Reklama

Życzenie jedności [FELIETON]

17/04/2018 10:36

Życzenie „aby ten pomnik wszystkich nas jednoczył” wyrażone przez kardynała Nycza w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika smoleńskiego na Placu Piłsudskiego nie ma oczywiście najmniejszych szans na spełnienie. Co do tego nie mieliśmy żadnych złudzeń na długo przed jego zamontowaniem, czemu tak bardzo przeciwne były władze stolicy, że trzeba było skrawek ziemi decyzją „właściwego ministra” wyjąć spod jurysdykcji miasta i przekazać w zarządzanie wojewodzie. I pewnie długo nie będziemy mieć ich po odsłonięciu pomnika, w którym znowu jedni już widzą i dają temu publicznie wyraz jedynie jakieś tam „schodki”, które rozmontuje „gimbaza”, a inni pełen skromności i ascezy, bez nadętego i ryzykownego patosu monument, który z należytym taktem i czcią upamiętnia ofiary tej strasznej katastrofy. Oczywiście modlitwa kardynała o jedność skierowana do katolików zwalczających się w sposób tak gorszący z dwu wrogich i zionących wzajemną nienawiścią obozów politycznych ma sens i jest jak najbardziej na miejscu, bo może się wciąż wydawać czymś bardzo dziwnym, że w jednym narodzie złożonym w większości z chrześcijan są tak wielkie antagonizmy, tyle jest obustronnego jadu, agresji i nienawiści oraz niezdolności do porozumienia w żadnej niemal dziedzinie.
Zresztą o tym, że to religia, która kiedyś tak mocno spajała nas we wspólnotę, powinna być wciąż żywym impulsem do pokonywania dzielących barier, zdaje się w ogóle nikt nie pamiętać. Takie nadeszły czasy, że wiara nie jest już na tyle poważnie traktowana, by być bodźcem wpływającym na kształt relacji społecznych. Nie jednoczy, nie kształtuje sumień, nie wyznacza norm postępowania, przestaje być fundamentem światopoglądu, jest tylko zwyczajem, formą, do której wszyscy przywykliśmy, z którą tak bardzo się zrośliśmy, że nie widzimy poza nią głębokiej treści. Nie wiem jak bardzo byłaby objawiona przez siłę wyższą, a już chyba bardziej być nie może objawiona żadna religia, jak jest nią chrześcijaństwo, to i tak w nikłym stopniu wyzwala poczucie zobowiązania do absolutnej przyzwoitości w pracy publicznej.
Ta przyzwoitość powinna obowiązywać każdego, ale w szczególny sposób zobowiązuje ludzi ochrzczonych – by nie pluć wzajemnie na siebie, nie patrzeć wilkiem, nie obiecywać dożynania watahy, nie rewanżować się za doznane poniżenie, widzieć wreszcie w polityku innej partii bliźniego i współbrata tej samej wielkiej wspólnoty wyznaniowej. Tymczasem wszystko, co dzieje się w polskim życiu publicznym, zaprzecza tym prostym i jasnym zasadom wyrażonym we wspólnie przecież powtarzanym co niedzielę wyznaniu wiary, wciąż przecież, wydaje się, akceptowanym przez większość. Oby ta werbalna coniedzielna deklaracja znalazła przełożenie na konkretne zachowanie, w którym brak życzliwości czy zjadliwa napastliwość staną się czynnikami tak wielce zawstydzającymi, że będą eliminować z przestrzeni publicznej. Jest tylko sprawą wielce zastanawiającą, kto i co powinien zrobić, kto powinien ten proces zacząć, „żeby ten pomnik wszystkich nas zjednoczył…”.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości