Reklama

Widziane ze skarpy

02/08/2016 09:05

Po szczycie Paktu Północnoatlantyckiego mamy kolejne wydarzenie rangi światowej w naszym pięknym kraju. Szczyt zakończył się, myślę, że takie określenie jest jak najbardziej uprawnione, obustronnym sukcesem. Termin „obustronny” odnosi się, rzecz jasna, do stron sporu politycznego w Polsce. Władza może być usatysfakcjonowana, bo na szczycie zjawili się wszyscy możni natowskiego świata, podjęli decyzje, których oczekiwano, organizacyjnie bez wpadek... Opozycja z kolei odtrąbiła sukces, bo przywódca największego mocarstwa wspomniał w swoim przemówieniu o Trybunale Konstytucyjnym i zwracał się do głowy naszego państwa per „prezydent Duda”, a nie po imieniu, jak do kanclerz Merkel czy premiera Camerona...

Nie wiadomo, jak będzie w przypadku Światowych Dni Młodzieży, które trwają w dalszym ciągu, ale na dzień dzisiejszy (piszę ten tekst po dwóch dniach pobytu głowy Kościoła), ale są symptomy wskazujące na podobny rozkład satysfakcji, jak opisany powyżej. Wprawdzie na temat „kryzysu konstytucyjnego w Polsce” papież się przynajmniej na razie nie wypowiedział, ale w przemówieniu do młodych wskazał, iż miłosierdzie nakazuje uchodźców i imigrantów przyjmować. To oczywiście woda na młyn opozycji i kubeł zimnej wody na głowy rządzących. Chociaż... Nie znam jeszcze reakcji „najbardziej opiniotwórczego dziennika w Polsce”. Jak potraktuje słowa przedstawiciela, bądź co bądź kościoła? Zgodnie z linią tego medium kościół, a przynajmniej Kościół Katolicki, nie powinien wypowiadać się w sprawach polityki! Oczywiście można zawsze ogłosić, że spór o imigrantów to sprawa etyki, a nie polityki... I coś w tym jest. Rzeczywiście, miłosierdzie, o którym mówił papież, czy też szerzej, względy humanitarne nakazują udzielić schronienia ludziom, którzy uciekają przed okrucieństwami wojny. Tak sformułowanej tezy nikt nie kwestionuje. Tyle, że problem jest bardziej złożony. Ludzie, którzy przybywają do Europy oraz ci, którzy osiedlili się tu wcześniej, to nie tylko nieszczęśnicy poszukujący schronienia przed wojną i prześladowaniami w swoich krajach.

I to jest kłopot dla tych, którzy sprawują władzę, a w konsekwencji odpowiadają za bezpieczeństwo własnych obywateli. Oczywiście politycy to też ludzie, i względy humanitarne nie mogą im być obojętne. Ale nie może to być jedyne kryterium przy podejmowaniu decyzji. Wspomniana wyżej odpowiedzialność jest równie, a może nawet bardziej istotna. Jeżeli nie jesteśmy w stanie skutecznie oddzielić tych, którzy przybywają do nas w dobrej wierze od kierujących się misją „kulturowego ubogacenia” tubylców, to trzeba wybierać. Tak zwany „zwykły obywatel” może, czy nawet powinien kierować się wskazaniami etycznymi. Ale może dlatego, że są ludzie, na których ci zwykli obywatele scedowali uprawnienia do dbania o ich bezpieczeństwo. Czyli politycy. Oni niestety nie mogą sobie pozwolić na jednostronne postrzeganie problemu...

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości