Reklama

Będziemy bogaci!

17/09/2019 16:00

Na początek przytoczę końcowy fragment starego dowcipu. Na pytanie towarzysza Gierka do Pana Boga, czy w Polsce doczekamy dobrobytu i kiedy, Bóg odpowiedział: tak, za siedemdziesiąt siedem kilometrów. Zdumionego sekretarza odesłał do uchwały któregoś tam plenum KC PZPR (młodzież odsyłam tradycyjnie do Wikipedii). A tam stało napisane: każda pięciolatka to krok na drodze do dobrobytu! Ale to było za komuny… Teraz do dobrobytu pomykamy z prędkością samolotu odrzutowego. Gospodarka się rozwija, płace rosną… A będzie jeszcze szybciej! Kiedy? Nie, nie odeślę Szanownego Czytelnika do akapitu powyżej! Już w dwa tysiące dwudziestym trzecim roku! Że co? Kolejne wybory? Ludzie małej wiary! Jak obiecamy gruszki na wierzbie, to one tam wyrosną! Pamiętamy kto to powiedział? Jak władza obiecuje, że za cztery lata płaca minimalna będzie wynosić cztery tysiaki to… Zresztą wystarczy spojrzeć, jak zwiększa się tempo wzrostu do tej pory!
Zatem te cztery tysiące mamy jak w banku. Pytanie tylko, czy od tego będzie nam się żyło lepiej? Liberałowie mawiają w takich przypadkach, że gdyby dobrobyt zależał od ilości banknotów w portfelach obywateli, na świecie nie byłoby państw biednych. Na maszynę drukarską i papier stać każdy rząd. Można trzepać kasę bez ograniczeń. Ale co oni tam wiedzą… Mówi się też, że bogactwo nie bierze się z obdarowywania przez władzę, ale z pracy… A czymże jest podnoszenie płacy minimalnej? Ano prezentem od rządu, wypłacanym z kieszeni pracodawców. Również, a nawet przede wszystkim prywatnych, bo takich jest zdecydowana większość. Będą musieli zafundować podwyżki wszystkim, którzy zarabiają mniej niż owe cztery tysiące. Tym co zarabiają więcej zapewne też, bo sprawiedliwość musi być! Wzrośnie znacząco średnia krajowa, od której nalicza się rozmaite świadczenia…
Ale tak naprawdę trzeba postawić pytanie, czy ta hojność władzy spowoduje, że naprawdę będzie nam się żyć lepiej? Czy też, mówiąc wprost, jaki będzie poziom cen w roku dwa tysiące dwudziestym czwartym i w latach następnych? Młodzi Czytelnicy mogą być zaskoczeni tym pytaniem, ale ja pamiętam, że jak zaczynałem pracę trzydzieści parę lat temu, to moja pierwsza pensja wynosiła pięć tysięcy sześćset złotych. Niespełna dziesięć lat później kiedy przeprowadzano denominację (młodzież zerknie do Wikipedii), zarabiałem trzydzieści parę milionów! Taki byłem „bogaty”! Można to porównanie zbyć wzruszeniem ramion. Można… Ale jeśli ktoś robi codziennie zakupy, to informację, iż inflacja wynosi obecnie około dwóch procent musi odbierać jako taki żarcik statystyczny! A te cztery tysiące to niestety pomysł noszący wszelkie znamiona szaleństwa…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-09-17 18:22:54

    Zgadza się. Głosowałem dotychczas na PiS, między innymi za zdecydowaną politykę wobec islamskich imigrantów i nie dawanie się środowiskom LGBT. Ale teraz już swojej partii nie mam. Nie idę na wybory.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości