Reklama

Będzie proces Jacka K.

07/12/2011 08:42
Jacek K., przyjaciel porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika, stanął przed płockim sądem. Ale sprawa nie dotyczyła jego ewentualnego udziału w porwaniu, tylko przestępstw gospodarczych.
Jackowi K. gdańska prokuratura postawiła 10 zarzutów. Dotyczą lat 2007-09. Według prokuratury K. miał zawyżać zaświadczenia dotyczące zarobków i przedstawiać w bankach nierzetelne dane o zobowiązaniach jego spółki. Dzięki temu otrzymywał większe kredyty. Miał też działać na szkodę swojej spółki. Oprócz Jacka K. zarzuty prokuratura postawiła również Sławomirowi U., Maciejowi B. i Magdalenie B.
W płockim Sądzie Rejonowym stawili się tylko Jacek K. i Sławomir U. Wydawało się, że sprawa szybko się skończy. Zwłaszcza że oskarżeni dobrowolnie poddali się karze. Prokuratura wnioskowała więc do sądu o nieprzeprowadzanie całej rozprawy, uznanie oskarżonych za winnych i wydanie wyroku. We wniosku prokuratury Jacek K. i Sławomir U. mieli zostać skazani na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata i 4 tys. zł grzywny. Pozostała dwójka miała dostać rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 2 tys. zł grzywny.
Ale już na początku posiedzenia zaczęły się schody. Bowiem godzinę przed posiedzeniem do sądu wpłynął wniosek Mazowieckiego Funduszu Poręczeń Kredytowych o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody przez oskarżonych. Chodzi o ponad 585 tys. zł. Gdy sędzia zaczęła pytać pełnomocnika Funduszu, o jakich oskarżonych chodzi i jakie przestępstwa, ten stwierdził, że oskarżeni mają naprawić solidarnie szkodę, a co do przestępstw to wnioskuje o tydzień na doprecyzowanie wniosku. W związku z sytuacją Jacek K. poprosił o przerwę, aby skontaktować się ze swoim adwokatem. Przerwa była też potrzebna sądowi, żeby zastanowić się, czy uwzględnić wniosek Funduszu i jego pełnomocnika.
Po powrocie na salę rozpraw pełnomocnik Funduszu był już precyzyjniejszy. Stwierdził, że naprawić szkodę, czyli spłacić te ponad 585 tys. zł, powinni Jacek K. i Sławomir U., oraz wskazał w akcie oskarżenia przestępstwa, o które pytała sędzia. Prokurator stwierdziła, że dochodzenie roszczeń w toku procesu karnego byłoby po prostu nieekonomiczne i poprosiła o uwzględnienie złożonych przez nią wniosków. Podobne zdanie mieli oskarżeni.
Potrzebna była kolejna przerwa, a po niej sąd postanowił, że jednak nie uwzględni wniosku prokuratury i zostanie przeprowadzona normalna rozprawa. Decyzję uzasadnił tym, że akt oskarżenia w jednym z punktów powołuje się na nieaktualny już przepis. A poza tym sąd chce zweryfikować, czy niektórych przestępstw nie popełniono w tzw. ciągu przestępstw, co zagrożone jest wyższą karą. – Nie pozostaje nam nic innego jak pogodzić się z decyzją sądu – stwierdziła prokurator Dominika Mońko. Sąd wyznaczył początek procesu na marzec przyszłego roku.
Jacek K. w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że postawione mu zarzuty gospodarcze nie mają nic wspólnego ze sprawą Krzysztofa Olewnika. K. jest podejrzany o udział w sprawie uprowadzenia Olewnika. W 2009 r. przez pół roku był nawet aresztowany. Jacek K. twierdzi, że nie miał nic wspólnego z tą sprawą.     (gsz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości