Nadleśnictwo to podstawowa jednostka gospodarcza i organizacyjna w strukturze Lasów Państwowych. Jest ich 429 i prowadzą one gospodarkę leśną na podstawie planu urządzenia lasu. Kierujący jednostką nadleśniczy odpowiada za stan lasu na swoim terenie, zaś nadleśnictwa dzielą się na leśnictwa. Tygodnik Płocki przybliża trzy nadleśnictwa z regionu płockiego: Nadleśnictwo Gostynin, Nadleśnictwo Łąck oraz Nadleśnictwo Płock.
Nadleśnictwo Gostynin położone jest na terenach atrakcyjnych pod względem turystycznym i rekreacyjnym – pozostałościach po dawnych puszczach mazowieckich, będących własnością książąt płockich i Królestwa Polskiego. Położone w północno-zachodniej części województwa mazowieckiego nadleśnictwo zajmuje powierzchnię ponad 16 tys. ha, z czego 15,5 tys. ha to lasy. Liczne jeziora i gospodarowane przez leśników tereny przyciągają turystów swoim pięknem, ale to nie wszystko. W tutejszych lasach można odnaleźć miejsca szczególnie ważne w historii państwa i regionu.

Las smoleński posadzony w hołdzie ofiarom katastrofy z 2010 r.
Wydmy nie tylko nad morzem
Jest wiele powodów, dla których warto odwiedzić gostynińskie lasy, ale rzeczą naprawdę niezwykłą są występujące tu wydmy śródlądowe, których wysokość osiąga nawet 100 m n.p.m. A skoro wydmy, to i piasek – piaszczyste i mało żyzne gleby sprawiają, że królową gostynińskich lasów jest sosna, która w takich warunkach rośnie najlepiej. Można powiedzieć, że drewno sosnowe towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów i do dziś zajmuje pierwsze miejsce – zarówno pod względem rozmiarów produkcji, jak i wartości użytkowej. Zaś z gatunków liściastych występują tu dąb, olcha, brzoza i grab, a w ostatnich latach Nadleśnictwo Gostynin przystąpiło do programu ochrony i restytucji cisa pospolitego, który znajduje się w Polsce na liście gatunków zagrożonych.
Ochrona przyrody to nasz priorytet
W lasach gostynińskich, tak jak w całych Lasach Państwowych, priorytetowo traktuje się ochronę przyrody. Na terenie Nadleśnictwa znajduje się 7 rezerwatów, użytki ekologiczne (chronią niewielkie obszarowo najcenniejsze fragmenty przyrody lub stanowiska roślin i zwierząt), 3 obszary Natura 2000, ponad 20 pomników przyrody. Ważnym tematem dla bezpieczeństwa lasów Nadleśnictwa Gostynin jest także ochrona przeciwpożarowa, ponieważ lasy gostynińskie znajdują się w pierwszej, najwyższej w skali, strefie zagrożenia pożarami. Dzięki dobrej współpracy leśników ze Strażą Pożarną oraz sprawnemu i skutecznemu systemowi ochrony pożary są szybko wykrywane i opanowywane.
Zachować od zapomnienia...
Lasy gostynińskie były świadkiem wielu ludzkich tragedii, rozgrywających się na tle ważnych wydarzeń historycznych. Tutejsi leśnicy otoczyli opieką miejsca szczególnie znaczące w historii państwa i regionu. Ukryte wśród drzew kapliczki i krzyże przypominają o miejscach straceń powstańców, mogiły upamiętniają ofiary hitlerowskich zbrodni. W leśnych ostępach przechowywana jest pamięć o tragicznych wydarzeniach, powstańczych bitwach i bohaterstwie ludzi walczących w obronie Ojczyzny. Okolice Gostynina były miejscem bitew i potyczek Powstania Styczniowego. Liczne są także miejsca pamięci ofiar zbrodni niemieckich II wojny światowej. Również wydarzenia z historii współczesnej są tu uczczone w sposób szczególny – krzyż i uprawa papieska upamiętniają pontyfikat św. Jana Pawła II. W hołdzie ofiarom katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. stanęły krzyż i pomnik, a także posadzono las smoleński.
Wychodząc poza las
Leśnicy z Gostynina chętnie uczestniczą w życiu kulturalnym miasta i okolicznych gmin. Są obecni na festynach, dożynkach i lokalnych uroczystościach, podczas których promują lasy, prowadzą zajęcia edukacyjne, a przede wszystkim służą swoją wiedzą. Ogromnym sukcesem jest organizowany już od 15 lat konkurs dla przedszkoli pn. „Poznajemy uroki lasu i otaczającej nas przyrody”. Nadrzędnym jego celem jest zaszczepienie w młodym pokoleniu szacunku do otaczającej nas przyrody. Przez 15 lat w konkursie wzięło udział ponad siedemset dzieci w wieku przedszkolnym. Do tego Nadleśnictwo Gostynin promuje i wspiera wszelkie akcje sprzątania lasu. Walka z zaśmiecaniem to ogromne i kosztowne wyzwanie. Źródłem nadziei są coraz liczniejsze szlachetne inicjatywy osób prywatnych i instytucji, które dostrzegają problem i próbują pomagać leśnikom utrzymać lasy w czystości.
Ogromna różnorodność gatunków rosnących tu drzew i innych roślin przyciąga o każdej porze roku, pokazując zmieniające się oblicza lasu. A łąccy leśnicy zachęcają do odwiedzin tutejszych lasów różnego rodzaju atrakcjami, łączącymi edukację z rekreacją. Co więcej – był tu nawet Hans Kloss...
Nadleśnictwo położone jest na terenie Pojezierza Gostynińskiego, w centralnej części Kotliny Płockiej, na obszarze z wyjątkowymi krajobrazami polodowcowymi. Ze względu na wysokie walory przyrodnicze teren ten został objęty różnymi formami ochrony przyrody (rezerwaty przyrody, obszary chronionego krajobrazu, użytki ekologiczne, zespoły przyrodniczo krajobrazowe, pomniki przyrody oraz park krajobrazowy). Leśnicy prowadzą trwale zrównoważoną gospodarkę leśną, dzięki której las spełnia różnorodne funkcje. Wykorzystanie gospodarcze drzewostanów stwarza finansowe warunki do realizacji pozostałych funkcji lasu – społecznej i ochronnej.

Wnętrze wyłuszczarni nasion w Nadleśnictwie Łąck
Bliżej ludzi
Działania Nadleśnictwa Łąck w dużym stopniu służą bezpośrednio lokalnej społeczności, między innymi poprzez tworzenie miejsc postoju pojazdów, parkingów leśnych, ochrony przeciwpożarowej, prowadzenie zajęć edukacyjnych dla dzieci, młodzieży, jak i osób dorosłych, organizacji rajdów i zawodów sportowych, które mają za zadanie umożliwić kontakt z naturą oraz zwiększyć zainteresowanie mieszkańców okolicznych miejscowości tematyką zdrowego i aktywnego trybu życia na terenach leśnych.
Edukacja i rekreacja mogą iść w parze
W ostatnich latach Nadleśnictwo Łąck położyło duży nacisk na realizację społecznej funkcji lasu, czego dobrym przykładem jest partnerska współpraca z Powiatem Płockim w projekcie pn. „Ochrona bioróżnorodności oraz ograniczenie negatywnego oddziaływania ruchu turystycznego na obszary cenne przyrodniczo i promowanie lokalnych walorów przyrodniczych na terenie powiatu płockiego”, który współfinansowany jest w ramach Osi Priorytetowej V Gospodarka przyjazna środowisku działania 5.4 Ochrona bioróżnorodności Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.
W ramach tego zadania leśnicy z Łącka zrealizowali wiele ciekawych pomysłów, przyciągających starszych i młodszych. To m.in. las dendrologiczny, który umożliwia zapoznanie się z podstawowymi, lokalnymi gatunkami lasotwórczymi, a także gatunkami wzbogacającymi skład gatunkowy lasu. W wyłuszczarni nasion zorganizowano stałą wystawę pn. „Wokół Nasion”. Szczególnie interesujące są w niej powiększone modele nasion, które można porównać z rzeczywistą formą znajdującą się w gablocie ekspozycyjnej. Nadleśnictwo zaprasza do tego obiektu zorganizowane grupy zwiedzających po wcześniejszym umówieniu terminu. Prowadzący zajęcia leśnicy dostosowują ich treść do wieku uczestników.
Mieszkańcy okolic mogą korzystać z miejsc wypoczynku i rekreacji nad Jeziorem Łąckim Dużym – został tu zbudowany leśny amfiteatr, jak również wiata wypoczynkowa, siłownia zewnętrzna oraz miejsca postojowe. Na terenie postawiono tablice edukacyjne, a także przeprowadzono modernizację budynku gospodarki rybackiej.
Na tropie Hansa Klossa
Ciekawostką jest, że w starej leśniczówce Leśnictwa Łąck i na terenie wokół niej kręcono sceny do jednego z odcinków kultowego serialu „Stawka większa niż życie” - odcinek nosi tytuł „Podwójny nelson”. Choć ma już ponad sto lat, leśniczówka stoi do dziś. Miłośnicy serialu ze Stanisławem Mikulskim w roli głównej, a tych z pewnością wciąż nie brakuje, mają świetną okazję do tego, by odwiedzić łąckie lasy i porównać, jak odnowiony dziś budynek wyglądał kilkadziesiąt lat temu.
Urozmaicona rzeźba terenu, obfitujące w grzyby lasy, wielopoziomowe tarasy rzeczne oraz strome skarpy pocięte jarami i wąwozami. W Nadleśnictwie Płock nie brakuje miejsc wartych odwiedzenia. Część położonych na jego terenie lasów wchodzi w skład Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. Ale to nie jedyne miejsce godne uwagi wszystkich, którzy chcą odetchnąć świeżym powietrzem i odpocząć z dala od miasta.

Lasy Nadleśnictwa Płock z lotu ptaka
Lasy Nadleśnictwa Płock sięgają od jeziora Szczutowskiego do gminy Czerwińsk, gdzie naturalną granicę stanowi rzeka Wisła. Na łącznej powierzchni 302 ha wydzielone są trzy rezerwaty przyrody: Brwilno, Sikórz i Brudzeńskie Jary, a ponad 160 ha powierzchni Nadleśnictwa objętych jest ochroną jako użytki ekologiczne – są to bagna, podmokłe łąki, cieki.
Mimo że obszar nadleśnictwa charakteryzuje się niską lesistością, tutejsze lasy są atrakcyjnym miejscem wypoczynku, celem wycieczek grzybiarzy i miłośników natury. Turyści najliczniej odwiedzają dolinę Wisły i dolinę Skrwy Prawej.
Ptasia ścieżka
Ciekawą formą spędzenia czasu w Brudzeńskim Parku Krajobrazowym jest „Ptasia ścieżka”. Wiedzie ona nad zbiornikami wodnymi, przez las i łąki. Ma długość 4,5 km i można ją pokonać w ok. 2 godziny. Podczas spaceru przekonamy się o różnorodności gatunkowej ptaków tu występujących, bo o to w końcu „Ptasiej ścieżce” chodzi. Okresem pozwalającym na zobaczenie jak największej liczby ptaków jest początek sezonu lęgowego, czyli maj – czerwiec, a także okres wędrówek, zaznaczający się wyraźnie na początku kwietnia i w drugiej połowie września.
Edukują i zachęcają do aktywności
Płoccy leśnicy prowadzą czynną działalność edukacyjną, wykorzystując do tego celu obiekty takie jak m.in. izba edukacyjna przy Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w Miszewie Murowanym, wiaty w leśnictwach Brwilno i Podgórze, ścieżka przyrodniczo-leśna w Sikorzu czy szkółka w Nowych Gałkach. Mieszkańcy Brwilna i okolic mogą korzystać z wybudowanego w lesie brwileńskim parkingu leśnego czy ławek umieszczonych na trasie najczęstszych wycieczek pieszych i rowerowych. Nadleśnictwo współpracuje także z organizacjami, stowarzyszeniami propagującymi aktywność w terenie i popularyzującymi ochronę środowiska.
Po sadzonki tylko do Gałek
Nie od dziś wiadomo, że po najlepsze sadzonki drzew jedzie się do Nowych Gałek. Znajduje się tam szkółka leśna, w której produkowane są wysokiej jakości sadzonki 30 gatunków drzew i krzewów, zarówno na potrzeby Nadleśnictwa, jak i na sprzedaż dla osób prywatnych – do zalesień i zadrzewień przydomowych ogródków. Równocześnie miejscowi leśnicy dbają o trwałość naszych lasów – działają zgodnie z wymogami ochrony środowiska. Najważniejsza jest dla nich równowaga pomiędzy ekonomicznym prowadzeniem gospodarki leśnej a utrzymaniem trwałości ekosystemów leśnych.
(kw)
Z pracą leśnika wciąż wiąże się szereg stereotypów, dotyczących m.in. charakteru pracy w lesie. Tymczasem warto wiedzieć, że zawód leśnika wykonują pasjonaci przyrody, którzy poświęcają lasom wiele wysiłku i czasu – można powiedzieć, że większość swojego życia. To ludzie wykształceni, rozumiejący mądrość natury. O swojej pracy opowiadają nam przedstawiciele trzech nadleśnictw położonych w regionie płockim.
Leśniczowie, z którymi mieliśmy przyjemność porozmawiać, są ludźmi niezwykle inspirującymi. Ich wszechstronna wiedza na temat lasu, zjawisk w nim zachodzących, łączenie przez nich ciężkiej pracy fizycznej z umysłową i ogromna odpowiedzialność, jaką ponoszą w związku z wykonywanymi obowiązkami, budzą w pełni zasłużony szacunek. Jednocześnie panowie są bardzo skromni. Zamiast o sobie, wolą opowiadać o lesie – jego niezmiennym pięknie, które zachwyca i wynagradza wszelkie trudy i uciążliwości pracy leśnika. Co warte podkreślenia (a społeczeństwo nie zawsze ma tego świadomość), leśnik w swojej działalności nigdy nie działa na szkodę lasu, wręcz przeciwnie – stara się polepszyć jego kondycję, aby ten był zbliżony do swojego naturalnego stanu. I aby służył ludziom przez kolejne długie lata.
Jak zostałem leśnikiem
Pan Jacek Błaszczyk, leśniczy Leśnictwa Drobin (Nadleśnictwo Płock) wspomina: – Do 15. roku życia mieszkałem w Płocku, a to, że zostałem leśnikiem, zawdzięczam leśniczemu z Łącka, bo to tam spędzałem wakacje i weekendy. I tam też poznałem fantastycznego człowieka, który przybliżył mi swoją pracę. Na początku sam siebie nie widziałem w tej roli – nie brałem nawet pod uwagę, że mógłbym zostać leśnikiem, ale coraz bardziej mnie to wciągało i dojrzewałem do decyzji, by podjąć to wyzwanie. Ukończyłem najpierw egzaminy do technikum leśnego, które znajdowało się aż w Rzepinie – pod niemiecką granicą. Uparcie kontynuowałem naukę, choć nie mogłem zbyt często odwiedzać domu rodzinnego. Utwierdzałem się w przekonaniu, że chcę zostać leśniczym. Później byłem podleśniczym w Brwilnie, a od 20 lat pracuję w Leśnictwie Drobin. Z perspektywy czasu nie żałuję, wręcz przeciwnie – jestem bardzo zadowolony z tego, co w życiu osiągnąłem.
Pan Sławomir Waćkowski, leśniczy Leśnictwa Duninów (Nadleśnictwo Gostynin) mówi krótko, acz treściwie, że zawód leśnika ma po prostu we krwi: – Bracia mojej mamy byli leśniczymi. Ja sam zaczynałem swoją pracę przy zrywce drewna. Potem byłem drwalem, pilarzem, podleśniczym, a od 26 lat jestem leśniczym. Tej pracy oddałem się bez reszty.
W Leśnictwie Łąck (Nadleśnictwo Łąck) zgrany zespół tworzą leśniczy Paweł Stańczak oraz podleśniczy Paweł Cybertowicz. Obydwaj panowie przyznają, że nie mają „leśnych” korzeni, ale byli za to mocno zdeterminowani, by trafić do tego zawodu. – W moim przypadku było tak, że już w wieku 7, może 9 lat pisałem w liście do wujka, że chciałbym być leśnikiem. Potem zupełnie o tym zapomniałem i dopiero w liceum ponownie stwierdziłem, że chcę być leśnikiem, a pomogło mi w tym harcerstwo. Dużo czasu spędzało się w lesie – mówi pan Paweł Cybertowicz. I dodaje: – Nie miałem nawet wyobrażenia, jak ta praca w lesie wygląda, ale wymarzyłem sobie, że będę leśnikiem. Będę chodził po lesie i patrzył jak drzewa rosną, sarny się pasą, ludzie zbierają grzyby... Życie zweryfikowało to bardzo szybko. Niemniej pracuję już 16 lat i gdybym miał jeszcze raz wybierać zawód, to wybrałbym ten sam.
– Pracę leśnika mało kto tak naprawdę zna. A to nie jest tak, że on sobie chodzi ze strzelbą i ogląda drzewa. Do tego trzeba mieć gruntowną wiedzę, a przede wszystkim świadomość, że natura jest mądrzejsza od człowieka – dodaje pan Paweł Stańczak, który dla Leśnictwa Łąck pracuje już od 40 lat. Jako chłopak z miasta nie miał w czasach PRL łatwo dostać się do szkoły leśnej. Udało się za drugim podejściem. – Pochodzę z miasta – z Płocka – ale od zawsze wiązałem swoją przyszłość z pracą dla przyrody. Nawet jak pani w szkole podstawowej pytała nas o to, kim chcemy zostać w przyszłości, było nas w klasie dwóch, którzy chcieliśmy zostać leśnikami. I ja nim zostałem, a ten mój kolega został weterynarzem. To były trudne czasy, nie było łatwo dostać się do szkoły leśnej, bo kiedy zdawałem do średniego studium leśnego w Tucholi, na jedno miejsce przypadało 4 czy 6 kandydatów, a pierwszeństwo mieli synowie leśników i chłopaki ze wsi. Ja byłem z miasta, więc na końcu tej kolejki i za pierwszym razem się nie dostałem. Ale uparcie dążyłem do tego celu, bo choć w międzyczasie podjąłem inną pracę, a potem dostałem powołanie do wojska, to po powrocie z niego znów zdawałem do szkoły leśnej i tym razem już się dostałem. Przypadkowości w tym nie było, to we mnie siedziało od dawna – opowiada leśniczy Paweł Stańczak.
Dzień niepodobny do dnia
Jednym z najciekawszych i jednocześnie najtrudniejszych aspektów zawodu leśnika jest to, że każdy dzień przynosi coś nowego. Jedne zadania da się zaplanować, innych nie da się przewidzieć. Można powiedzieć, że leśniczy jest w pracy przez całą dobę.
Pan Sławomir Waćkowski mówi – Każdy dzień w pracy leśnika jest inny – nie ma dwóch takich samych. Jednego dnia pracuje się przy pozyskiwaniu i odbiorze drewna, drugiego prowadzi prace pielęgnacyjne i ochronne, a w inne dni ma się szereg innych obowiązków związanych z lasem. Do tego dochodzą zmiany pogodowe, ale dla pana Sławomira nie stanowią one przeszkody.
- W pracy leśnika warunki pogodowe są dobre albo bardzo dobre, może być tylko złe ubranie.
Brak monotonii w tym zawodzie był jednym z czynników, który skłonił pana Jacka Błaszczyka do pracy w Lasach Państwowych. – Bardzo podobało mi się to, że w lesie dzień jest niepodobny do dnia. To nie jest 8–godzinny dzień pracy – to pasja, pewne poświęcenie, służba, w której mamy nienormowany czas pracy. Czasem kilkanaście godzin, czasem mniej. Zaczynamy pracę o 7, ale każdy dzień przynosi wiele niespodzianek, wiele spraw – każdego dnia inne. Zmienia się to też wraz z porami roku.
Pan Paweł Stańczak podkreśla, że praca w lesie to wręcz misja – przejęcie dzieła rozpoczętego przez poprzedników i kontynuowanie go, aby las mógł trwać przez następne długie lata. Sam las leśniczy z Łącka porównuje do żywego organizmu, który – podobnie jak człowiek – przechodzi przez kolejne stadia rozwoju. - Las żyje tak jak człowiek. Najpierw jest sieweczka – noworodkowy okres życia lasu, kiedy nasionko zmienia się w siewkę. Ta maleńka roślinka staje się potem sadzonką, którą my sadzimy w lesie. Później powstaje uprawa leśna, to już okres szkolny, a potem z tej uprawy wyrasta nam młodnik – to z kolei dla lasu taki czas nastoletni. I tak dalej, i tak dalej... – tłumaczy pan Paweł Stańczak.
Wtóruje mu podleśniczy Paweł Cybertowicz, który wyjaśnia, że las gospodarczy, służący człowiekowi do produkcji drewna, żyje ok. 100 lat, w zależności od gatunku drzew. - Zanim las osiągnie dojrzałość do wyrębu, przez wszystkie lata swojego istnienia spełnia wiele różnych funkcji. Daje schronienie zwierzętom, cień, rosną w nim grzyby, ludzie mogą zaczerpnąć świeżego powietrza. A my w ciągu 2 – 5 lat od wyrębu musimy posadzić nowe drzewa, które będą rosnąć przez następne lata – mówi pan Paweł Cybertowicz.
W żartobliwym tonie leśniczy Paweł Stańczak dodaje, że człowiek jest związany z drewnem od urodzenia. - Jak to kiedyś mówiono: zaczyna się w kołysce, a kończy w trumnie. Mówiąc jednak poważnie, społeczeństwo ma często mylną opinię o tym, co robi leśnik. Że on jest tylko od wycinania lasu, a to nie jest prawda. Lasy są różne: lasy chronione, rezerwaty przyrody, ale też lasy gospodarcze, takie jak ten, w którym się znajdujemy. Wycinanie drzew do tego przeznaczonych jest częścią tej pracy, ale zajmujemy się też tym, aby ten las wciąż się odnawiał – tłumaczy pan Paweł.
Las wynagradza wiele niedogodności
Zdarzają się momenty, w których leśnicy odczuwają zmęczenie swoją pracą – nie tylko fizyczne, ale i to wynikające z wypełniania żmudnej, „urzędniczej” części obowiązków, do których należy m.in. planowanie prac z dużym wyprzedzeniem. Każdy leśniczy zarządza majątkiem skarbu państwa, z czym wiąże się ogromna odpowiedzialność, a co za tym idzie – stres. Niemniej leśnicy podkreślają, że obcowanie z naturą potrafi wynagrodzić wszelkie niedogodności.
Jego piękno odkrywa różne swe oblicza wraz z porami roku. Leśniczy Jacek Błaszczyk przyznaje, że pory roku w lesie to coś fantastycznego. – Las zmienia się wraz z nimi. Od lata, kiedy jest gorąco i przyjemnie (i nawet mimo uciążliwych owadów), po kolorową jesień – kiedy pojawiają się grzyby, a przebarwiające się liście nadają lasowi bajeczny wygląd. Ludzie chętnie się w nim wtedy fotografują. A gdy zima jest śnieżna i biała, las również wygląda wspaniale.
Podobnego zdania jest leśniczy Sławomir Waćkowski. – Las zachwyca całym rokiem. Choć najciekawsze są najpewniej zmiany widoczne w budzącej się wiosną przyrodzie. Jednak każda pora roku ma swój wyjątkowy urok. A jesienią las przyciąga uwagę nie tylko swoim pięknem, ale przede wszystkim bogactwem grzybów, które na terenie duninowskich lasów są bardzo chętnie zbierane przez grzybiarzy – i to nie tylko tych z najbliższych okolic.
A oprócz flory w lesie można się natknąć na zamieszkujące w nim zwierzęta. – Są momenty spotkania oko w oko z dziką zwierzyną i wynagradza to wiele niedogodności związanych z pracą – opowiada pan Jacek Błaszczyk. – Trwały prace odnowieniowe. Byliśmy z podleśniczym na rozległej uprawie. Wtedy podeszła do nas na odległość ok. 3 metrów klępa (samica łosia) z małym łoszakiem, bez żadnego strachu przyglądając się nam, co my właściwie robimy na jej terenie. Widok był niesamowity. Na plecach pojawiła się gęsia skórka, bo łoś jest olbrzymim zwierzęciem. Zrobiło to na nas wrażenie.
Leśniczy „po godzinach”
Nie da się ukryć, że las w życiu leśniczych zajmuje najważniejsze (oczywiście obok rodziny) miejsce. Leśniczowie nie mają wprawdzie dużo czasu wolnego od obowiązków służbowych, ale znajdują chwile, w których mogą oddawać się innym swoim pasjom. Dla pana Jacka Błaszczyka to jazda na motocyklu. – Kiedy jestem zmęczony pracą i swoimi zadaniami, to lubię wsiąść na motocykl. Często nie udaję się w konkretne miejsce, ale sama jazda daje mi możliwość przewietrzenia głowy, przemyślenia różnych spraw.
Zaś pan Sławomir Waćkowski angażuje się w życie gminy Nowy Duninów – jako społecznik, radny gminy, członek wielu komitetów honorowych na terenie Duninowa, a także strażak w miejscowej OSP i jej kronikarz – kroniki pana Sławomira były wyróżniane w konkursach, a on sam został uhonorowany w 2019 r. nagrodą Kronikarza Roku Województwa Mazowieckiego. Nie ma w tym nic dziwnego, wszak fotograficzną pasję „odziedziczył” po swoim stryju, słynnym płockim fotografie Janie Waćkowskim, związanym m.in. z Tygodnikiem Płockim. Życiowym mottem pana Sławomira jest „robić swoje i żyć w zgodzie z innymi”. Leśniczy z Duninowa kieruje się tymi słowami zarówno w swojej pracy, jak i życiu prywatnym. – To ważne, aby żyć z innymi ludźmi w zgodzie. Robić swoje, jeśli się da – pomagać, ale nie szkodzić – mówi pan Sławomir.
Bez pasji się nie da
Leśniczowie przyznają, że do wykonywania pracy leśnika potrzeba odpowiedniego wykształcenia, ogromnej wiedzy teoretycznej i doświadczenia w terenie, ale najważniejsza jest przede wszystkim pasja, bo bez niej trudno utrzymać się w zawodzie.
– Las trzeba mieć po prostu we krwi. I kochać to, co się w nim i dla niego robi – mówi leśniczy Sławomir Waćkowski.
– Praca w lesie jest bardzo specyficzna. Ktoś, kto nie miał do czynienia z lasem może szybko się rozczarować – mówi leśniczy Jacek Błaszczyk. I dodaje: – Do tego nigdy nie była nastawiona na zysk. To jest pasja. To trzeba kochać, bo pieniądze są w lesie sprawą drugorzędną. Nie mogą być priorytetem. Jeżeli ktoś szuka odskoczni, ucieczki od zgiełku miasta, to jak najbardziej znajdzie w lesie ukojenie.
Podobnie uważa leśniczy Paweł Stańczak. – Rzeczywistość leśna szybko zweryfikuje człowieka bez pasji. Las jest bardzo tolerancyjny, ale nie toleruje jednego – nieprzygotowania do zawodu. I podkreśla zarazem, że praca w lesie to wręcz misja – przejęcie dzieła rozpoczętego przez poprzedników i kontynuowanie go, aby las mógł trwać przez następne długie lata. - Leśnik jest swego rodzaju lekarzem, który musi właściwie zdiagnozować, na co choruje las, a potem podjąć właściwe metody, by zapobiec jego niszczeniu i obumieraniu, np. w wyniku plag szkodników – mówi pan Paweł.
Z pasji do lasu wynika również szereg działań edukacyjnych, prowadzonych w przez leśnictwa. Ich pracownicy starają się przekazać innym swoją wiedzę i zamiłowanie do natury. Przykładami takiej działalności są chociażby ścieżki edukacyjne, współpraca ze szkołami, warsztaty i spotkania o tematyce proekologicznej. Wychowywanie młodego pokolenia w duchu świadomości znaczenia lasu w życiu człowieka z pewnością zaowocuje większą kulturą zachowania w lesie, a także może zachęcić młodych ludzi do wyboru zawodu leśnika jako przyszłej pracy.
Kto uważa się za miłośnika lasu i ma poczucie, że praca w Lasach Państwowych to jego powołanie, może kształcić się w technikum leśnym oraz podjąć w tym kierunku studia wyższe. To niezbędne, by móc zdobyć zawód leśnika. Oprócz wszechstronnej wiedzy teoretycznej potrzebna jest również sprawność fizyczna i wytrzymałość w różnych warunkach, bo to przydaje się w pracy w terenie.
Osoby bez wykształcenia leśnego również mogą pracować dla lasu – chociażby w zewnętrznych firmach, które zatrudniają pracowników np. do sadzenia drzewek, prac pielęgnacyjnych czy do wycinki drzew. Ich pomoc jest nieoceniona, ale rąk do pracy wciąż brakuje. Można także włączać się w różnego rodzaju inicjatywy, takie jak np. sprzątanie lasu. Bo choć wielu jest takich, którzy bez wstydu i zahamowań zostawiają w lesie swoje śmieci, są też tacy, którzy bezinteresownie zgłaszają się do leśnictw, aby pomóc w uprzątnięciu odpadów – by nie zanieczyszczały one przyrody. Ta bowiem jest bezcenna. Człowiek wywodzi się z lasu, nie na odwrót – a jego strażnikami są leśnicy.
Karolina Wiśniewska
Materiał przygotowany we współpracy z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Łodzi
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Żeby tylko mogły sobie te lasy rosnąć, a niestety w każdym z nich w okolicy straszą ogromne połacie wycinek i rosnące ciasno jak zapałki drzewa na przemysł, a powinny rosnąć sobie swoim życiem, w "rodzinach", międzypokoleniowo, drzewa komunikują się ze sobą, wspierają, odżywiają, tworzą swoiste wspólnoty, ale tylko wtedy, gdy mają na to szanse, wycinania tych naturalnych rodzin nigdy nie zastąpi sadzenie monokulturowych zagajników drzewek w tym samym wieku, wsadzonych 20 cm od siebie, żeby pień był pod wymiar, tu nie powstanie już ta więź między drzewami, stoją biedne jak słupy czekając na ścięcie..ach, przykro
Żeby tylko mogły sobie te lasy rosnąć, a niestety w każdym z nich w okolicy straszą ogromne połacie wycinek i rosnące ciasno jak zapałki drzewa na przemysł, a powinny rosnąć sobie swoim życiem, w "rodzinach", międzypokoleniowo, drzewa komunikują się ze sobą, wspierają, odżywiają, tworzą swoiste wspólnoty, ale tylko wtedy, gdy mają na to szanse, wycinania tych naturalnych rodzin nigdy nie zastąpi sadzenie monokulturowych zagajników drzewek w tym samym wieku, wsadzonych 20 cm od siebie, żeby pień był pod wymiar, tu nie powstanie już ta więź między drzewami, stoją biedne jak słupy czekając na ścięcie..ach, przykro