Z cykadą na ryby pierwszy raz wybrałem się wczesną wiosną, jak tylko z rozlewisk przy rzece spłynęły lody. O tej porze roku można tam było łowić okonie. Wyniki przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Na cykadę okonie brały rewelacyjnie, żadna inna przynęta się do nich nie umywała. Pierwsze brania następowały już przy opadzie, gdy tylko cykada wpadła do wody, a jeśli już doszła do dna, okoń uderzał przy pierwszym poderwaniu. Tego dnia bez trudu złowiłem kilkadziesiąt ładnych okoni ważących do 0,5 kg. Jak na bardzo wczesną wiosnę był to bardzo dobry wynik. Kiedy już sporo nałowiłem na małe cykady, pomyślałem, że na większe modele będę miał szansę połowić znacznie większe ryby. Niestety, miałem tylko silne uderzenia, z rybami było gorzej. Dziś wiem, że im cykada mniejsza, tym lepsza. Na duże cykady są brania, ale ryby łowi się na małe. Okonie, które najczęściej na cykadę biorą, mają małe pyski i trudno im połknąć dużą przynętę. Za to małych cykad często trzeba szczypcami szukać w ich gardłach, tak głęboko je połykają.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze