Reklama

Alpejskie łąki, zielone wody

13/03/2013 12:30
Wielu z państwa zastanawia się zapewne, w którą stronę świata ruszyć podczas majowego weekendu. Ciekawą podróż podobno da się odbyć wszędzie, nawet w najbliższe rejony swojego domu. Ja zachęcam do odkrywania Słowenii. Tym razem krótka opowieść z wodą w roli głównej.
Kiedy pomyślimy o wodzie, nasza pamięć bardzo często przywołuje morze. Jakieś miłe wakacje na piaszczystej plaży, w otoczeniu szumiących fal. Ci, którzy zawsze narzekają, że nad polskim morzem pogoda jest kapryśna, nigdy nie wiadomo, czy urlop będzie udany, czy cały tydzień nie będzie padał deszcz itp., nie doceniają jednego: bez względu na aurę można chodzić sobie boso po miękkim piasku i wdychać jod. W Słowenii niestety nie ma tego luksusu. Plaże składają się z drobnych kłujących kamyczków. Turystów od tubylców odróżnić można po plastikowych butach, w których stawiają czoła nieprzychylnemu podłożu. Za to słońce, a nawet upał mamy zapewnione. Słona woda unosi nas łagodnie. Wystarczy się położyć i nie robić nic. Czy to nie wspaniała perspektywa na wakacje? Jednym z najładniejszych miejsc wypoczynkowych jest miasteczko Piran – doskonałe połączenie dla tych, którzy oprócz dziennego wylegiwania się na plaży lubią wieczorem zasiąść w knajpce z widokiem na morze i odpocząć od otaczających nas w dzień mocnych błękitów i zieleni morza oraz pomarańczowych dachów kamieniczek, najlepiej widzianych z góry. Panoramę miasta i zatokę doskonale obejrzymy przy kościele św. Jurija, pochodzącym z XIV wieku. Średniowieczny Piran, który niegdyś służył głównie jako latarnia morska dla statków płynących do greckiej kolonii Aegido znajdującej się w pobliżu (dzisiaj Koper), zasługuje na odrębną opowieść. Nie tylko Adriatyk zachęca do odwiedzania Słowenii. Wodnych znakomitości jest znacznie więcej. Koniecznie trzeba zobaczyć przepiękne górskie jeziora. Przy okazji można spróbować wspiąć się na najwyższy szczyt Alp Julijskich – Triglav, który wznosi się na 2864 m n.p.m.
Jezioro Bohinj to z pewnością jedno z najpiękniejszych jezior Europy. Jest największym zbiornikiem wodnym w Słowenii i zajmuje powierzchnię 318 ha. Jego głębokość dochodzi do 45 metrów. Podobno żyje w nim ponad 60 gatunków alg i 5 gatunków ryb. W lecie temperatura wody osiąga 22 stopnie. Kiedy ja latem sprawdzałam temperaturę, stopa zdrętwiała mi z zimna. Woda piękna, o niepowtarzalnej barwie, ale chyba była jeszcze za słabo nagrzana. Średnio przyjemną kąpiel z pewnością wynagradzają widoki. Bohinj otaczają szczyty Alp Julijskich – najwyższego pasma w Słowenii. Siedząc na kamienistej plaży i podziwiając naturę, ma się wrażenie, że uszczknęło się kawałek raju.
W granicach Triglavskiego Parku Narodowego znajduje się też wodospad Savica. Wznosi się na wysokość 894 m n.p.m. Tworzą go właściwie dwie strugi, spadające z ogromną siłą. Podziwiając Savicę, zwłaszcza latem, można się wspaniale ochłodzić. Kropelki wody spadają na skórę, wokół rozlega się potężny dźwięk. Czujesz, że jesteś naprawdę blisko przyrody. Z drewnianej galeryjki roztacza się widok na jezioro Bohinj. Niezwykły wodospad w 1807 roku odwiedził wnuk Marii Teresy, który był wielkim miłośnikiem Alp. Z jego inicjatywy zaczęto budować trasę kolejową łączącą Wiedeń i Triest. Na pamiątkę wizyty przy wodospadzie została marmurowa tablica z herbem. Savica przypadła do gustu również najbardziej znanemu słoweńskiemu poecie – Franciszkowi Prešernowi. Poświęcił mu pisaną ośmiozgłoskowcem opowieść o walce poganina Czartomira i chrześcijanina Valihuna. Pojedynek kończy się przyjęciem wiary chrześcijańskiej przez Czartomira i chrztem pod wodospadem. Savicę oglądał francuski lekarz, geograf i przyrodnik Baltazar Hacquet. Choć profesorem anatomii i chirurgii w Lublanie był tylko kilka lat (później trafił do Lwowa i do Krakowa, gdzie również dał się poznać jako wybitny badacz Karpat), udało mu się opisać Bohinj i inne pobliskie jeziora. Odkrył nowe nieznane gatunki roślin. O wspaniałościach alpejskiej przyrody napisał dzieło Plantae alpinae Carniolicae (1782 r.). W czasach bardziej współczesnych przy Savicy zatrzymał się europejski minister Javier Solana, który pewnie nie musiał płacić za wstęp (około 2 euro).
Flora okolic Bohinja jest według przyrodników niezwykle bogata. Dzięki wielości kwiatów chętnie przebywają tu też różnokolorowe motyle. Wszystkich, których zachwyca alpejska przyroda, albo chcieliby ją po prostu odkryć dla siebie, Bohinj zaprasza na Międzynarodowy Festiwal Alpejskich Kwiatów. Podobno widok górskich łąk, gdy rozkwitają, jest jednym z najcudowniejszych widoków na Ziemi (a w Słowenii na pewno). Festiwal trwa kilka dni. Odbywają się wtedy wystawy, koncerty, kursy, seminaria i konferencje. W tym roku festiwal odbędzie się w dniach 25 maja–8 czerwca. Będzie można dowiedzieć się m.in. jak wykorzystać rośliny z Bohinja w kuchni.
Najbardziej znanym słoweńskim jeziorem jest Bled, z charakterystyczną wyspą na środku, do której można albo dopłynąć wpław, albo zostać dowiezionym sympatyczną łódką. Jego nie da się przeoczyć i przede wszystkim – nie warto, bo jest to miejsce unikatowe. 4 km od jeziora leży tajemniczy Blejski Vintgar. Ten przepiękny wąwóz, przez który przeciska się rzeka Radovna, odkryli w 1891 roku Jakob Žumer i kartograf Benedikt Lergetporer. Swoim odkryciem postanowili podzielić się z turystami. Już w 1893 roku odbyło się oficjalne otwarcie specjalnie przygotowanego szlaku. Spacer przez wąwóz nie jest długi. Do przejścia mamy niecałe 2 km. Chodzi się po naturalnej skalnej ścieżce i szerokich drewnianych mostach. Wysokie ściany i miejscami wąska droga robią duże wrażenie. Otaczają nas ściany szczytów Hom i Boršt. Skały są oczywiście zabezpieczone siatkami, żeby żaden kamień czy odłamek nie spadł nam na głowę. Najładniejsza jest jednak sama rzeka, która mieni się różnymi kolorami: od niebieskiego do zielonego. Szlak kończy się przy trzynastometrowym wodospadzie Šum. Woda gdzieniegdzie spokojna, innym razem wirująca i pieniąca się, tworzy malownicze zakola, potoki, malutkie jeziorka. Wielość barw i zmieniające się natężenie dźwięku czynią przechadzkę niezapomnianą. Piękno w czystej, naturalnej postaci. Blejski Vintgar to jedna z najbardziej interesujących znakomitości turystycznych Słowenii, gdzie można poczuć i zobaczyć siłę wody.
Tekst i fot. Marta A. Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości