Reklama

Brzegiem Wisły do Płocka

18/04/2012 08:36
Dziś chciałbym zapoznać czytelników Tygodnika Płockiego z ciekawą drogą, jaką można wrócić z Siecienia do Płocka. Zapraszam wszystkich do zwiedzenia leżącego nad Wisłą Murzynowa – po drodze wstąpimy także do bardzo urokliwego miejsca, jakim jest Cierszewo.
Początki osadnictwa na terenach obecnej wsi Murzynowo prawdopodobnie sięgają 500 roku p.n.e., co potwierdzają odkryte groby kloszowe. Nazwa pochodzi od typowej formy pochówku, jaka w czasie istnienia tej kultury dominowała – była to popielnica z prochami przykryta wielkim, chropowatym, odwróconym do góry dnem naczyniem – tak zwanym kloszem. Groby tego rodzaju występowały już w kulturze łużyckiej epoki brązu oraz w kulturze łużyckiej i pomorskiej w okresie halsztackim. Powszechniejsze stają się jednak później, przy czym najliczniej spotyka się je na Mazowszu i w północnej Małopolsce.
Trochę nowsze informacje o wsi pochodzą z 1329 r., kiedy to książę łęczycko-dobrzyński Władysław Siemowitowic, bratanek Łokietka, w uznaniu zasług nadał prawo chełmińskie czterem wsiom należącym do czterech braci, synów rycerza noszącego przydomek Ogon (z łac. Cauda – przydomek ten był dość chętnie przybierany przez rycerstwo). Wsiami tymi były: Woła, Lubin, Dąbrówka i zwiedzane przez nas Murzynowo. Pozwolił też w tych wsiach stawiać zamki obronne, tzw. locanda castra.
W 1339 roku wieś wymieniona jest w dokumentach jako zniszczona przez Krzyżaków. Kolejne informacje o wsi także wiążą się z walkami, jakie toczyliśmy z Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie – bo taka jest pełna nazwa zakonu zwanego przez naszych przodków Krzyżakami. To tędy prawdopodobnie przeprawiały się wojska polskie, gdy wracały po wojnie z zakonem krzyżackim w latach 1409–1414. Stare kroniki podają, że powrót z wyprawy odbywał się po moście łyżwowym, łączącym brzegi Wisły we wsi Duninów – miejscowości leżącej na drugiej stronie Wisły, naprzeciwko Murzynowa.
Myślę, że warto wspomnieć, że zakon krzyżacki powstał w okresie III krucjaty i oblężenia Akki w 1191 roku, kiedy to rycerze krzyżowi pochodzenia niemieckiego założyli przy szpitalu zorganizowanym przez mieszczan z Bremy i Lubeki nieformalne stowarzyszenie, które miało się opiekować rannymi i chorymi Niemcami. W 1226 r. książę mazowiecki Konrad zaprosił, za namową Jadwigi Śląskiej, zakon na swoje ziemie, przyznając mu w dzierżawę ziemię chełmińską – zachowując jednocześnie całość swoich prerogatyw książęcych. Z ziemi chełmińskiej Krzyżacy mieli dogodną bazę do rozpoczęcia walk z plemionami Prusów, które zagrażały północnym rubieżom Mazowsza. Do pierwszego wystąpienia Krzyżaków przeciwko Konradowi doszło, gdy zaproszony przez nich margrabia Miśni Henryk napadł na stolicę księstwa mazowieckiego Płock i spalił katedrę. W późniejszym okresie zakon krzyżacki w zamian za potwierdzenie własności ziemi chełmińskiej i innych zdobyczy przez legata papieskiego Wilhelma z Modeny oddał Konradowi Mazowieckiemu ziemię dobrzyńską. Bardzo szybko książę Konrad oddał te tereny braciom dobrzyńskim mającym swoją siedzibę w Dobrzyniu nad Wisłą. Interesującym faktem jest niewątpliwie to, że był to jedyny w historii Polski zakon rycerski, który powstał na naszych ziemiach. Walki z zakonem krzyżackim na ziemi polskiej i litewskiej trwały aż do 1525 roku, w którym to król Polski Zygmunt Stary zmusił ówczesnego wielkiego mistrza zakonu Albrechta Hohenzollerna do hołdu lennego.
W 1886 roku Murzynowo należało do folwarku Siecień. W czasach już nam współczesnych, w 1978 roku dzięki pomysłowi pana Jacka Olędzkiego na terenie wsi otworzono Muzeum Geografii Historyczno-Kulturalnej Uniwersytetu Warszawskiego. Zostało ono zlokalizowane we wywłaszczonych pod koniec lat siedemdziesiątych gospodarstwach dwóch murzynowskich rodzin, Więckowskich i Cabanów. Jak zapewne część czytelników Tygodnika Płockiego pamięta, wywłaszczanie wiązało się z powstaniem zapory we Włocławku i spiętrzeniem wód Wisły. Obydwa gospodarstwa znalazły się w strefie zagrożeń związanych ze sztucznym zbiornikiem wody, nazywanym dziś Jeziorem Włocławskim.
Wybrane pod ochronę obiekty poprzez swe zróżnicowanie, wynikające z odmiennego statusu społecznego i majątkowego byłych właścicieli, mogły uchodzić za reprezentatywne w stosunku do struktury zamożności i znaczenia rodzin w nich zamieszkujących. Z przyczyn niezależnych od sprawującego opiekę nad Muzeum-Pracownią (brak sponsora, sformalizowania aktów prawnych) po kilku latach działalności pracowni powstała konieczność ograniczenia jej zakresu, nastąpiło rozebranie pochodzącej z 1868 roku chaty rodziny Cabanów.
Większość eksponatów, które możemy podziwiać w muzeum, została znaleziona przez pana Tomasza Cabana oraz Jacka Olędzkiego. Główną część zbiorów stanowią eksponaty związane z dawnymi zajęciami mieszkańców Murzynowa, z rybołówstwem i żeglugą wiślaną, z rzemiosłami, sadownictwem, pszczelarstwem i uprawą roli. Dużo jest także przedmiotów związanych z kultem religijnym. Zgromadzone zostały liczne elementy wystroju i wyposażenia dawnych mieszkań chłopskich i częściowo szlacheckich /dworskich/ będące darami gospodarzy z samego Murzynowa oraz wielu wiosek w ziemi dobrzyńskiej: Uniejewa, Rokicia, Gorzechowa, Wyszyny, Siecienia, Parzych i Cierszewa. Eksponaty te uzupełniają znaleziska archeologiczne z Murzynowa, pochodzące z epok od neolitu po średniowiecze. Poświadczają one fakt ciągłości osadniczej i kulturowej w miejscu usytuowania Muzeum-Pracowni, trwającej około 3 tys. lat.
Z miejscowością Murzynowo bardzo silnie związane jest nazwisko Murzynowskich i ich najsławniejszego przedstawiciela Stanisława – twórcy pierwszej ortografii oraz pierwszego tłumacza Nowego Testamentu. W roku 1551 ukazała się dedykowana królowi Zygmuntowi Augustowi „Testamentu część pierwsza”, która obejmowała przekład czterech Ewangelii: Mateusza, Marka, Jana, Łukasza. Murzynowski prowadził także badania nad ortografią polską, zakończone wydaniem księgi pod tytułem „Ortografija polska”. Opracowanie to składa się z 3 części i obejmuje: wstęp, spis 51 liter alfabetu oraz objaśnienia do alfabetu z przykładami użycia poszczególnych liter w wyrazach. Zasady używania języka polskiego opracowane przez Stanisława Murzynowskiego zostały z niewielkimi zmianami przyjęte przez późniejszych wydawców w XVI w.
Nazwa wsi nie pochodzi jak większość osób sądzi od nazwiska sławnego Stanisława Murzynowskiego, ale prawdopodobnie od słowa „murzyć”, czyli chmurzyć, czernić. Uważa się, że nazwa przylgnęła do wsi podczas obserwacji brzegu w czasie burzy. Gdy brzeg od strony Duninowa jest już słoneczny, to druga strona nadal jest ciemna, szara i groźna.
Oczywiście obok bogatej historii Murzynowo ma też atrakcje dla osób chcących odpocząć na łonie natury. Na turystów czekają miejsca parkingowe, bary, w których można dobrze zjeść, oraz miejsca zabaw dla dzieci. We wsi znajduje się także marina – mały port, w którym można zacumować swoją łódź, odpocząć i snuć rzeczne opowieści w jednej z gościnnych knajp. Dla bardziej romantycznych dusz wielką przyjemnością będzie możliwość podziwiania rzeki i niedalekiej wyspy z desek pomostu. Pływające po wodzie kaczki, mewy, kormorany, błyszcząca srebrnymi rozbłyskami rzeka sprawiają niezapomniane wrażenie, a czas w trakcie obserwacji ptaków i licznych ryb płynie szybko. Możemy też „podziwiać”, co nadmiernie rozrośnięta populacja kormoranów może zrobić drzewom – na wyspie znajdują się uschnięte sosny. Wydaje mi się, że to jest doskonały przykład tego, że chronienie za wszelka cenę jakiegoś gatunku zwierząt – w tym wypadku kormoranów – często dla samej przyrody przynosi więcej strat niż zysków.
Dla doświadczonych obserwatorów ptaków ciekawą wyprawą będzie spacer po ornitologicznej ścieżce, która zaczyna się właśnie w Murzynowie. Urozmaicone formy ukształtowania terenu: lasy, zbiorniki wodne, trzcinowiska, łęgi i pola uprawne stwarzają możliwości bytowania licznym przedstawicielom krajowych gatunków ptaków. Ważną pozycję w parku zajmują gatunki ptaków związane z wodami. Całkowita długość ścieżki wynosi ok. 4,5 kilometra, więc jest to przyjemna wyprawa nawet dla osób mniej aktywnych fizycznie.
We wsi kończy też swój bieg rzeka Skrwa, oferująca wszystkim odważnym i niebojącym się wysiłku piękne widoki podczas spływów kajakowych. Dzięki niedalekiej tamie we Włocławku Wisła osiąga tu około 1,5 km szerokości – jest to także wymarzone miejsce na niedzielne popływanie łódką, skuterem wodnym czy na surfowanie. Jeśli ktoś woli jednak stały grunt, okolice zachęcają do pieszych wędrówek – znajdujemy się przecież na terenie Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego, gdzie każdy wędrowiec znajdzie dla siebie przyrodnicze ciekawostki.
Gdy już nasycimy oczy widokami spokojnie płynącej Wisły, a uszy krzykiem mew i innych ptaków polujących na ryby, zapraszam na spacer do wsi Cierszewo znajdującej się około dwóch kilometrów od mariny. Spacer gruntową drogą wśród pól, zagajników leśnych, szum drzew, trele słowików wyśpiewujących swe miłosne wyznania nad polami, kwitnące latem maki i chabry – cała przyroda dostarcza mieszczuchowi kolejnych miłych wrażeń. Kiedy już dochodzimy do wsi, droga wiedzie nas przez drewniany most, stojąc na którym możemy podziwiać leniwie płynącą wśród zarośli i małych wysepek Skrwę. Następnie mijająca zabudowania stajni droga wiedzie nas wzdłuż zalesionych wzgórz z jednej strony, i zalewu z drugiej. Pływające po wodzie czaple i łabędzie stanowią doskonały obiekt do zdjęć, a wzgórza, wśród których meandruje rzeka, są wspaniałym miejscem do wędrówek i obserwacji zwierząt w ich naturalnym środowisku. W cieniu wielkiej lipy, słuchając brzęku pracowitych pszczół i podziwiając na wodzie ostatnie refleksy zachodzącego słońca, zapominamy o wszystkich trapiących nas problemach.
Niestety będąc tam już kilka razy, można dostrzec też efekty bytności pseudoturystów – w postaci pozostawionych butelek, papierów czy rozjeżdżonych quadami terenów nad rozlewiskiem. Szkoda, by tak piękne tereny uległy zniszczeniu przez niewyżytych osobników obu płci, dla których nie liczy się wyjątkowe piękno przyrody, a tylko „dobra zabawa”. Jednak przyroda rekompensuje nam wszystkie negatywne zjawiska i wyprawa w te okolice samotnie czy z całą rodziną będzie wspaniałym pomysłem na ciepły weekend, – czego wszystkim czytelnikom tygodnika i sobie życzę.
tekst i zdjęcia: Piotr Michalik
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości