A może Skłodowska też była kobietą?! Zirytowany Maks nie daje za wygraną w sporze słownym z koalicją kobiet w słynnej nie tylko w Polsce „Seksmisji”. Ten akurat personalny argument nie był do końca trafiony, jednak przytaczam ten fragment filmu nieprzypadkowo, akurat w kontekście wycieczki na Białoruś, w jakiej miałem niewątpliwą przyjemność uczestniczyć w ostatnim czasie. Tak się bowiem składa, że w pewnych sytuacjach do tych samych osób, tworzących znaną w całym świecie historię przyznają się różne narody. I czasami wszyscy mają do tego prawo… Białoruś to bardzo młode państwo. Jako niezależny kraj na mapie politycznej świata pojawiła się dopiero w roku 1991, kiedy to Białoruską Socjalistyczną Republikę Radziecką przemianowano na Republikę Białorusi (nie biorę pod uwagę dwóch krótkich prób tworzenia własnej państwowości: pod koniec I wojny światowej w roku 1918, a także w czasie wojny polsko-bolszewickiej). A każde młode państwo potrzebuje własnej historii. Nic zatem dziwnego, że w Białorusi na kartach tej dziedziny nauk złotymi głoskami zapisywane są takie postaci jak Ignacy Domeyko (stworzył podstawy eksploatacji bogactw mineralnych w Chile; wielce zasłużony dla tego kraju), Tadeusz Kościuszko, Eliza Orzeszkowa czy Adam Mickiewicz. Białorusini są dość uczciwi w kwestii konotacji narodowościowych wymienionych osób. Mówią bowiem o nich w kontekście wielkich zasług jednocześnie dla Białorusi i Polski, nie wstydzą się wspólnej historii obu krajów, a nawet chętnie ją podkreślają. W przeciwieństwie np. do niektórych Litwinów, dla których taki Mickiewicz jest poetą li tylko litewskim...
Tekst i fot. Tomasz Szatkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze