Sezon szczupakowy w pełni. Odpasione, będące w świetnej kondycji jesienne szczupaki walczą ostro i zaciekle. Nie dość, że dostarczają łowiącym je w tym okresie wędkarzom ogromnych emocji, to jeszcze stwarzają jednocześnie szansę na pobicie życiowego rekordu. W maju wprawdzie łatwiej o metrowca, ale są one wówczas znacznie chudsze i nie tak waleczne jak teraz. Tyle tylko, że wiosną łatwiej go znaleźć, ponieważ trące się w płytkich wodach ryby przyciągają szczupaki. Teraz w zimne noce drobnica schodzi głębiej, by w ciągu dnia powrócić na krótko w cieplejsze rejony. Dlatego o tej porze roku niełatwo namierzyć grubego szczupaka, zwłaszcza w jeziorach, gdyż może zmieniać miejsce pobytu kilkakrotnie w ciągu dnia. W rzekach o tej porze roku szczupaki przebywają w miejscach położonych blisko brzegu. Najchętniej przy zwalonych, na wpół zatopionych drzewach, ale zawsze głęboko i zawsze w spowolnieniach nurtu lub we wstecznym prądzie. Ponieważ są to również (w dużych rzekach) miejsca gromadzenia się sumów, szczupaki które tu zalegają, są z reguły pokaźnych rozmiarów. W płytkich jeziorach, gdzie nie występuje sieja i sielawa, znalezienie szczupaków, nawet tych metrowych, jest stosunkowo proste, co nie oznacza, że bardzo łatwo je złowić. W tym czasie drobnica wynosi się powoli z obumierających trzcin, ale trzyma się jeszcze w ich pobliżu przy załamaniach dna lub na krawędzi jego uskoku. Dobrymi miejscami są również podwodne górki, ale teraz, w listopadzie, szczupaków szukam od strony ich stromych spadków.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze