej „nauce” potrzeba kilku albo kilkunastu lat. Tak samo i teraz „nauka” mówi, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko zbroić się na wojnę z sąsiadami, bo nie ma już na tym świecie innych sposobów rozwiązywania problemów jak tylko przez mordobicie. A nasi pryncypałowie zza oceanu posłużą się nami chętnie, bo sami są zajęci, wszyscy to widzieli, pierwszym oficjalnym atakiem UFO na Alaskę i Kanadę. Strącenie kilku dotąd pozostających poza zasięgiem możliwości Ziemian „niezidentyfikowanych obiektów” napawa optymizmem, ale daje też do zrozumienia, że nasz najważniejszy sojusznik nie może się w tym momencie zaangażować zbyt aktywnie na Ukrainie, więc ktoś musi go zastąpić. No kto?
A ponieważ nie słychać żadnych głosów rozsądku poza głosami prowojennymi, siłą rzeczy musimy się szykować na najgorsze. Ciekawe tylko, czy żołnierze „armii nowego wzoru” odżywiani według najnowszych lewackich standardów zachodnioeuropejskich szynką z robaków podołają ciężarowi działań wojennych. Próbowano już takiej szynki w TVN-ie (oni to robią na poważnie), na razie jedna dziennikarka wypluła, skarżąc sie, że „smakuje jak błoto”. Może i smakuje nie najlepiej, ale poświęcenie dla ratowania klimatu jest absolutnie konieczne, a dieta wysokobiałkowa z robaków właśnie temu ma służyć. Odtąd zwierząt już nie będzie wolno zabijać, ale tłuc się na Ukrainie i w wielu innych miejscach na świecie, a także abortować miliony nienarodzonych wolno będzie bez ograniczeń. I na tym to polega ta lewacka logika, którą usiłuje się zaprowadzić na całym świecie. Na razie połowa ludzkości jest przeciw, stąd nie da się chyba do roku 2030 ustanowić zrównoważonego rozwoju, chyba że trzeba się będzie przeciwstawić atakowi UFO, co siłą rzeczy przyspieszy powołanie „rządu światowego”, o który tak zabiegali dwaj ostatni papieże. Cóż bardziej może skłonić do tego ludzkość, jak nie zagrożenie z innej planety?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Żadnego rządu światowego na świecie nie będzie bo żyją wśród nas Arabowie i Chińczycy. Amen
Żadnego rządu światowego na świecie nie będzie bo żyją wśród nas Arabowie i Chińczycy. Amen